wtorek, 11 listopada 2014

KRAKÓW: zalety posiadania czerwonego tramwaju

Dzisiejsze Święto Niepodległości zainspirowało mnie do stworzenia komunikacyjnego felietonu, podszytego patriotyzmem i socjologią.

W roku 2004 krakowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne rozpoczęło wieloletni program ratowania parku taborowego, poprzez likwidowanie starych składów i zastępowanie ich starszymi, ale będącymi w lepszym stanie technicznym. Tak właśnie do Krakowa trafiły składy SGP/Lohner E1, z doczepami C3.

Pierwszy z dostarczonych wagonów, silnikowy, przegubowy E1, oznaczony został numerem 101. Wzorem poprzedniego importu tramwajów z Niemiec, także od, jako pierwszy egzemplarz, w ramach współpracy i wdzięczności został odmalowany w oryginalne, wiedeńskie barwy - biało-czerwone z herbem miasta na przedzie. Od tego czasu jest to jedyny, tak bardzo wyróżniający się na tle innych wagonów przedstawiciel swojego gatunku.

Wagon ten wykorzystywany jest w sposób najrozmaitszy. W grudniu kursuje po mieście jako tramwaj mikołajkowy, ewentualnie świąteczny, obwieszony światełkami i ozdobami niczym choinka (obawiam się, że może nawet stwarzać zagrożenie dla ruchu). W lutym jest zwykle tramwajem zakochanych, wszak czerwony to kolor miłości. W listopadzie, tak jak dziś, zdarza mu się fruwać wokół plant jako tramwaj patriotyczny, rozbrzmiewając dźwiękami narodowych pieśni.

Tramwaj ten jest jednak przede wszystkim tramwajem. Ma zachowany oryginalny układ wnętrza, jak go fabryka stworzyła, i zwykle pojawia się na nowohuckich liniach. Całkiem możliwe, że niebawem zobaczymy go w roli tramwaju Bożego Ciała, gdzie będzie pełnił rolę mobilnego ołtarza, poruszając się pielgrzymkowym tempem na czele procesji.

Ciekawe tylko, ilu z Nas pamięta, że ten tramwaj jest austriacki i ma, siłą rzeczy, więcej wspólnego z naszym dawnym zaborcą niż z niepodległością.

Fot.: www.orenstransitpage.com



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane