poniedziałek, 28 września 2015

RZESZÓW: "mokra" podróż z Jasła do Komańczy

Za nami pierwszy udany sezon połączeń kolejowych z Jasła do Komańczy, zakończony w niedzielę, 27 września, na stacji w Łupkowie. Zanim jednak napiszę o tym, będzie trochę mniej przyjemnie.

Dnia 26 września, w minioną sobotę, w swój przedostatni kurs wyruszył pociąg REGIO R 33273, w relacji Jasło – Komańcza. Pogoda jest kiepska, na zewnątrz mżawka, choć nie jest zimno. Kurs wykonuje podkarpacki SA103-001, który wszedł w posiadanie władz województwa 6 czerwca 2005 roku. Pojazd więc ani nie młody, ani nie stary. Czymże bowiem jest 10 lat wobec pociągu? Dziwią 2 nie zajęte przez nikogo miejsca siedzące, choć kilka osób stoi. Mimo pogody pociąg jest dobrze zapełniony. Ponieważ jest rano i wolę spać, bagatelizuję temat. Po południu, kiedy ta sama jednostka wraca do Jasła, a ja dosiadam w Sanoku, widzę już trzy wolne fotele, na których pasażerowie zabraniają siadać. Nie wytrzymuję. Podczas rozmowy z kierownikiem pociągu dowiaduję się, że szynobus przecieka od dawna, a sprawa zgłaszana była wielokrotnie. Jak do tej pory nie przyniosło to żadnego efektu. Więc może przyniesie teraz.

Jestem pełen zrozumienia dla faktu, że pada ulewny deszcz. Ale, z całym szacunkiem, 40-letnie kible są bardziej szczelne niż zaniedbany podkarpacki szynobus. Tak województwo chce zachęcać do kolei? W taki sposób Rzeszów zamierza wepchnąć turystów w Bieszczady, czy raczej po raz kolejny mają zwyciężyć prywatne, ciasne busy, pędzące na złamanie karku i stwarzające często zagrożenie dla ruchu generalnie? Kapało zewsząd. Pocił się sufit, woda lała się ze wszystkich głośników i właściwie każdego możliwego otworu, zalewając podłogę, siedzenia, uchwyty. Ludzie radzili sobie za pomocą worków, reklamówek, a inni po prostu stali. Ci, którzy zdecydowali się na siedzenie obok „źródeł” wody, ryzykowali mokre spodnie i, w perspektywie, co najmniej katar.

Szanowne władze województwa podkarpackiego: proszę nie bagatelizować tego przypadku. W innym kraju zostalibyście pozwani za zaniedbania i narażenie zdrowia pasażerów na szwank. A do Przewozów Regionalnych apeluję, żeby nie podejmowały do jazdy składu, w którym stwierdza się jakąkolwiek niesprawność. Nieczynna toaleta, nieszczelne okna czy niesprawna wentylacja to nie jest coś, z czym się jakoś obleci, byle tylko zleceniodawca samorządowy nie uciął dofinansowania. To ważne aspekty z punktu widzenia komfortu pasażera.

W niedzielę szynobus ruszył do Łupkowa. Zapewne długi, piękny SA134 został odpicowany do granic absurdu, żeby regionalni notable poczuli się docenieni. Doceniony powinien być pasażer, który PŁACI za bilet, a nie marszałek Ortyl czy inny dyrektor z Przewozów Regionalnych. To oni są dla ludzi, nie odwrotnie. Warto o tym generalnie pamiętać…

Kapało zewsząd!
"Dżdżu krople padają i tłuką w me" oczy
Tak pięknie i tak... mokro
Zalane siedzenie - widać, że pasażerka z miejsca obok ma zmoczone spodnie...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane