wtorek, 28 lipca 2015

Ciągle śmierdzący problem...

Długo wzbraniałem się przez poruszaniem tego tematu, bo jakiś taki jest mało przyjemny w obsłudze. Jednak, ostatecznie rzecz biorąc, toaleta dla każdego jest miejscem znanym i niejako bliskim, głównie przez kontakt pośladkowy. Dlaczego więc, podczas gdy w swoich domach i mieszkaniach mamy w toaletach czysto, w ogólnodostępnych gnoimy jak się patrzy?

Jeśli już chodzi o "kible" w pociągach, Polacy przechodzą samych siebie. Gnój niemiłosierny i doprawdy nie wiem dlaczego nikt nie próbuje nawet zrobić z tym porządku. Pomijam już fakt tego, że albo brakuje papieru, albo wody, albo coś nie działa. Względnie toaleta jest po prostu nieposprzątana. To jednak pasażerowie zapychają pociągowe klozety chusteczkami, tonami rozmaitego papieru, foliowymi woreczkami, resztkami jedzenia (o zgrozo!) nawet w najnowszych pociągach. O tym, że podłoga jest zeszczana do granic możliwości, a deska często obesrana (i zeszczana też, a jakże), że  tzw. "kupy" piętrzą się w piramidy egipskie przekładane papierem (ciekawe, czy w mieszkaniu też srają wszyscy na kupę, kiedy akurat nie ma wody...) szkoda nawet mówić. O paleniu w toaletach też.

Ludzie, POLACY, wielce patrioci od siedmiu boleści, czy Wam nie wstyd do cholery? Czy nie wstydzicie się przed sobą nawzajem? Przed cudzoziemcami, turystami, którzy odwiedzają nasz kraj i dają nam zarobić, a zmuszeni są do oglądania takich widoków, które do tego jeszcze śmierdzą? Kolejarze nie są w stanie co 15 minut sprzątać każdej jednej toalety - to nie McDonald's ani stacja benzynowa! Jeżeli o czystość nie zadba każdy z Nas, to tej czystości nie będzie. Kobiety dalej będą musiały sikać "na Małysza", a zagraniczni turyści jadący np. pociągiem do Oświęcimia opowiedzą w domu: piękna jest Polska, ale mają straszny gnój w pociągach...

Polacy mają problem z czytaniem...

Dla tych o mocnych nerwach: tak, w środku widać to, co macie na myśli!

A tu w końskiej dawce! Mnie się odechciało korzystania z toalety w sekundzie...

1 komentarz :

  1. Pawele, walka z wiatrakami.
    Wszechobecny, permanentny i ogólnosąsiedzki problem/zagadnienie.
    Dotyczy parkujących w miejscach niedozwolonych, palących w miejscach niedozwolonych, niesprzątających po wyprowadzanych/wypuszczanych psach, przejeżdżających na czerwonym, jadących samochodami po DDRach, wpychających się w kolejki et cetera. Nie pomoże apel do sumień, których brak. Tym bardziej próba zawstydzenia opinią obcokrajowców o nas - Polakach. To i tak winien będzie kolejarz, który nie posprzątał toalety. To i tak winien będzie głupi Strażnik Miejski, czepiający się Bogu ducha winnego kierowcy, któremu się po prostu spieszy przez drogę rowerową. To i tak winny będzie małostkowy współpasażer, skarżący się na nikotynowe wyziewy.
    Jedyną skuteczną metodą jest ostracyzm. I to niestey skuteczną w niewielkim stopniu.

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane