poniedziałek, 14 września 2015

"Czy wiesz, że...?" - grozie w warszawskim metrze

Kiedy rozpoczynała się budowa pierwszego odcinka metra w Warszawie, w krajach bloku wschodniego panowało przekonanie, że stacja metra nie ma pełnić jedynie roli komunikacyjnej. Podziemne perony miały być także miejscem schronienia ludności na wypadek zagrożenia atomowego.

W Warszawie wszystkie "stare" stacje, czyli od Kabat aż po Racławicką, wyposażone są w specjalne, wodoszczelne grozie stalowe, które mają za zadanie ochronić wnętrze stacji, wraz ze znajdującymi się wewnątrz ludźmi, przez zagrożeniem atomowym i wodnym. Każde wejście do stacji zaopatrzone jest w półmetrowej grubości, umieszczoną na prowadnicach gródź, która wysuwa się po usunięciu ochronnych paneli i odkryciu prowadnic. Zaplanowano, że każda z tych 9 stacji może pomieścić nawet 40 tysięcy osób w przypadku zagrożenia. Podobne wrota znajdują się także w tunelach szlakowych na tym odcinku.

Dzisiaj nie ma już reguły mówiącej o działaniu stacji metra jako schronu. Grodzie wykorzystuje się jedynie w przypadku nawalnych opadów deszczu, by zapobiec zalaniu stacji. Każdego roku wiosną i jesienią prowadzone są prace konserwacyjne po to, by móc zabezpieczyć stacje przed zalaniem. Podobnych rozwiązań nie ma chociażby w Pradze, przez co tamtejsze metro jest systematycznie zalewane w przypadku wysokiego stanu Wełtawy.

Zabezpieczone wrota na jednej ze stacji (fot. Sławek Kińczyk, www.haloursynow.pl)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane