wtorek, 14 kwietnia 2015

PKP Intercity walczy. Ale czy wygra?

Według informacji rozgłaszanych dumnie przez PKP Intercity, w pierwszych dwóch miesiącach pasażerów przewoźnikowi przybyło. Doprawdy, nie wiem jakimi metodami przeliczane były stosunki podróżnych do podaży miejsc, ale jakoś nie chce mi się wierzyć. Sprzedażą biletów można sobie bowiem oznaczać współczynniki przewozów na pojedynczych odcinkach - w skali kraju taka proporcja się sypie.

Tym niemniej, przewoźnik zamierza walczyć z konkurencją, z którą, jak sądzę, i tak pójdzie mu średnio, choćby nie wiem co. Mimo wszystko jednak, każdy objaw transportowej konkurencyjności w naszym kraju postrzegać należy za dobry (tylko czy przyjemność sprawia nam huśtanie się za budżetowe środki państwa?).

Pierwszą ciekawostką jest plan uruchomienia specjalnej promocji, polegającej na możliwości kupienia biletu na wieczorne Pendolino za 49 złotych, bez względu na relację. Promocja obowiązywać ma w składach po godzinie 19:00 (czyli zaledwie kilku połączeniach), ale haczyk tkwi gdzie indziej: będzie można z niej skorzystać jedynie od poniedziałku do czwartku. Tak więc PKP Intercity wcale nie kieruje się troską o klienta tylko o to, by zapewnić odpowiednie obłożenie deficytowych "dziobakowych" połączeń. Obawiam się, że szczególnej rewolucji nie należy się spodziewać.

Nowy prezes spółki zapewnił ponadto, że jeszcze przed wakacjami planowane są zmiany w taryfie TLK, mające dostosować ją panujących realiów. Czy będzie obniżka cen? Przekonamy się niebawem.

Quo vadis, PKP Intercity? Na to pytanie chyba sam przewoźnik nie potrafi odpowiedzieć...


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane