poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Katastrofy na świecie" Odcinek 10: lotniczy koszmar na Teneryfie

27 marca 1977 o 17:05 czasu lokalnego, na lotnisku Aeropuerto de Tenerife Norte Los Rodeos na hiszpańskiej Teneryfie wydarzyła się najpoważniejsza katastrofa lotnicza pod względem liczby ofiar cywilnych. Do wypadku doszło ponadto jeszcze na ziemi, a nie w powietrzu. Boeing 747 linii lotniczych KLM podczas rozbiegu uderzył w gęstej mgle w kołującego Boeinga 747 linii lotniczych PanAm.

Wszystko zaczęło się od alarmu bombowego na lotnisku Gran Canaria niedaleko Las Palmas, dokąd początkowo miały lecieć obie maszyny. W obu byli turyści lecący na wakacje. O 12:30 zdecydowano, że wszystkie loty zostaną chwilowo przekierowane na Teneryfę. KLM wylądował o 13:38, PanAm o 14:15. Lotnisko w Los Rodeos było małe i nieprzystosowane do przyjęcia pięciu samolotów (w tym dwóch Boeingów 747). Ze względu na to, że była to niedziela, pracowało tylko dwóch kontrolerów. Uszkodzone był światła pasa, nie było radaru obserwacji samolotów na ziemi ani samochodów "Follow me", co ostatecznie przełożyło się na problemy, gdyż kontrolerzy mogli polegać wyłącznie na, niekoniecznie prawdziwych, meldunkach załóg kołujących samolotów.

Maszyny musiały czekać na lotnisku kilka godzin, co wywołało zdenerwowanie pilotów KLM, których ograniczały przepisy czasu pracy – załoga chciała wrócić w tym samym dniu do Amsterdamu, a przedłużone opóźnienie zmusiłoby ją do przełożenia lotu powrotnego na dzień następny, aby nie został przekroczony czas pracy. W czasie postoju samolot KLM, stojący przed maszyną PanAm, tankował paliwo potrzebne do lotu powrotnego, blokując jednocześnie amerykański odrzutowiec. Samolot PanAm, który nie mógł się przecisnąć między nim a innym samolotem, nie mógł przez to wystartować wcześniej. Dlatego to samolot KLM pierwszy rozpoczął procedurę startu o 16:58. W tym czasie lotnisko pokryła bardzo gęsta mgła. Kontrolerzy, mimo ograniczonej widoczności, nie nakazali członkom załóg częstszego przekazywania im pozycji samolotów podczas kołowania.

O 17:02 na tym samym pasie rozpoczęło się kołowanie PanAm. Kiedy kapitan KLM chciał już startować, drugi pilot przypomniał mu, że nie mają zgody na start. W tym czasie piloci PanAm mieli zjechać z pasa startowego zjazdem 3, ale z nieustalonych dotąd przyczyn minęli go. Kiedy załoga PanAm zorientowała się, że prawdopodobnie minęli zjazd 3, wypatrywała zjazdu 4. Drugi pilot samolotu KLM poinformował wieżę o gotowości do startu. Po chwili kapitan Jacob van Zanteen zakomunikował gotowość do startu. Powstało zamieszanie i kontrolerzy wydali zgodę. Słysząc tę wymianę zdań pomiędzy załogą KLM a wieżą kontrolną piloci PanAm wpadli w panikę, bo zdali sobie sprawę, że znajdują się na kursie kolizyjnym z Boeingiem KLM. Komunikat ten nie dotarł do nikogo w całości, ponieważ w wyniku interferencji równocześnie nadanych sygnałów radiowych z wieży i z samolotu PanAm komunikat rozmył się częściowo. Piloci KLM usłyszeli tylko "Dobrze", co wzięli jako pełną zgodę, i przystąpili do rozbiegu. O 17:06 piloci dostrzegli się we mgle z odległości kilkuset metrów. PanAm chciał jak najszybciej usunąć się z pasa – stanął bokiem do KLM, którego załoga próbowała desperacko poderwać maszynę w powietrze, żeby przelecieć nad amerykańską maszyną. Samolot KLM wpadł na samolot PanAm prędkością 290 km/h. Zmiażdżył górny pokład dwoma silnikami i podwoziem. Przeleciał jeszcze 150 m, ale utrata dwóch silników i uszkodzenia struktury spowodowały utratę sterowności, przeciągnięcie i uderzenie w ziemię, w wyniku którego nastąpił pożar i eksplozja. Wrak KLM sunął jeszcze po pasie startowym przez 300 m[metrów. Pozostali przy życiu pasażerowie PanAm desperacko usiłowali ewakuować się z rozbitego, płonącego samolotu wszelkimi sposobami. Dodatkowym zagrożeniem dla ocalałych były pracujące silniki PanAm, które załoga ustawiła na pełną moc próbując usunąć się z pasa, a po zderzeniu z powodu zniszczenia kokpitu nie mogła ich wyłączyć. Silniki wkrótce zaczęły się rozpadać.

W samolocie KLM zginęło 248 osób, w tym 234 pasażerów. W samolocie PanAm w wypadku zginęło 317 pasażerów i 9 członków załogi. Spośród pozostałych przy życiu 61 pasażerów, 7 członków załogi i 2 pracowników PanAm, 9 pasażerów zmarło w wyniku odniesionych obrażeń. Być może szybsza interwencja straży pożarnej uratowałaby więcej pasażerów linii PanAm? Tego nie wiadomo. W sumie w tej wielkiej tragedii życie straciły 583 osoby.


fot. lotniska.info

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane