poniedziałek, 25 lipca 2016

"Katastrofy komunikacyjne w Polsce" Odcinek 36: zderzenie pociągów w Miałach koło Wronek

To, że nikt nie zginął 4 stycznia 2004 roku w Miałach pod Wronkami, można poczytywać w kategoriach cudu. Do wypadku, do jakiego doszło tej zimnej, styczniowej nocy, ruszyły zastępy straży, pogotowia i mnóstwo okolicznych mieszkańców.

Gdzieś po pierwszej w nocy zderzyły się: pociąg pospieszny relacji Szczecin – Terespol oraz towarowy Poznań – Szczecin. Maszynista składu towarowego prawdopodobnie nie zauważył, że dwanaście ostatnich wagonów jego składy wypadło z toru i było przez pociąg wleczonych w skrajni sąsiedniego toru. Wkrótce wpadł na nie rozpędzony pospieszny. Elektrowóz, którym prowadzono skład pasażerski koziołkował w stronę lasu. Życie maszynisty uratował najpewniej fakt, że wypadł on przez okno w trakcie lawirowania pojazdu.

Zniszczeniu uległo 5 z 8 wagonów pociągu pospiesznego. 25 osób zostało rannych. Pociąg towarowy przewoził zwoje walcowanej stali z huty U.S. Steel Koszyce na Słowacji. Większość rannych została szybko wypisana do domów. Największe obrażenia odniósł maszynista pociągu pospiesznego, który z uszkodzeniem kręgosłupa został przewieziony najpierw do szpitala w Pile, a potem do kliniki w Poznaniu.

Za przyczynę wypadku uznaje się uszkodzoną szynę. Jest to o tyle interesujące, że w podobnych okolicznościach doszło do wykolejenia pociągu towarowego w roku 2001, w pobliżu miejsca opisywanej katastrofy. Torowisko miało być od tego czasu przynajmniej dwukrotnie kontrolowane wagonem defektoskopowym. Co spowodowało pęknięcie główki szyny? Odpowiedź na to pytanie, mimo rozległych prac komisji, pozostaje wciąż mglista.

fot.: mojewronki.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane