poniedziałek, 19 stycznia 2015

Czy wiesz że...? - Fliegender Schlesier - Latający Ślązak



W latach 30. XX wieku koleje europejskie coraz silniej odczuwały konkurencję dynamicznie rozwijającego się lotnictwa pasażerskiego i motoryzacji. Zastosowanie silnika spalinowego do napędu wagonów silnikowych i aerodynamiczne ukształtowanie nadwozi otworzyły możliwość wprowadzenia nowej jakości w połączeniach lokalnych i dalekobieżnych – zaczęto budować stosunkowo lekkie pojazdy szynowe, dysponujące wysoką dynamiką i rozwijające duże prędkości.

Pierwsze ekspresowe połączenie w Niemczech, wykorzystujące trakcję spalinową, uruchomiono pomiędzy Berlinem a Hamburgiem, jako Fliegender Hamburger – Latający Hamburczyk, w roku 1935. Wkrótce tego typu pociągi, zaczęły łączyć Berlin ze wszystkimi większymi ośrodkami Niemiec, jak Frankfurtem nad Menem, Kolonią czy Norymbergą. Stały się one prekursorami dzisiejszych pociągów ICE, których gęsta sieć oplata całe Niemcy.

Zbyt mała pojemność pierwszych składów spalinowych spowodowała, że połączenie Berlina ze Śląskiem uruchomiono dopiero 15 maja 1936. Linię obsługiwały nowe,trójczłonowe wagony spalinowe typu Leipzig, zbudowane w fabryce Linke-Hofmann Werke we Wrocławiu (seria SVT137 Deutsche Reichsbahn) Pierwotnie miały one nosić przydomek Breslau, wskazując na miejsce produkcji. Pociąg początkowo kursował ze stacji Berlin Schlesischer Bahnhof, a od 1937 ze stacji Berlin-Charlottenburg. Podróż do stacji końcowej w Bytomiu trwała 4 godziny 25 minut (około 510 km).

Trasa przejazdu wiodła m.in. przez Frankfurt nad Odrą, Żagań, Legnicę, Wrocław, Opole, Kędzierzyn-Koźle i Gliwice. Po drodze, po opuszczeniu Berlina, pociąg zatrzymywał się jedynie na wybranych stacjach. Średnia prędkość przejazdu wynosiła 128 km/h, przy maksymalnej 160 km/h. Skład był nazywany przez Ślązaków „Latającym Pieronem”, ze względu na zawrotną, imponującą nawet dzisiaj, prędkość jazdy. „Latający Ślązak” był ofertą dostępną dla szeroko pojętej klasy średniej. Skład oferował miejsca 2 i 3 klasy oraz bufet. Godziny odjazdu były dopasowane tak, by umożliwić dojazd do Berlina rano i powrót na Śląsk tego samego dnia. Ostatni raz pociąg wyjechał na tory 21 sierpnia 1939. Dalsze kursowanie przerwały przygotowania do ataku na Polskę.

Współcześnie pociągi ekspresowe na trasie Katowice – Berlin potrzebują prawie 8 godzin. Wynika to po części z konieczności wymiany lokomotyw, jak i nieco zmienionej trasy. Z tego też powodu Połączenie EC Wawel z Krakowa do Berlina przez Katowice i Wrocław przestało funkcjonować, ustępując miejsca przewoźnikom autokarowym.

"Latający Ślązak" na trasie (fot. forum.miechowice.net)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane