czwartek, 23 marca 2017

KATOWICE: grafficiarze kontra Koleje Śląskie, czyli stary problem się rozkręca

Chyba żaden kolejowy przewoźnik nie ma takiego problemu z dewastacją pociągów jak Koleje Śląskie. Czy wynika to ze specyfiki regionu, czy z niedostatecznej ochrony składów, trudno jednoznacznie ocenić. Niemniej jednak w ubiegłym tygodniu doszło do kolejnego aktu wandalizmu.

We wtorek, 14 marca, w godzinach porannych grafficiarze pomazali nowy pociąg 35WE-007, a więc wyprodukowany przez Newag skład Impuls, stojący na stacji Tychy Lodowisko. Kolejom Śląskim skończyła się cierpliwość i zgłosiły sprawę na policję. "Zaciapany" został wagon E na całej długości oraz fragment części F, co daje łącznie ponad 20 metrów kwadratowych powierzchni. Tego typu zdarzenia to nie tylko koszty wynikające z potrzeby mycia tego rodzaju artystycznych wynurzeń. Podmiana jednostki wywołuje opóźnienia i wiąże się z trudnościami z sprawnym podróżowaniu. Najczęściej też, w przypadku KŚ, sprowadza się do podstawienia zastępczo na szlak pociągu starego typu, przez co i komfort podróży drastycznie spada.

Czy nastanie w końcu taki dzień, że gówniarze przestaną podnosić rękę na cudze, wartościowe mienie, które w tym przypadku jest dobrem nas wszystkich? Nie namawiam nikogo, ale może czasem warto wziąć sprawy w swoje ręce, bo gdyby jeden nastolatek z drugim dostali porządne lanie, to te ręce ze sprayem jakoś podnosiłyby się wolniej... Na Górnym Śląsku problem graffiti istnieje, podobnie jak w całym kraju, odkąd lakiery w sprayu pojawiły się w swobodnej sprzedaży. Czy w końcu uda się go rozwiązać? Przykłady innych państw świata pokazują, że ciągle jest to walka z wiatrakami.

fot. Krzysztof Matuszyński/Fakt

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane