czwartek, 2 marca 2017

KRAKÓW: kolej regionalna na Podhalu - to może się udać?

Chcą tego wszyscy: samorządy, miasta Podhala, mieszkańcy, a nawet sam Jacek Krupa. Sprawa to nie byle jaka, bo w założonym kształcie nawet piętnaście par pociągów regionalnych miałoby połączyć Nowy Targ z Zakopanem, w ramach pierwszego etapu rozwoju kolei na Podhalu. Docelowo planuje się iść dalej, aż po Suchą Beskidzką.

U podstaw pomysłu stoi nic innego jak tylko wszechobecne korki. Nasilają się one w sezonie turystycznym, który dla Podhala i Tatr trwa dość długo. Ale "zakopianka" właściwie nigdy nie jest zupełnie luźna, zwłaszcza między Nowym Targiem a Zakopanem właśnie, i raczej nigdy nie będzie. Tutaj z kolei istniejąca infrastruktura linii kolejowej 99 pozwala pokonać dystans 21 kilometrów trasy między dwoma ośrodkami miejskimi w zaledwie 25 minut, a to w Polsce oznacza: szybko. W tej sprawie odbyło się nawet spotkanie w ubiegłym tygodniu, które ma zostać zwieńczone stosownym porozumieniem. Szacowana wysokość dopłat do przewozów to około 5 milionów złotych rocznie, przy docelowych 15 parach dziennie. Zgodnie z wstępnym założeniem 2/3 kosztów pokrywałoby województwo, a pozostałą część zainteresowane samorządy.

Istotnym założeniem projektu jest budowa kilku parkingów typu "Parkuj i Jedź", a także remonty peronów. Ważne jest też, by udało się zintegrować kolej, przede wszystkim taryfowo, z komunikacją drogową, jak MZK Nowy Targ czy miejskimi autobusami w Zakopanem. Może nawet z innymi, prywatnymi przewoźnikami. Ponieważ Małopolska wystawi zapewne własnego przewoźnika, czyli Koleje Małopolskie, nie powinno to stanowić problemu. Czy uda się to w tym roku? To teoretycznie możliwe, jednak spodziewałbym się raczej roku 2018.

Ułatwienie poruszania się koleją na Podhalu z pewnością jest sprawą ważną i potrzebną. Ma to znaczenie zwłaszcza teraz, gdy wobec planowanych inwestycji w infrastrukturę, zwłaszcza między Skawiną a Suchą Beskidzką. Kłania się tutaj też kwestia poprawy parametrów szlaku z Żywca do Suchej, dzięki czemu część pociągów mogłaby zostać przetrasowana przez Katowice i Żywiec bezpośrednio do Zakopanego, podczas gdy jednotorowy odcinek ze Skawiny w kierunku Zakopanego będzie nieprzejezdny w czasie modernizacji.

Podhale już od dawna doświadcza kolejowego wykluczenia. Pociągi jadą długo, niezbyt często, przez co nawet lokalnie nie stanowią alternatywy, choć na właściwym odcinku podgórskim parametry linii są na tyle dobre, że i czas przejazdu między kolejnymi stacjami wygląda całkiem nieźle. Powstają obecnie dwie łącznice, pozwalające omijać Kraków Płaszów i Suchą Beskidzką, dzięki czemu czas jazdy znacznie się skróci. To jednak nie pozwoli odzyskać pasażerów w sytuacji, gdy będą mieli do dyspozycji 3-4 kursy dziennie w każdą stronę, dodatkowo dostosowane głównie pod pracowników kolei i studentów zjeżdżających na weekend z Krakowa. Czy podhalańska kolej regionalna rzeczywiście powstanie i odniesie sukces? Liczę na to i mam nadzieję, że z szumnych planów wyniknie prawdziwa rewolucja.

fot. www.ezakopane.pl

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane