poniedziałek, 25 stycznia 2016

WROCŁAW: niezwykły sojusz kolei i komunikacji miejskiej

Wrocław to jedno z tych miast, w których, mimo oczywistego piękna, żyje się ciężko. Korki, kiepska jakość dróg, mało miejsc parkingowych - to najważniejsze powody, dla których wielu zamieniłoby Wrocław na inne miejsce. Jednak we Wrocławiu udało się zrobić to, czego do dziś nie udało się zrobić w Krakowie i paru innych miastach w Polsce.

Wrocław od czerwca 2013 roku stał się prawdziwie europejską stolicą. Już nie tylko Warszawa umożliwia korzystanie ze wszystkich środków transportu z biletem czasowym. Dzięki ułatwieniom można po Wrocławiu bardzo sprawnie poruszać się nie tylko tramwajem i autobusem, ale także pociągami osobowymi, i to nie tylko samorządowych Kolei Dolnośląskich, ale i Przewozów Regionalnych. A oferta to nie byle jaka, bo dzięki kolei można dotrzeć z Psiego Pola do centrum w mniej więcej 15-20 minut, a z Leśnicy w około 20. Podobnie z odległych Praczy Odrzańskich czy Świniar - dzielnic, które nie posiadają bezpośrednich połączeń z wrocławskim śródmieściem. Wystarczy posiadać ważny bilet okresowy lub skasowany bilet czasowy, ważny przez 24, 48, 72 czy 168 godzin. Wówczas bez żadnych opłat można korzystać z pociągów, okazując jedynie bilet do kontroli.

Wrocławski węzeł kolejowy jest dobrze skomunikowany. W każdym kierunku mamy do dyspozycji co najmniej kilkanaście połączeń dziennie, a np. na odcinku Wrocław Główny - Wrocław Psie Pole - ponad trzydzieści. Podobnie bogatą ofertę znajdziemy między Wrocławiem Głównym a Siechnicami, gdzie kursują pociągi w kierunku Opola i Jelcza-Laskowic. Przewoźnicy uzupełniają się. Kursy układane są tak, że nie kursują parami ani konkurencyjnie do siebie. Częstotliwości dobrane są tak, że na pociąg możemy liczyć w miarę równomiernie od rana do późnego wieczora.

Korzystałem z kolei we Wrocławiu trzykrotnie: przed południem z pociągu do Trzebnicy w drodze do stacji w Psim Polu, następnie około 13 pociągiem REGIO do Wrocławia, a potem po godzinie 17 na odcinku Wrocław Leśnica - Wrocław Główny składem KD z Węglińca. Żaden z pociągów nie był pusty, mało tego - trudno było o miejsca siedzące. To niezwykłe, że w Krakowie, mieście większym i nieporównywalnie bardziej popularnym, podobna sytuacja to raczej rzadkość, a pociągi kursują często według dziwnego rozkładu z jakimiś kuriozalnymi przerwami. Czy racjonalne myślenie jest w Małopolsce aż tak zapóźnione w porównaniu z Dolnym Śląskiem?

Ostatnio przeczytałem, że liczba regularnych kursów autobusowych między Wrocławiem a Jelenią Górą spadła z niedawnych 40 dziennie o niemal połowę. Pasażerowie wolą kolej. Kolej czystą, szybką, zintegrowaną taryfowo. Czy to na prawdę takie trudne do zrealizowania? Skoro dało się to zrobić w Warszawie, dało się we Wrocławiu, to chyba w Krakowie, przy odrobinie dobrej woli, też byłoby to możliwe, w miejsce mnożenia cudownych stref i cenników, w gąszczu których pasażer traci głowę i zdrowe zmysły.


Tak wygląda zasięg połączeń kolejowych we Wrocławiu, z których można skorzystać posiadając bilet miesięczny lub czasowy MPK Wrocław - ilość połączeń w tej chwili uległa zmianie (stan na 1 czerwca 2013) - fot. Koleje Dolnośląskie

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane