sobota, 29 marca 2014

Historia polskiej komunikacji - Jelcz M11

Podejrzewam, że nawet młodzi ludzie doskonale pamiętają klekoczące autobusy o chmurnej facjacie i wyciu imitującym węgierskie Ikarusy. "Mig", bo tak nazywany był potocznie Jelcz M11, choć produkowany tylko przez kilka lat, wpisał się w krajobraz polskich przewoźników miejskich i pozamiejskich na dziesięciolecia.

Pomysł na budowę tego pojazdu narodził się w latach 80. ubiegłego wieku, kiedy to władze PRL borykały się z problemami dewizowymi, przez co budowanie kolejnych Jelczy PR110 na podzespołach francuskich było mocno utrudnione. Zdecydowano się wobec tego na podjęcie współpracy barterowej z Węgierską Republiką Ludową. Polegała ona na przysyłaniu do Polski zarówno autobusów Ikarus 260, jak i... podwozi do tych autobusów! W zamian Węgrzy dostawali Maluchy, Duże Fiaty i ciężarówki Star.

W taki sposób narodził się właśnie Jelcz M11, będący z założenia modelem przejściowym. Produkowany w latach 1985-1990, składał się z podwozia Ikarusa 260 i nadwozia, będącego przebudową bryły znanej z autobusów PR110. Różnica polegała na tym, że autobusy te były od poprzednich Jelczy krótsze o metr. Podczas kilku lat konstrukcji wyprodukowano w sumie około 2600 autobusów, które w trybie reglamentacji centralnej trafiały do zakładów komunikacji w całej Polsce, z wyjątkiem Warszawy. W stolicy pojawiły się one dopiero w latach 90., wraz z ekspansją prywatnych firm przewozowych.

Najwięcej Jelczy M11 dostało się miastu Kraków. Kilka sztuk znalazło się także w Rosji, a Płock sprzedał 4 sztuki swojemu miastu partnerskiemu - serbskiej Łoźnicy.

Większość Jelczy M11 jest obecnie skasowana. Pojazdy te były dość awaryjne i trudne w eksploatacji.

Fot. wolinlbn (pl.wikipedia.org)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane