sobota, 25 maja 2013

Kolejny egzamin oblany

Właściwie miasto Kraków przyzwyczaiło już Nas wszystkich do tego, że raz za razem coś jest doszczętnie zawalane. Tym razem kumulacja, będąca połączeniem piątku i meczu na Reymonta spowodowała kataklizm. O ile Policja radziła sobie doskonale, to ZIKiT do spółki z MPK ewidentnie przespali moment, w którym okazało się, że w piątek o 18.00 na stadionie miejskim odbędzie się mecz Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. I to było widać!

Każdy, kto dzisiaj, w okolicach godziny 20-20.30 decydował się na podróż autobusem w rejonie szeroko pojętego AGH musiał się srodze namęczyć. Na przykład wracający z pracy, zmęczeni krakowianie, nie mieli szans na normalną podróż autobusami linii 173, 194 czy 139. Chętni do skorzystania z tramwajów linii 8 także nie mieli łatwo, walcząc o odrobinę miejsca w podskakującym od przyśpiewek bombardierze. Krótkie autobusy, zamiast przegubowych, brak choćby jednego dodatkowego tramwaju na trasie ósemki, wreszcie niskie już wieczorem częstotliwości złożyły się na to, że w ostatecznym rozrachunku wymiana pasażerów w autobusie linii 173 przy Cracovii trwała około 5 minut. Tyle zajęła kompresja... Podczas, gdy ulicami pomykały zewsząd dowsząd puste autobusy zjazdowe...

Miasto kolejny raz nie wyciągnęło wniosków. Takie sytuacje zdarzają się nagminnie. W innych miastach, przy okazji meczów, uruchamia się dla kibiców specjalne autobusy lub tramwaje, albo chociaż wzmacnia się jakoś istniejący szkielet komunikacyjny. W Krakowie się nie da. Bo brakuje pieniędzy? Na biurokrację i stanowiska jest ich, jak widać, pod dostatkiem.

Prawdopodobnie moja pisanina na ten temat jest wołaniem głupiego na puszczy. I przyjdzie kolejny mecz, w kolejny imprezowy piątek, kiedy z i do Miasteczka AGH kursują tłumy, a na linii 173 dalej pojawiać się będzie około 20 krótki Solaris Urbino 12. Co musi się stać, by zmieniło się myślenie, i stało się zarazem bardziej przyszłościowe i wychodzące naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców miasta? Krakowianie wydają się zbyt tolerancyjni dla całej tej mętnej miejskiej sytuacji. I nie jest usprawiedliwieniem to, że istnieje ryzyko zniszczeń takich, jak w przypadku meczu z Legią w roku ubiegłym.

Zdemolowany Jelcz podczas przewozu kibiców Legii Warszawa w roku 2012. źródło: krakow.naszemiasto.pl


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane