poniedziałek, 4 lipca 2016

KRAKÓW: nowe wiaty przystankowe, czyli lepsze wrogiem dobrego

Kraków wymienia wiaty przystankowe. Wszystkie starsze niż 15 lat konstrukcje zastępowane są nowymi, szarymi instalacjami. Nie oznacza to jednak, że nowe wiaty są lepsze...

Część budowli to rozwiązania znane z poprzedniego cyklu wymiany: przeszklone, z "łezkowym" zadaszeniem. Nie są idealne, a w gorące dni nie chronią w ogóle przed słońcem, jednak mają pewną zaletę: zabezpieczają przez wiatrem i w dość dużym stopniu przed opadami. Nowsze rozwiązania nie gwarantują pasażerom żadnego z tych udogodnień. Wiaty są jednobryłowe, a dach pochylony jest od przodu do tyłu, przez co wiata robi się... za wysoka. Zwłaszcza w czołowej części, przez którą zarówno wiatr, jak i deszcz mogą być wdmuchiwane w dowolnej ilości do wnętrza wiaty. Wiaty są w dalszym ciągu przeszklone, co może powodować lekki zaduch w ciepłe dni.

Niestety. wiele polskich miast ma problem z doborem właściwych wiat przystankowych. Są albo za płytkie, albo za wysokie, albo w ogóle nie chronią przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi przez swój wątpliwy design. W Krakowie dobra wiata jest na wagę złota zwłaszcza w zimowe poranki i wieczory, kiedy autobusy kursują rzadko i bywa, że na przystanku spędzamy nawet i 30 minut.

Chyba, że ZIKiT planuje tak zwiększyć ilość kursów, że nie będzie to problemem i nowe wiaty będą mogły sobie przede wszystkim wyglądać? Ale to już nawet mnie samego nie bawi, choć żart dobry...

Nowa wiata na przystanku Kawiory - wysoka na hektar raczej nie ochroni przed deszczem...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane