piątek, 25 grudnia 2015

KRAKÓW: problemy kolejowe Olkusza i linii kolejowej 62

Wraz z wejściem w życie nowego rozkładu jazdy o połowę spadła liczba pociągów kursujących linią kolejową 62 między Tunelem a Sosnowcem. Dofinansowanie do uruchamianych pociągów Przewozów Regionalnych zmniejszył Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego. Czy słusznie?

Linia przebiega skrajem dawnego zaboru rosyjskiego, zbudowana jako szerokotorowa linia łącząca go ze Śląskiem (koleją warszawsko-wiedeńską) i dalej, na wschód, w kierunku Rosji. Niestety, zmiany polityczno-gospodarcze, jakie w naturalny sposób przetoczyły się przez nasz kraj każą twierdzić, że dziś ta poboczna linia kolejowa, stanowiąca bardzo ważne ogniwo dla ruchu towarowego, kompletnie nie sprawdzi się w przypadku ruchu lokalnego.

Linii tej brakuje silnych generatorów ruchu. Dla Wolbromia i Olkusza, największych miast na trasie, Kielce są za daleko, Katowice właściwie też, choć to niewiele ponad 40 kilometrów. Przy ponad godzinnym czasie przejazdu pociąg przegrywa z innymi środkami transportu zwłaszcza, że Górny Śląsk jest przeorany drogami szybkiego ruchu i dwupasmówkami, które dają przepustowość jakiej wiele polskich miast może regionowi pozazdrościć. Kraków, siedziba województwa, potencjalnie największy generator ruchu z Olkusza i Wolbromia, jest kolejowo dla tych miast niedostępny. Jedyną drogą są przesiadki w Tunelu, ale tutaj trwająca minimum 2,5 godziny podróż nie jest w żaden sposób konkurencyjna nawet dla korków na drodze 94, gdzie busy kursują co kilka minut.

Wielu mieszkańców powiatu olkuskiego może upierać się przy tym, że kolej jest w tym mieście ważna. Z pewnością jest, przy czym nie ma wątpliwości, że jej potencjał jest raczej znikomy. Linia poprowadzona została w charakterystyczny, radziecki sposób, przez co dzisiaj przestawia raczej słabe możliwości dla pasażerów. Oczywiście nie jest pomysłem godnym pochwały dążenie do jej degradacji, ale trudno oczekiwać, że województwo finansować będzie funkcjonowanie pociągów na linii, z których korzysta niewielka tylko grupa mieszkańców. Może gdyby lokalne samorządy dorzuciły się do tego przedsięwzięcia, wzorem tych zlokalizowanych wzdłuż linii Skawina – Oświęcim, gdzie po trzech latach udało się reaktywować pociągi z dopasowaną do mieszkańców ofertą?

Kwestia podejścia do takich spornych linii na granicznych peryferiach województw, na którym wszystkim w równym stopniu nie zależy, pozostaje otwarta. Wydaje się, że nikt w Polsce nie ma pomysłu na uporanie się z tym kłopotliwym zagadnieniem. Pozostaje mieć nadzieję, że czasy oświecenia jeszcze kiedyś spłyną na polską branżę kolejową…


1 komentarz :

  1. W czasach kryzysu na zakupy jeździło się tylko do Katowic i pociąg był jedynym środkiem transportu. Teraz są busy,które kursują co godzinę i kosztują jakieś śmieszne pieniądze...a bilet PKP jest trzy razy droższy. Ekonomia zwyciężyła? Właśnie wybieram się do Poznania i wolałabym skorzystać z pociągu do Katowic, ale.... Szkoda, pozostały wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane