piątek, 8 maja 2015

"Komunikacja w kulturze" - "Metro 2034" Dmitra Glukhovskiego


Dmitry Glukhovsky, autor doskonałej powieści z kręgu fantastyki postapokaliptycznej pod tytułem „Metro 2033”, nie mógł rzecz jasna poprzestać na jednej tylko odsłonie. Powstał więc, skądinąd także bardzo udany, sequel pod tytułem „Metro 2034”. W Polsce ukazał się on końcem roku 2010 nakładem Wydawnictwa Insignis. Tematyka powieści, choć tożsama z częścią pierwszą, obejmuje przede wszystkim niepokojące, niewyjaśnione zdarzenia, do których dochodzi na jednej ze stacji metra. Kolejny raz pojawia się w powieści motyw drogi – tym razem jako dążenia do zapobieżenia nieuchronnej katastrofie w podziemnej kolejce, miejscu jedynego schronienia dla ludzi, którzy przeżyli w Moskwie atomową zagładę na powierzchni.

Pozwolę sobie zacytować fragment recenzji z portalu Gildia.pl:

„Fabuła „Metra 2034” koncentruje się wokół niewyjaśnionych wydarzeń na jednej ze stacji. Z jednej strony stała się ona niczym czarna dziura – nic, co do niej weszło, nie wydostaje się – zaś z drugiej strony stanowi śmiertelne zagrożenie dla innej stacji, na której rozpoczyna się cała przygoda. Władze zagrożonej części metra stają przed dylematem: albo nie uporają się z tajemniczą stacją, przeto z powodu braku amunicji skończą jako karma dla mutantów, albo wysyłając ludzi uszczuplą swe siły ponad miarę, w związku z czym potworom łatwiej będzie przełamać stanowiska obronne… W momencie trudnego wyboru pojawia się jeden z bohaterów „Metra 2033”. Stawiając zwierzchników przed faktem dokonanym, nie pytając nikogo o zgodę, wyrusza ocalić stację, na której po burzliwych doświadczeniach odnalazł zapomnienie. Z sobie tylko znanych powodów jako kompana dobiera staruszka o dźwięcznym przezwisku Homer (raczej od autora „Iliady”, aniżeli Simpsona). Razem z jeszcze jednym towarzyszem wyruszają, by zidentyfikować problem, a potem poszukać remedium. Los poprzerzuca ich przez dużą część metra, nierzadko rozdzielając, znów na nowo łącząc, w dodatku z nieznanymi wcześniej bohaterami.”

Bez względu na to, czy książka przebiła poprzednika, czy też nie, warto sięgnąć po nią choćby z sentymentu dla „Metra 2033”.

Polecam!

fot. Empik

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane