poniedziałek, 19 września 2016

"Katastrofy komunikacyjne w Polsce" Odcinek 44: czołowe zderzenie pociągów pod Kościerzyną

Jedna z poważniejszych katastrof kolejowych w Polsce wydarzyła się jeszcze w epoce kolei parowej, 15 czerwca 1969, w okolicach Kościerzyny. Było gorące popołudnie. Pociąg osobowy z Bydgoszczy, ciągnięty przez parowóz serii Ok1, wjechał na kościerski dworzec przed godziną 15:00. Planowy postój - około 40 minut. Uzupełniono wodę w parowozie, wymieniła się drużyna trakcyjna. W tym czasie uzupełniano nie tylko wodę, ale także zmieniała się drużyna trakcyjna - załoga.

O godzinie 15:32 maszynista, Jan Parzyka, był ponownie w parowozie, by poprowadzić skład do Gdyni, choć minęła mu już 12 godzina jazdy, Jednak wobec braku zastępstwa przełożeni skłonili mężczyznę do dalszej jazdy. Chwilę po tym, dyżurny ruchu dał na semaforze sygnał "wolna droga". Kilka minut wcześniej, z miejscowości Gołubie, w kierunku Kościerzyny odjechał pociąg towarowy z kruszywem ciągnięty przez parowóz serii Ty246. Ciężka amerykańska lokomotywa szybko osiągnęła maksymalną prędkość około 80 km/h, po drodze mijając z całym składem Skorzewo. Tam maszynista dostał na semaforze sygnał "wolna droga". Jadący z naprzeciwka skład osobowy załoga pociągu towarowego zobaczyła na łuku za Skorzewem. Była mniej więcej 15:40. Nie było szans zatrzymać składów, więc obie lokomotywy wpadły na siebie, powodując olbrzymie zniszczenia.

Pierwszy wagon i wagon bagażowy pociągu osobowego wpadły na tender i budę dla maszynisty. Wagony przewróciły się na bok. Z uwagi na większą masę w pociągu towarowym zniszczenia były dużo mniejsze. Oprócz wykolejenia się lokomotywy z torów wypadło kilka wagonów. W katastrofie tej zginęło w sumie 7 osób, w tym maszynista składu osobowego, Jan Parzyka, a także jego pomocnik. Wśród ofiar była także 6-letnia dziewczynka. Rannych, głównie ciężko, zostało 18 osób. Trafili oni do szpitali w Gdyni, Gdańsku, Starogardzie Gdańskim, czy Kościerzynie.

Winą za zdarzenie obarczono maszynistę Ty246, jednak wszelkie spekulacje i zdrowy rozsądek podpowiadają, że przyczynił się do niej błąd dyżurnego w Kościerzynie, który wypuścił skład osobowy na szlak zajęty przez pociąg towarowy, który nakazano wypuścić ze Skorzewa do Kościerzyny ze względu na poszukiwanie zmiennika dla Jana Parzyka, prowadzącego lokomotywę Ok1.

(opracowano na podstawie inf. z portalu Trójmiasto.pl)

fot. Zbigniew Kosyczarz - Kosycarz Foto Press (KFP.pl, za: Trojmiasto.pl)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane