poniedziałek, 5 października 2015

"Czy wiesz, że...?" - katastrofa na paryskim Gare Montparnasse

22 października 1895 roku pociąg ekspresowy nr 56 relacji Granville – Paryż zmierzał do stolicy Francji na dworzec Montparnasse. Nowoczesną lokomotywę (model 121, nr boczny 721) prowadził doświadczony maszynista z 19-letnim stażem, Guillaume Marie Pellerin. Skład tworzyła lokomotywa z tendrem, za nią znajdował się wagon pocztowy, następnie dwa wagony bagażowe i osiem wagonów pasażerskich. Całość zamykał kolejny wagon bagażowy. W pociągu znajdowało się 131 osób.

Maszynista składu, mając 9-minutowe opóźnienie i chcąc je nadrobić, wjechał na dworzec ze zbyt dużą prędkością, ok. 40–60 km/h. Z nieznanych przyczyn nie zadziałały hamulce zespolone, natomiast skuteczność hamulców samej lokomotywy, których użył maszynista, okazała się niewystarczająca do wyhamowania składu. Pociąg przetoczył się przez peron, przełamał kozioł oporowy, przebił przeszkloną ścianę dzielącą perony od hali dworcowej i zewnętrzną ścianę dworca (grubość 60 cm). Następnie lokomotywa wypadła na znajdujący się na poziomie ulicy Place de Rennes przystanek tramwajowy, miażdżąc jego wiatę. Szczęśliwie wszystkie wagony pasażerskie pozostały na dworcu. Ówcześnie dworce kolejowe budowano na wysokość kilku pięter, pociąg zawisł więc pomiędzy przebitą ścianą a chodnikiem – różnica poziomów wynosiła 10 m.

W wyniku wypadku zginęła jedna osoba, a pięć zostało ciężko rannych: dwójka pasażerów, strażak i dwóch pracowników kolejowych. Lokomotywa runęła na kiosk z wyrobami tytoniowymi i prasą, znajdujący się przed dworcem. Prowadząca kiosk Marie-Augustine Aguilard poniosła śmierć na miejscu wskutek obrażeń odniesionych od uderzenia przez jedną ze spadających kamiennych brył. Jeden przechodzień został ranny na skutek uderzeń spadającymi odłamkami murów.

Maszynista pociągu otrzymał karę dwóch miesięcy więzienia i grzywnę 50 franków, natomiast Albert Mariette, konduktor pociągu, został ukarany grzywną 25 franków. Lokomotywa nie poniosła zbyt dużych uszkodzeń. Zabezpieczono ją drewnianym stemplowaniem, a następnie przewieziono do zakładów remontowych i po dokonaniu stosownych napraw i oględzin, ponownie wcielono do służby.

technologie.gazeta.pl


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane