niedziela, 29 marca 2015

Kradzieże infrastruktury zmorą polskich kolei

Swego czasu bardzo modne były kradzieże sieci trakcyjnej, której przewozy, wykonane z miedzi, były dochodowym interesem tak dla złomiarzy, jak i dla skupów. Ostatecznie, po licznych zajściach w tej materii, proceder się jakby zmniejszył. Jednak, jak się okazuje, nagminne rozkradanie mienia kolejowego należy w naszym kraju ciągle do zjawisk powszechnych.

Z kradzieżami elementów torowisk, w tym szyn, mocowań i śrubunków, zmaga się cały kraj. Nie tak dawno pisałem o poważnych ubytkach w trasie Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej w rejonie Paprotna, a już dochodzą wieści o kolejnej, poważnej kradzieży, która raczej uniemożliwi uruchomienie corocznych, sezonowych pociągów z Grudziądza do Nowego Dworu Gdańskiego, zapewniających skomunikowanie z wąskotorówkami m.in. do Stegny. Ubytki w torowisku liczą nawet kilkaset metrów, przez co linia kolejowa 256 nie nadaje się do użytku. Kolejny więc rok z rzędu "Pociąg na plażę" nie pojedzie, ale tym razem nie ze względów administracyjnych. Donosi o tym Rynek Kolejowy.

Kradzieże to prawdziwa plaga zwłaszcza tam, gdzie ruch kolejowy prowadzony jest sezonowo bądź w trybie nieregularnym. Zmaga się z nimi zarówno sieć kolei normalnotorowej, jak i liczne w naszym kraju wąskotorówki, dla których brak możliwości prowadzenia przewozu w okresie turystycznym często oznacza finansową zagładę. Warto wyrządzać wielu ludziom krzywdę w imię paru groszy?

Rozszabrowane torowisko linii 256 (fot. Piotr Kowal - Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych - zdjęcie pochodzi z portalu Rynek Kolejowy)

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane