poniedziałek, 28 grudnia 2015

KRAKÓW: jak sobie radzi reaktywowane połączenie do Oświęcimia?

W ramach świątecznych porządków postanowiłem wykorzystać okazję i w dzień powszedni skorzystać z reaktywowanego połączenia do Oświęcimia przez Skawinę i Spytkowice. Wybór padł na pociąg, odjeżdżający z Krakowa Płaszowa o godzinie 15:35.

Kurs obsługiwała jednostka EN57 - stary kibel, w którym jednak frekwencja na starcie tragiczna nie była. Największa wymiana pasażerów oczywiście w Skawinie. Później już tylko pojedyncze przypadki, jednak w Spytkowicach ktoś się nawet dosiadł. Ostatecznie, na finiszu kursu, czyli w Oświęcimiu, z pociągu, wraz ze mną i moim młodszym bratem, wysiadło 5 osób. Być może niska frekwencja spowodowana była godziną, dniem oraz tym, że skład nie jechał z Dworca Głównego. W mojej ocenie jednak na tej trasie nie są potrzebne pociągi na 200 osób. Jednostki EN81 w zupełności by wystarczyły, może poza najbardziej obciążonymi kursami w szczytach przewozowych.

Czas przejazdu jest niezwykle atrakcyjny, biorąc pod uwagę stan torowisk na zachód od Krakowa, ponieważ jechaliśmy krócej niż przez Trzebinię, mimo podobnej odległości. W ostatecznym rozrachunku jednak wróżę temu połączeniu wymierny sukces, zwłaszcza od wiosny, kiedy do parków rozrywki w Zatorze ruszą rzesze rodziców z dziećmi i innych zestawów rządnych zabawy i weekendowych emocji. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane