czwartek, 18 sierpnia 2016

WROCŁAW: determinacja przy szukaniu "złotego" pociągu pod Wałbrzychem

Przez ponad rok opierałem się odnoszeniu do rewelacji o tzw. "złotym" pociągu, pełnym kosztowności i innych dóbr zrabowanych przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej, i rzekomo zakopanego w rejonie Wałbrzycha. Sprawa ożyła, więc trzeba się z tematem przeprosić.

Od ponad roku media w Polsce z różną częstotliwością przekazują kolejne rewelacje na ten temat. Do tej pory jednak wypowiadali się rozmaitej maści specjaliści, eksperci i zapaleńcy, skupiając się na jakichś dokumentach i przekazach, więc sprawa była właściwie papierowa. Teraz jednak, gdy do akcji wkroczyli poszukiwacze, zaczęło się robić ciekawie. Zwłaszcza, że lada dzień ma być jasne, czy tajemniczy pociąg istnieje.

W okolicach 65. kilometra linii kolejowej 274, już na przedmieściach Wałbrzycha, miniony piątek rozpoczęły się prace związane z poszukiwaniem "złotego" pociągu. Składu szuka firma Piotra Kopera i Andreasa Richtera - to ci sami Panowie, którzy w sierpniu zeszłego roku zgłosili rzekome znalezisko. Prace poszukiwawcze prowadzone są przez należącą do Kopera i Richtera firmę XYZ oraz podmioty z nią współpracujące. Pracownicy mają pozwolenie na kopanie do 6 metrów głębokości. Eksperci wykonują trzy przekopy wzdłuż nasypu kolejowego na długości około 100 metrów w odstępach co 30 metrów. W praktyce to przecięcie nasypu w trzech miejscach. Jeżeli pociąg faktycznie jest tam zakopany, to musi się znaleźć. Lokalizacja miejsc do wykonania wykopów ustalona została w oparciu  o zdjęcia georadaru. Rozpoczęcie poszukiwań było możliwe dzięki ostatecznym zezwoleniom ze strony Lasów Państwowych, PKP PLK oraz Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Wielu, także ekspertów, uważa, że pociąg ten, zwłaszcza w kwestii ładunku, pozostaje legendą. W grudniu 2015 roku, na zlecenie wałbrzyskiego magistratu, nieinwazyjne badania terenu niezależnie od siebie przeprowadzili naukowcy z krakowskiej AGH oraz firma XYZ. W raporcie AGH pokreśliło, że na wskazanym terenie być może znajduje się zasypany tunel kolejowy, jednak pociągu tam nie ma. Z kolei firma XYZ upewniała, że występujące w tym miejscu anomalie świadczą o istnieniu tam rzeczonego pociągu. A ja się zastanawiam, kto na tym planuje zarobić. Jednocześnie cieszę się, że historia ta od roku niebywale pobudza Ziemię Wałbrzyską turystycznie, bo fanów "złotego" pociągu z Polski i zza granicy przyjeżdża tam ostatnio mnóstwo. I to jest w tej całej historii chyba najważniejsze, bo sam "złoty" pociąg nie wydaje się nikomu do szczęścia potrzebny.

"Złoty" pociąg na georadarze? (fot. Radio ZET)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane