wtorek, 30 maja 2017

WARSZAWA: PKP Intercity nie kupi kolejnych Dartów

We wtorek, 23 maja, upłynął trzyletni okres na zakup uzupełniający 10 kolejnych składów PESA Dart. Minął, a zatem przewoźnik z opcji tej nie skorzysta. Dartów pozostanie więc tylko dwadzieścia i bardzo prawdopodobne, że cały projekt upadnie.

Jak tłumaczy spółka, ze względu na współfinansowanie projektu PESA Dart ze środków unijnych, pociągi zespolone winny kursować bowiem w ściśle określonych w założeniach projektu relacjach. W zasadzie to bzdura, bo Darty już i tak w większości nie jeżdżą po przypisanych trasach, a będzie jeszcze gorzej, kiedy zacznie się modernizacja "siódemki" z Warszawy do Lublina. W argumentacji pojawia się jeszcze kilka zawoalowanych argumentów, z których płynie jeden wniosek: Darty są awaryjne i PKP Intercity ich więcej nie chce, bo wystarczają mu te problemy, które już z nimi ma. Warto też zaznaczyć, że zawarta w 2014 roku nie przewiduje tzw. prawa opcji, a jedynie złożenie zamówienia uzupełniającego. PKP Intercity takiego zamówienia nie złoży, bo priorytetem dla przewoźnika są składy wagonowe, a w polityce taborowej zwyczajnie nie ma pieniędzy na powiększanie parku elektrycznych zespołów trakcyjnych.

Tymczasem PESA Bydgoszcz przyjęła tę wiadomość ze spokojem, choć jest rozczarowana. Jak wskazują przedstawiciele producenta taboru, nie tylko jego samego ta decyzja dotknie, ale także wiele innych firm z całej Polski, współpracujących z bydgoską firmą przy produkcji Dartów. Trudno się dziwić nastrojom, skoro w XXI wieku ogromny przewoźnik kolejowy woli modernizować stare wagony na potęgę, zamiast kupować kolejne nowe pociągi. Darty nie były idealne, bo "chorób wieku dziecięcego" im nie brakowało. Pomimo tego ich współczynnik niezawodności zbliżył się do 97%. Darty spodobały się też pasażerom. Tak czy siak szkoda takiego obrotu sprawy...

fot. PESA

1 komentarz :

  1. A tak naprawdę to sprawa jest polityczna. PiS bardzo chciał się ogrzać przy sukcesie PESY, ale prezes Żaboklicki konsekwentnie nie chciał dopuścić rządowych "Misiewiczów" do jakiegokolwiek wpływu na jego firmę. Nie pomogło nawet parę wizyt dyletanta Morawieckiego. No to w końcu jego kurduplowatość postanowił się zwyczajnie zemścić (co lubi najbardziej) i PKP zrezygnowało z zamówienia kolejnych EZT, mimo że ten sam PiS darł wcześniej paszczę, jak za PO kupowano Pendolino, bo "przecież PESA robi tak same dobre pociągi".
    Ot i prawdziwy powód.

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane