poniedziałek, 12 października 2015

KIELCE: szczególnie "drogie" przystanki

Nie milkną echa oburzenia, jakie zapanowało w Kielcach dzięki nowym wiatom przystankowym, które właśnie wzbogacają architekturę miasta. 81 stanowisk kosztować ma bowiem 32 miliony złotych, czyli średnio 400 tysięcy za jedno. To cena, za jaką w Warszawie kupić można mieszkanie, a w Kielcach postawić niezły domek.

Jak informuje portal Transport Publiczny, wysoką ceną wiat w Kielcach zainteresowało się nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy sprawdzają dokumenty przetargowe badając, czy cena nie została zawyżona. W Warszawie, gdzie w ramach wielkiego projektu stanie aż 1580 nowych wiat przystankowych, we współpracy w ramach partnerstwa publiczno–prywatnego z firmą AMS, koszt całej operacji wyniesie na 80 mln zł, czyli średnio około 50 tys. zł na wiatę. Koszty te pokryje sam AMS, który zarabia na wymianie powierzchni reklamowej.

Kieleckie władze tłumaczą, że wynikłe koszty to nie tylko stawianie wiat, ale też kompletna przebudowa przystanków. Kompleksowe zmiany nie przekonują jednak mieszkańców miasta. Kierowcy samochodów i pasażerowie narzekają, że budowa przystanków jest długotrwała i powoduje korki na drogach, a pasażerowie zmuszeni są do korzystania ze słabo zorganizowanych przystanków zastępczych. Przed kilkoma tygodniami stowarzyszenie Zielone Kielce przeprowadziło ironiczny test funkcjonalności nowych wiat, pod kątem ochrony przed deszczem, słońcem, możliwością generowania zarobku dla miasta i przyjaznością dla środowiska. Nowe wiaty wypadły w teście gorzej od drzewa, billboardu, a nawet ziemniaka, który okazał się przynajmniej przyjazny dla środowiska.

Budowa przystanków odbywa się w ramach dwóch osobnych przetargów. Zarówno małe , jak i średnie oraz duże buduje trójmiejska firma Betonox Construction. W obu przypadkach nie udało się dotrzymać pierwotnego terminu (wrzesień) głównie z powodu przedłużonej procedury przetargowej. Firma poprosiła więc zamawiającego o przedłużenie terminu. Kiedy wszystkie przystanki będą gotowe? Tego wciąż nie wiadomo.

Polskie miasta, zamiast stawiać na trwałe i długotrwałe rozwiązania, bawią się w ogromne, przeszklone konstrukcje, które nie dość, że nie spełniają swojej roli, to jeszcze ciągle są uszkodzone przez ludzi, którym uszkadzanie publicznego mienia sprawia kupę radości. Funkcjonalność przystanku nie powinna chyba polegać na tym, by był on szklany, a raczej na tym, by stał przez wiele lat i faktycznie służył podróżnym, przynajmniej nie przeciekając…

fot.: kielce.wyborcza.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane