niedziela, 31 lipca 2016

TRÓJMIASTO: "kończy" się linia helska, "kończą" się turyści i pasażerowie - elektryfikacja jedyną szansą

Znowu wakacje, i znowu problemy na linii helskiej. Niedawno pomorskie Przewozy Regionalne musiały wzmocnić swoje pociągi na odcinku Władysławowo – Hel, wysyłając w trasę… autobusy. Brak już bowiem możliwości przedłużania składów, które nie zmieściłyby się na 125-metrowych peronach. O uruchomieniu większej ilości połączeń też nie ma mowy, bo modernizacja linii nie doprowadziła w znaczny sposób do wzrostu jej przepustowości, przez co na dalsze rozciąganie rozkładu jazdy nie ma szans. Co więc z elektryfikacją?

Wydaje się, że zadanie to powinno być oczywiste i proste jak sznur. Zakładamy sieć trakcyjną, dokładamy przynajmniej jedną mijankę na trasie i puszczamy pociągi SKM Trójmiasto, niech pędzą w świat ku chwale turystów i uciesze właścicieli pensjonatów i hoteli. A i na co dzień mieszkańcy Półwyspu i okolic Zatoki Puckiej mieliby o niebo lepsze życie i szybszy dojazd do pracy. Teraz ta niezelektryfikowana linia kolejowa o długości 62 kilometrów nie jest w stanie obsłużyć podróżnych. Efekt jest taki, że w pociągach mamy dantejskie sceny walki o miejsce, całkiem jak w czasach głębokiej Polski Ludowej, a na drodze 216 na Hel prowadzącej – wieczne korki.

Elektryfikacja linii to około 90 milionów złotych. Dalsze prace infrastrukturalne, które w związku z tym będzie trzeba wykonać, to kolejne 25 milionów. Inwestycja jednak opłaci się, bo niestety transport spalinowy nigdy nie będzie tak wydajny, jak kolej elektryczna, a już na pewno nie na jednotorowej linii z ograniczoną ilością mijanek torowych. Oczywiście województwo mogłoby wprowadzić do ruchu kolejne wagony piętrowe, ściągnięte z Chojnic czy Krzyża, jednak to nie załatwi problemu. Nadal trzeba będzie wykonywać obloty składów na stacji w Helu, a w przeciwnym wypadku zaprzęgać po dwie lokomotywy. To jednak rozwiązanie trudne, bo ciężkie składy spalinowe nie miałyby łatwo na przewyższeniach między Redą a Puckiem. Inwestycje w tabor spalinowy o dużej pojemności nie są też zasadne z innego powodu, a mianowicie poza sezonem pojemne pociągi piętrowe typu push&pull, które oczywiście mogłoby pozyskać Pomorze, stałyby raczej pod chmurką. Nie ma bowiem, poza trasami PKM, kolejnej spalinowej linii kolejowej w województwie, na której potoki pasażerskie usprawiedliwiałyby użycie dużych jednostek.

Elektryfikacja linii ma szansę znaleźć się w Krajowym Projekcie Kolejowym, o ile projekt w końcu powstanie w całości. Inwestycji przychylne są zarówno PKP PLK, PKP Energetyka jak i samorządy z rejonie linii. Tylko, że poparcie to już mamy dawno, a ciągle nic się nie zmienia. Wydaje się, że po naprawieniu torów i peronów (które zresztą poskracano!) każdy broni się przed wzięciem odpowiedzialności za ponowne rozgrzebywanie tej linii. Czeka nas więc jeszcze kilka takich urokliwych sezonów nad Bałtykiem…

fot. www.trojmiasto.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane