wtorek, 12 stycznia 2016

WARSZAWA: rezygnacja z manualnego poboru opłat i zagrożenie na autostradzie A2 pod Pruszkowem

Autostrada A2 między Łodzią i Warszawą to jeden z najbardziej ruchliwych odcinków spośród wszystkich tego typu tras w Polsce. Fragment ten spowodował totalną rewolucję w podróży między tymi miastami. Jednak w okolicach Pruszkowa na kierowców czeka pułapka - plac pod bramki poboru opłat, z których budowy zrezygnowano. Kierowcy są tam prowadzeni pomocniczymi pasami ruchu, czyli zwężonymi jezdniami, gdzie dopuszczalna prędkość obniżona została do 40 km/h.

Efekt? Notoryczne korki, zwłaszcza w weekendy, święta i w sezonie wakacyjnym. Często dochodzi także do wypadków. I tak od lat. Nieczynny PPO Pruszków nie zostanie dokończony, ponieważ zmieniły się rządowe plany dotyczące zmiany sposobu opłacania przejazdów autostradami. Jak tłumaczy rzecznik GDDKiA, Jak Krynicki, rezygnacja z manualnego sposobu pobierania opłat wiązała się z trudnościami w utrzymaniu płynności ruchu. Ta prawda znana jest doskonale tym, którzy w piątkowe popołudnia próbują wjechać na autostradę A4 od strony Krakowa, gdzie korki sięgają czasem kilku kilometrów. Na razie nie ma jednak wiążącej decyzji odnośnie zintegrowanego systemu opłat, więc nic się w tej sprawie nie zmienia.

Dlaczego więc instalacja w Pruszkowie nie została jeszcze rozebrana? Wszystko przez fakt, że PPO zbudowano w ramach unijnego dofinansowania. Warunki przyznania unijnych pieniędzy powodują, że przez kilka kolejnych lat nie wolno ingerować w stworzoną infrastrukturę. Z tego powodu zarówno takie instalacje, jak i niepotrzebne ekrany nie mogą zostać usunięte przed upływem umownych terminów. W przeciwnym razie należałoby oddać część, a może nawet całość dofinansowania. Nie ma więc co liczyć na likwidację niedoszłych punktów poboru opłat zarówno w Pruszkowie, jak i chociażby na autostradzie A4 między Krakowem a Rzeszowem, gdzie ciągle straszą fragmenty nawierzchni i niekorzystnej geometrii, wykonane z betonu. 

A w Pruszkowie wystarczyłoby po prostu puścić ruch na wprost, przez otwarte bramki... Poniżej nagranie z wypadku, jaki zdarzył się przy PPO Pruszków 31 stycznia 2014 roku.


fot.: www.a2strykow-konotopa.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane