niedziela, 20 września 2015

SŁOWACJA: co dały państwu Ficovlaky?

W połowie listopada minie rok od wprowadzenia darmowych przejazdów pociągami dla wybranych grup społecznych na Słowacji. Z tej okazji mnożą się komentarze, podsumowania i analizy. Większość wypowiadających się ocenia projekt raczej pozytywnie, choć nie brak i zdecydowanych przeciwników.

Bezpłatne przejazdy przysługują wszystkim do 26 roku życia do momentu, gdy nie zakończą nauki bądź studiów dziennych, emerytom (na Słowacji powyżej 62. roku życia), rencistom oraz osobom na emeryturach pomostowych. Dotyczy to także studentów oraz emerytów z zagranicy (np. Polaków studiujących w Polsce). Ponadto, wraz z „darmowymi pociągami”, podwyższono ulgę na dojazdy do pracy dla pozostałych grup ludności z 30 do 50%. Oferta obowiązuje w ruchu krajowym we wszystkich pociągach Železničnej spoločnosti Slovensko (ZSSK) za wyjątkiem kwalifikowanych, a także w prywatnych pociągach RegioJet na jednej linii: Dunajská Streda/Dunaszerdahely – Komárno/Komárom. Pociągi oczywiście nie są darmowe, ponieważ finansowane są z podatków, a złośliwe określenie Ficovlaky pochodzi od pomysłodawcy przedsięwzięcia - premiera Roberta Ficy.

Wszyscy uprawnieni, poza dziećmi do lat 6 (nie ma na Słowacji biletów zerowych), aby skorzystać z darmowych przejazdów, muszą zarejestrować się w specjalnych kasach na wybranych stacjach. Dzięki temu możliwe jest zebranie danych liczbowych podsumowujących akcję. Według danych z końca sierpnia zarejestrowało się ogółem 873 000 osób – 856 000 Słowaków i 17 400 cudzoziemców. A więc do systemu należy aż 16% całej ludności państwa. Z poszczególnych grup formalnie największą stanową studenci – 320 000, z tym, że z przyczyn proceduralnych jako studenci rejestrują się też uczniowie dojeżdżający codziennie do szkoły oraz wszyscy powyżej 15 roku życia. Oprócz tego jako osobna kategoria zarejestrowało się 129 000 uczniów. Łącząc te dwie grupy, otrzymamy 36% spośród osób uprawnionych w wieku od 7. do 26. lat. Równie popularne jest to wśród emerytów „zasadniczych” (bez pomostowych), których zarejestrowało się 312 000, tj. 34% uprawnionych. Co ciekawe, emeryci stanowią aż 80% spośród cudzoziemców. Oferta się zatem Słowacji udała wręcz niesamowicie.

W pierwszej połowie roku wydatki ZSSK wzrosły o 10%, do 198,6 mln euro. Przychody spółki wzrosty za to aż o 11%, do kwoty 197,3 mln euro. Spółka jest nadal deficytowa, jest to jednak wieloletnia sytuacja, a strata od kilku lat systematycznie się zmniejsza i w bliskiej perspektywie bilans powinien się wyrównać. Za I półrocze strata wynosi, jak widać, 1,3 mln euro, czyli o ponad 2 miliony mniej niż w analogicznym okresie w roku 2014. Nie jest to oczywiście związane wyłącznie z wpływami z biletów, ponieważ rząd zwiększył dotację na kolej o 13 milionów, ponadto zaksięgowano fundusze na modernizację taboru przewoźnika, jednak Koleje Słowackie potwierdzają, że zarobiły na biletach więcej niż rok temu. 

W kwestii frekwencji, ilość podróżnych wrosła średnio o 18,3%. Koleje Słowackie przewiozły w pierwszym półroczu 27,4 mln, w tym aż 47% podróżowało bezpłatnie. Równocześnie ZSSK znacznie zwiększyły pracę eksploatacyjną, uruchamiając 103 nowe pociągi z 12 tys. miejsc, we wszystkich segmentach przewozów z wyjątkiem regionalnych.

Najwięcej przeciwników oferty znajdziemy w kręgach sympatyzujących z regionalnym i dalekobieżnym transportem autobusowym. I choć w segmencie transportu dalekobieżnego w ciągu kilku miesięcy średnia frekwencja spadła o 17%, to w segmencie przewozów lokalnych takiej sytuacji nie widać. A i drastycznych podwyżek nigdzie nie wprowadzono. Zresztą rząd słowacki przymierza się do rozszerzenia oferty na autobusy regionalne właśnie. Tym razem jednak nie miałyby to być darmowe przejazdy, a znaczne obniżki cen biletów, zachęcające do skorzystania z autobusu na przykład na dojazd do stacji kolejowej.

Spośród raczej przychylnych wypowiedzi, z jakimi media słowackie spotykają się w tym roku w aspekcie oceny Ficovlaków, zaskakuje stanowisko Leoša Novotnego, dyrektora spółki LEO Express, który jednoznacznie pozytywnie ocenił reformę, wskazując, że stała się ona motorem napędowym dla wzrostu całego kolejowego rynku pasażerskiego, dzięki czemu także jego firma zyska zwłaszcza, że wygrywa ona z państwowym przewoźnikiem jakością pociągów.

A więc, Polacy: kto ma prawo i ochotę, niech rusza na Słowację! Można zwiedzić ją tanio dzięki "darmowym" pociągom.

fot. Webnowiny.sk

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane