poniedziałek, 7 listopada 2016

ŁÓDŹ: ŁKA i przepychanki z dostawcami pociągów - czy wybór Newagu będzie ostateczny?

Finał przetargu na nowe EZT-y dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej może i nie jest zaskakujący, ale na pewno informacja jest ciekawa. Stadler został tym razem odprawiony z kwitkiem, a zwycięska okazała się oferta nowosądeckiego Newagu. Tylko, że to już drugie podejście do zagadnienia i wcale nie ma gwarancji, że ostatnie...

ŁKA już od kilku miesięcy stara się zamówić kolejne czternaście, tym razem 3-członowych, składów. Do przetargu zgłosiły się więc trzy firmy: Stadler Polska, PESA Bydgoszcz oraz właśnie Newag. Złożone oferty zostały ocenione na podstawie czterech kryteriów. Cena pojazdów stanowiła 40% punktów, koszt utrzymania 30%, współczynnik efektywności kosztowej 20%, a liczba siedzeń - 10%
całościowej oceny. O ile pierwotnie wybrano Stadlera, to po skutecznych odwołaniach konkurentów przewoźnik unieważnił przetarg i przystąpił do jego ponownego rozpatrzenia. Newag podważył współczynniki efektywności kosztowej deklarowany przez Stadler jako niemożliwy do osiągnięcia, co jak się okazuje było skuteczną taktyką, która dała mu zwycięstwo. ŁKA uzasadniła tę decyzję najkorzystniejszym bilansem kosztowym.

Producent, oprócz dostawy 14 pociągów, będzie musiał również przez 12 lat zająć się ich serwisowaniem. I wszystko oczywiście będzie dobrze, jeśli i tym razem nie wpłyną odwołania, na które Stadler i Pesa mają jeszcze czas. Jeżeli tak się stanie Pozostałe firmy mają jednak czas na odwołanie się od wyników tego przetargu. Jeżeli pojawią się odwołania, to raczej nie ma co liczyć na to, że przed końcem roku uda się tę sprawę uporządkować.

fot. ŁKA

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane