sobota, 2 marca 2013

W rok po tragedii. Wspomnienie katastrofy pod Szczekocinami.


Witajcie.

Już jutro 3 marca, czyli pierwsza rocznica tragicznej w skutkach katastrofy kolejowej w okolicach Szczekocin. Doszło do niej w sobotę 3 marca 2012 roku, dokładnie o 20:57, kiedy dwa pociągi pospieszne winny były się minąć jadąc po przeciwnych torach w okolicy Chałupek, gdzie doszło do zderzenia czołowego.

Przejdźmy jednak do przebiegu wydarzeń, w czym przysłuży się obrazowa mapka znaleziona na Wikipedii:


Pociąg IR Matejko z Warszawy Wschodniej do Krakowa Głównego wjechał w obszar posterunku odgałęźnego Starzyny planowo. Miał ustawioną drogę przejazdu od semafora C do A (górny plan) na sygnał zastępczy. Pociąg ten miał jechać w kierunku posterunku Sprowa torem numer 2, co za tym idzie dyżurna w Sprowie udzieliła pozwolenia na przejazd. Stało się to jednak po ok. 7 minutach postoju tegoż pociągu pod semaforem, z uwagi na kłopoty ze zwrotnicą (stąd wynikł sygnał zastępczy). Mimo to, dyżurny w Starzynach zezwolił na jazdę, i tym samym pociąg wjechał na tor niewłaściwy, czyli 1. W tym czasie pociąg TLK Brzechwa wyjechał z Kozłowa. Posterunek odgałęźny Sprowa miał ustawioną drogę przejazdu dla pociągu od semafora A do C, czyli przez układ rozjazdów z toru niewłaściwego na właściwy dla siebie, czyli 1. Z uwagi na fakt, że na tym torze znajdował się już pociąg IR w przeciwnym kierunku, nastąpiło uruchomienie półsamoczynnej blokady liniowej, co zaowocowało sygnałem "stój" na semaforze dla pociągu TLK. Dyżurna posterunku w Sprowie, przekonana, że pociąg IR jedzie zgodnie z planem po torze drugim (przyzwyczajona zapewne do częstych awarii na tym odcinku), podała sygnał zastępczy dla pociągu TLK, zezwalając na jego wjazd na tor pierwszy. A potem to już wiadomo, co się stało...

Zwrotnica w Starzynach odmówiła prawidłowej posługi. Według prokuratury dyżurny mógł ją przestawić w trybie ręcznym, czego nie uczynił. Wpuścił pociąg na tor niewłaściwy zapewne wiedząc co robi i licząc, że dyżurna w Sprowie będzie mniej rytunowa. Pomylił się. Bardzo mu tego współczuję.

Zginęło 16 osób, 57 zostało rannych. Osoby z urazami kręgosłupa dochodziły do zdrowia po kilka lub kilkanaście miesięcy. Niektórzy zdrowieją do dziś. Zginęła cała załoga pociągu IR Matejko, oraz maszynista i jego pomocnik z pociągu TLK. Pamiętam, że kiedy to się stało, w domu mojej dziewczyny, której ojciec jest maszynistą, rozdzwoniły się telefony.

Ciągle zastanawiające jest to, dlaczego maszynista pociągu IR nie zareagował widząc, że znalazł się na torze nie tym, na którym powinien był się znaleźć. Myślę, że doskonale wiedział, co się zdarzy, ale wiedział też, że i tak nie zdoła niczego zrobić. Nie wiadomo, czy semafor wyświetlił sygnał W 24. Więcej o sygnałach kolejowych TUTAJ.

Konkludując, stan wielu odcinków torowisk pozostawia wiele do życzenia. Sposób i organizacja prowadzonych remontów też nie powala na kolana względem jakości. Czy zdarzy się jeszcze kiedyś większa katastrofa? Czy będzie musiało zginąć więcej ludzi, żeby bezpieczeństwo pasażerów było w końcu ważniejsze od bezpieczeństwa związkowców i tego całego zafajdanego marketingu? Całe szczęście, że pociąg IR prowadziła lokomotywa ET22 z wagonami, a nie, jak to nieraz bywało, jednostka EZT. Rozpędzona bowiem do prawie 100 km/h EP09 prowadząca pociąg TLK Brzechwa rozorałaby takiego kibla jak przejrzałego banana. Dopiero byłby armagedon...

 Kilka fotografii, ku pamięci ofiar i ku chwale ratowników (oczywiście nie są to zdjęcia mojego autorstwa):










Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane