wtorek, 19 marca 2013

Spotted, spotted...O co tu chodzi?

Cześć,

Ostatnio rozmawiałem z kumplem na temat fenomenu spottingu. Właściwie wydawać by się mogło, że jest to temat raczej nie związany z komunikacją miejską. Ale czy na pewno?

Ostatnio pojawia się coraz więcej fanpage'ów, polegających na tym, że pasażer komunikacji miejskiej, który coś interesującego zaobserwuje, albo ktoś mu wpadnie w oko, pisze wiadomość do moderatora, który umieszcza ją na stronie anonimowo. Jeżeli osoba, będąca adresatem takiej wiadomości, rozpozna siebie po opisie, może odpowiedzieć podobną drogą. Tyle teoretycznie i w skrócie. Jak wygląda praktyka?

Od strony praktycznej przytłacza mnie poziom tych wpisów. Nie będę przytaczać, ale generalnie działalność tych stron polega na tandetnym podrywaniu się przez nieśmiałe dziewczątka i niewydarzonych chłopców, którzy nie potrafią znaleźć normalnie dziewuchy swoich marzeń, tylko wpatrują się w nią przez tydzień w autobusie 144 o 7:12 na przystanku Bieżanowska, a potem, zamiast wreszcie podejść, to wypisują jakieś takie ckliwe wiązanki. Drugą stroną medalu są, czasem nawet ciekawe, międzyludzkie pretensje. W pretensjach Polacy są świetni. Na przykład ktoś się tam przyczepił do Cygana grającego za głośno na akordeonie w tramwaju. Powód? Zagłuszał mu muzę w słuchawkach, temu komuś.

Wygląda to wszystko nieco śmiesznie, przyznam szczerze. Fenomen ten ma coś wspólnego z rubryką "Podaj Dalej", znanego czytelnikom Metra, z tym, że tam pojawiają się czasem jakieś życzenia, no i tamte wpisy nie są anonimowe. A propos Metra, ostatnio przeczytałem, jak jakaś pasażerka SKM w Trójmieście opierniczyła innego pasażera, który zbiera wszystkie egzemplarze Metra, nie zostawiając dla innych podróżnych ani jednego. To naprawdę kłopot. Przecież wszyscy pragną czytać Metro^^

Zjawisko nie dotyczy tylko polskich empeków. Podobne filozofie funkcjonują na uczelniach wyższych, a nawet łódzkie PKP dysponuje podobną witryną.

Właściwie jaki jest sens pisania w głuszę do jakiejś rudowłosej studentki? Albo wylewania swoich żali, bo spóźniła się czwórka, kontroler był niemiły, albo ktoś nie zostawił mi byle darmowej gazety? Czy to nie jest strata czasu? Czy to nie ogłupia?

To złożony problem, ponieważ wielu osobom w tym kraju podobają się podobne inicjatywy. Mnie nie. Ja wolę, jak ludzie potrafią ze sobą rozmawiać normalnie, nawet zagadnąć kogoś nieznajomego. Potem okazuje się, że człowiek, który jechał przez kilka godzin pociągiem w przedziale pewnym ludzi, i wysiadając nie powiedział nawet: "Do widzenia", wypisuje na jakimś Spotted XYZ, że tak bardzo spodobała mu się dziewczyna, obok której siedział...

Zapraszam do dyskusji na ten temat. Macie jakieś opinie? Może chcecie podzielić się swoimi doświadczeniami? A może ktoś spróbuje mnie przekonać do odmiennego poglądu na ten temat? Komentujcie.

Pozdrawiam serdecznie!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane