czwartek, 3 sierpnia 2017

WROCŁAW: Modertrans kontra PESA, czyli tramwaje dla MPK Wrocław

MPK Wrocław zakończyło w ostatnich dniach lipca zbieranie ofert w przetargu na zakup 40 nowych tramwajów. Zbieranie ofert to zresztą bardzo duży eufemizm, bo wpłynęły zaledwie dwie. Pierwszą złożył poznański Modertrans, który za 40 pociągów z udziałem niskiej podłogi na poziomie 27% zażyczył sobie ponad 176,2 milionów złotych brutto, drugą natomiast bydgoska PESA, która za niespełna 324,5 miliona złotych chce dostarczyć MPK Wrocław 40 w pełni niskopodłogowych pojazdów. Nietrudno się domyślić, która oferta zwycięży...

Na razie trwa ocena ofert pod względem formalnym i merytorycznym. Przetarg ten jest częścią unijnego projektu z POIiŚ na lata 2014-2020, noszącego nazwę "Modernizacja floty taboru tramwajowego we Wrocławiu pod względem polepszenia efektywności energetycznej oraz zapewnienia dostępności dla osób o ograniczonej sprawności poruszania się – Etap IA." Pierwszą część zadania zrealizowano w ramach przetargu na 16 tramwajów, który wygrał Modertrans. Z tego zamówienia trzy wagony już jeżdżą po wrocławskich torowiskach, a pozostałe trzynaście pojawi się w mieście do końca roku. W sumie w ramach projektu we Wrocławiu ma się pojawić 56 nowych tramwajów, co stanowi 1/4 całego parku taborowego. W założeniu ma to zapewnić większą dostępność tramwajową dla matek z dziećmi, osób niepełnosprawnych i starszych, dla których niska podłoga jest wyznacznikiem komfortu i jakości. Tylko czy 27% niskiej podłogi rzeczywiście jest aż takim ułatwieniem? Niezależnie od tego, kto wygra bieżące postępowanie, dostawa nowych pojazdów pozwoli wysłać na emeryturę najstarsze tramwaj z Konstalu. Ponadto MPK Wrocław planuje kolejne zakupy w ilości 32 tramwajów, do zrealizowania w latach 2020-2022. Tutaj już z pewnością do miasta trafią w pełni niskopodłogowe, klimatyzowane pojazdy, które obsłużą m.in. nową trasę na Nowy Dwór.

Wrocław ma jedną z najbardziej wyeksploatowych sieci tramwajowych w Polsce. To samo dotyczy taboru, który mimo przeróbek i modernizacji nadal odstaje od innych największych miast naszego kraju. Wydaje się, że tworzenie zapisów przetargu tak, by minimalny udział niskiej podłogi w nowych tramwajach wynosił 20% to żart. Jednak z punktu widzenia szybkiej wymiany taboru w krótkim czasie, być może nie jest to rozwiązanie tak złe, jak mogłoby się wydawać. Wrocław to ponadto jedno z niewielu dużych miast w Polsce, poza Warszawą, Toruniem i Bydgoszczą, które nie pokusiło się o zakup taboru używanego z krajów Europy Zachodniej. O tym, jak potoczą się tramwajowe losy Wrocławia, przekonamy się pewnie w ciągu najbliższych kilku lat.

fot. Gazeta Wrocławska 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane