sobota, 17 października 2015

Historia polskiej komunikacji - autobusy Ikarus 620

Ikarus 620 był ostatnim autobusem węgierskiego producenta, opartym na konstrukcji ramowej. Produkowany był od roku 1959, przede wszystkim na rynek Niemiec Wschodnich i Związku Radzieckiego, ale pokaźna grupa tych wozów zasiliła także łódzkie MPK.

Pierwszych 10 pojazdów dostarczono w 1959 roku. Dokładna data jest nieznana. Kilka wozów posiadało wąskie świetliki dachowe tylko na numer linii, bez możliwości umieszczenia podłużnej tablicy kierunkowej. Następne dostawy miały miejsce we wrześniu 1964 roku i trwały aż do stycznia 1971 roku.

Autobusy wyjściowo posiadały 60 miejsc ogółem, co przy nieco ponad 9 metrach długości jest imponującym wynikiem. Ich wadą była głośna praca silnika, dzięki której zyskały wśród kierowców przydomek "bombowiec". Autobus z uwagi na pomost w tylnej części nie najlepiej znosił również przeciążenia. Problem próbowano rozwiązać poprzez montaż siedzeń na pomoście. Zmniejszono w ten sposób powierzchnię użytkową dla osób stojących, jednak w godzinach szczytu pasażerskiego przy maksymalnym napełnieniu nacisk na tylną oś był i tak zbyt duży. Sylwetka autobusu "wlokącego" tył niemal po jezdni, pozostała do końca charakterystyczną dla tego typu. Mimo kilku wad Ikarusy 620 były znacznie solidniejsze od Sanów. Ich zaletą było dobre przyspieszenie i zwrotność. W tych elementach okazały się lepsze nawet od Jelczy 272 Mex. Ponadto dieslowskie silniki Csepel fatalnie znosiły ciężkie mrozy. Autobus posiadał dwoje czteroskrzydłowych drzwi otwieranych i zamykanych automatycznie ze stanowiska kierowcy. Przedział pasażerski, podobnie jak w Mavagach TR5, oddzielony był od kabiny kierowcy ścianką działową. Od początku do końca eksploatacji jeździły w malowaniu kremowo – czerwonym. W sumie do Łodzi przybyło ich aż 258.

Likwidacja zużytych pojazdów rozpoczęła się z początkiem lat 70. ubiegłego wieku. Ostatnie dwa o numerach 405 i 407 skreślono z inwentarza MPK dopiero 31 grudnia 1978 roku. Autobusy do końca posiadały trzycyfrowe numery taborowe oraz dwuliterowe tablice rejestracyjne. Pojazdy te uwieczniono także w kolorowych serialach m in. "Siedem stron świata" oraz "Daleko od szosy". Do czasów obecnych nie zachował się żaden łódzki egzemplarz, gdyż wóz o numerze 414, przeznaczony jako muzealny, został pocięty na złom w latach 80. na terenie zajezdni Brus.

Ikarus 620 (fot. www.motorstown.com)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane