czwartek, 8 września 2016

POLSKA: "Osoba na wózku" zamiast odwiecznego "inwalidy", czyli zmiana języka na kolei

Choć to generalnie kosmetyka, jednak dla wielu osób stanowi powód do zadowolenia. Z pewnością więcej teraz uprzejmego wydźwięku niż dotąd. A wszystko rozbija się o odwiecznego, pokutującego w Polsce od dekad określenia "inwalida", które to zdążyło nabrać negatywnych, i tylko negatywnych, konotacji. Podczas gdy w taryfie i wykazie ulg od dawna stosuje się zwrot "osoba niezdolna do samodzielnej egzystencji", na biletach kolejowych w PKP Intercity, przy zakupie biletu na miejsce przystosowane dla osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim otrzymywano druk informujący o "inwalidzie na wózku". Zmieniło się to w nocy z 30 na 31 sierpnia. O tym drobnym, ale istotnym fakcie poinformował na profilu fabecookowym "Życie kołem się toczy" jego autor - Piotr Czarnota.

Ponieważ niepełnosprawność nie jest chorobą jako taką, nie należy używać błędnie pejoratywnych określeń, często niosących pogardliwy ładunek emocjonalny czy też brzmiących politowaniem. Często osoba niepełnosprawna, czy to intelektualnie czy fizycznie, nie wybrała sobie takiego sposobu na życie, ba, najczęściej wszystko stało się ot tak, po prostu, bo tak wyszło. Stąd też nie wolno wręcz stygmatyzować takich osób jakkolwiek, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, jaką kolej w kraju niewątpliwie jest. Mamy wszakże XXI wiek, któremu przyświecać powinna zasada równości. Tym bardziej cieszy taka zmiana, dzięki której wielu naszych obywateli z pewnością poczuje się dużo lepiej, będąc traktowanymi jak ludzie, a nie inwalidzi. Wiele zresztą było już wpadek w tym temacie, wiele pozostaje jeszcze do zrobienia.

Konieczność zgłaszania przejazdu osoby niepełnosprawnej o ograniczonej mobilności na 2 dni przed podróżą jest czymś żałosnym i śmiesznym. Tutaj też ktoś powinien zastanowić się, dlaczego dwudziestoparoletni, dobrze ustawiony życiowo chłopak nie może się spontanicznie zdecydować na podróż pociągiem do miasta, gdzie spotka się ze znajomymi, bo akurat przejście naziemne zostało rozebrane, a zgłoszenie przejazdu musi nastąpić 48 godzin wcześniej. Podobnie jest zresztą z komunikacją zastępczą, którą spółki kolejowe uruchamiają na czas remontów. Ich dostępność dla osób na wózkach, ale też dla osób z małymi dziećmi w wózkach, osób w podeszłym wieku mających kłopoty z poruszaniem, jest często żadna. Wydaje się, że jednoznacznie należy wymagać od przewoźników, by uruchamiając komunikację zastępczą zapewniali dostępność wszystkim pasażerom. Tak byłoby grzecznie i sprawiedliwie.

Wśród drobnych zmian pojawiły się także inne. W komunikacji krajowej na przykład zmieniono nazwy „dla inwalidy”(dot. miejsca) i „przedział dla inwalidy” na „dla os. z niepełnosp.”. Dodano też wypis dotyczący opiekuna osoby z niepełnosprawnością. W komunikacji międzynarodowej nastąpiła zmiana wypisu informującego o zmianie rodzaju przedziału z „dla inwal.-bez wózka” na „dla os. z niepełnosp.”, a także o rodzaju wagonu z „dla wózka inwalidzkiego” na „dla osoby na wózku”. Zamiast "przewodnika niewidomego" pojawił się także "przewodnik osoby niewidomej", oczywiście w adekwatnej formie skróconej.

fot. Dejan Gospodarek (Fundacja Zero Barier)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane