sobota, 11 czerwca 2016

Jak przestały jeździć pociągi regionalne między Małkinią a Szepietowem, czyli o agonii lokalnych połączeń międzywojewódzkich

Jak się w Polsce załatwia międzywojewódzki ruch regionalny na kolei, wie dziś wielu mieszkańców naszego kraju. Podczas przemian, na podstawie których ostatecznie wydzielono z PKP spółkę Przewozy Regionalne, która z długami i koszmarną sytuacją taborową spadła na barki samorządów wojewódzkich stało się jasne, że będą z tego same problemy. Dziś mamy szereg spółek wojewódzkich, które z niechęcią godzą się na wyjazd poza granicę swojej małej ojczyzny, a przepychanki pomiędzy województwami o to, kto ma ile wyłożyć na to, żeby pociąg kursował między dwoma miastami, silnie z sobą związanymi, ale podzielonymi granicą wojewódzką, przybierają czasem absurdalnie zabawny obrót. Dramat widać na trasach Tarnów – Dębica, gdzie przerwy z rozkładzie składów regionalnych dochodzą do 8 godzin, na Pomorzu, gdzie tzw. połączenia stykowe liczyć można na palcach jednej ręki, czy też na odcinku linii kolejowej 93 z Oświęcimia do Czechowic-Dziedzic, gdzie opór Małopolski doprowadził do całkowitego zamarcia tam ruchu pasażerskiego po raz pierwszy od zawsze. Ale chyba najlepszym przykładem jest odcinek linii kolejowej 6, tzw. Rail Baltica, na odcinku między Mazowszem a Podlasiem – z Małkini do Szepietowa.

Pociągi pasażerskie na tym 40-kilometrowym, dwutorowym odcinku kursowały może nie w zatrważającej liczbie, ale jednak w miarę regularnie. W rozkładzie jazdy 2000/2001 było 8 par połączeń Małkinia – Białystok, skomunikowanych w większości ze składami z Warszawy. Oczywiście chodzi tylko o składy osobowe, które zapewniały dojazd do kilku przystanków po drodze, oraz do ponad 2,5-tysięcznego obecnie Czyżewa. Zaręby Kościelne, Kietlanka, Szulborze Koty na Mazowszu oraz Kity i Dąbrowa-Łazy w województwie podlaskim – te przystanki pozbawione zostały w przeciągu kilku lat jakichkolwiek połączeń kolejowych, poza przelatującymi przez nie pociągami pospiecznymi, uruchamianymi obecnie przez PKP Intercity.

Kolejne lata były jeszcze dla odcinka Małkinia – Szepietowo łaskawe – w rozkładzie 2005/2006 było aż 9 par pociągów. Rok później już tylko 3. W rozkładzie na rok 2007/2008 pojawiło się 5 par, a od rozkładu jazdy 2008/2009 z rozkładu wypadła Małkinia – Mazowsze odcięło od świata trzy przystanki do granicy, uruchamiając kursy pociągów Kolei Mazowieckich tylko do Małkini – Podlasie nie chciało płacić, a Warszawa stwierdziła, że ma to w dupie. Dokładnie od 23 lutego 2009, zamiast 4 pociągów, z Czyżewa do Szepietowa zaczęły odjeżdżać autobusy kolejowej komunikacji zastępczej (w Czyżewie brak miejsca na manewry składów). W kolejnym roku rozwiązanie to utrzymano, przy czym kursy obcięto o połowę, zostawiając kursy tylko o 5:50 i 14:30 do Szepietowa – przyznam, że godziny kosmiczne.

Rok po tych wydarzeniach nie było już po tych połączeniach śladu. Obecnie wszystkie pociągi REGIO z Białegostoku kończą bieg w Szepietowie. Czyżew został odcięty od kolei regionalnej. Oczywiście można się z niego wydostać pociągiem dalekobieżnym, ale osobiście uważam, że to szczyt kpiny, żeby 65-kilometrową podróż do stolicy województwa należało odbywać pociągiem pospiesznym za cenę o wiele wyższą. Dyskryminacja, jak nic.

Takich przypadków będzie więcej. Ekspansja Kolei Małopolskich raczej nie wróży nic dobrego na liniach stykowych w tym województwie. Nie wiadomo też, co będzie po rozrośnięciu się Kolei Dolnośląskich i Wielkopolskich. Ciekaw jestem tylko, jak to się wszystko ma do zrównoważonego transportu i ograniczania udziału przejazdów samochodami w codziennym ruchu…

Od kilku lat w Czyżewie tylko takie widoki... (fot. UM Czyżew)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane