piątek, 29 września 2017

"Kolejowa Nocna Szyna (Kolnosz)" Odcinek 96: linia 195 Rybnik - Lipno nad Vltavou (Czechy)

Linia kolejowa numer 195 z Czechach uruchomiona została  17 grudnia 1911 roku na 22-kilometrowym odcinku między stacjami Rybnik a Lipno nad Wełtawą. W roku 1955 na odcinku Loučovice zastávka - Lipno nad Vltavou staré nádraží linię zamknięto, uruchamiając w jej miejsce prawie 400 metrów krótszy tor Loučovice zastávka - Lipno nad Vltavou.

Geneza linii wynikła z potrzeb transportu drewna, które w okolicy było przetwarzane na dużą skalę, m.in. w zlokalizowanej w Loučovicach papierni. Linia od początku była zelektryfikowana, i do dziś zasilana jest prądem 25 kV/50 Hz. Na stacji Rybnik łączy się z linią kolejową 196 z Czeskich Budziejowic. Trasę obsługuje 7 pociągów codziennych oraz kilka dodatkowych kursów w dni robocze, jadących częściowo nawet z Czeskich Budziejowic właśnie. Całą trasę, ze względu na trudny profil, pociągi pokonują w 40 minut.


fot. malard (Zelpacze.cz)

środa, 27 września 2017

"Nocna Szyna" Odcinek 193: Berlin, linia 61

Kolejną linią obsługującą wyłącznie obszar berlińskiego Kopenick jest linia 61, która łączy nową pętlę w Adlershof z krańcem Rahnsdorf/Waldschänke.

Pierwotnie na trasie do Rahnsdorf kursowała linia 87, dojeżdżająca do nieistniejącej dziś końcówki Wiener Brucke. Już w latach 80. zastąpiła ją linia 25, terminująca po zachodniej stronie przy dworcu kolejowym Schoneweide. Linia 61 zastąpiła ją kilkanaście lat później, na identycznej trasie. Do Adlershof linia trafiła w 2005 roku, a od 2011 roku kursuje wraz z linią 60 nowym odcinkiem do Karl-Ziegler-Strasse.

Linia liczy 15 kilometrów długości, a na swojej trasie ma 31 przystanków. Kursuje co 20 minut.


fot. Kurt Rasmussen (bahnbilder.de)

niedziela, 24 września 2017

"Autobusem przez Polskę" Odcinek 46: Warszawa, linia 101

Dziś przyszła kolej na warszawską linię autobusową, która już nie istnieje, ale jeszcze niedawno funkcjonowała i miała się nieźle.

Linia 101, bo o niej dziś będzie mowa, powołana została do życia w zastępstwie za linię D w dniu 14 listopada 1948 roku, na trasie z Dworca Głównego przez Aleje Jerozolimskie, Most Poniatowskiego, i Targową na Dworzec Wschodni, gdzie funkcjonowała do 1959 roku. Wtedy to, dokładnie 1 grudnia, przeniesiono ją z Dworca Głównego na Plac Trzech Krzyży, z kolei na Pradze skierowano ją na skrzyżowanie Szwedzkiej i Kowieńskiej. W 1964 roku praski kraniec przeniesiono na Namysłowską, natomiast w 1979 roku na Plac Hallera.

18 lipca 1985 roku, po połączeniu z linią 178-bis, autobusy z numerem 101 zaczęły dojeżdżać do Fabryki Domów na Tarchominie. Ostatecznie w roku 1993 dotarła do pętli Tarchomin Światowida, a od września tego samego roku od Placu Trzech Krzyży pociągnięto ją przez Grójecka na Okęcie, co dało linii 101 zaszczytne miejsce wśród najdłuższych linii w Warszawie. W roku 1995 linia trafiła na pętlę Nowodwory. 1 lipca 2000 roku przyniósł skrócenie tej dramatycznie długiej trasy do Dworca Wschodniego (zlikwidowano południową część trasy). 27 czerwca 2005 roku pociągnięto linię 101 do Metra Politechnika, a 21 czerwca 2008 wycofano ją z Tarchomina, pozostawiając tylko odcinek Plac Hallera - Metro Politechnika. 5 czerwca 2011 roku linia została zlikwidowana, a jej miejsce zajęła linia 166.

Ostatnim epizodem było uruchomienie linii 101 z Metra Młociny do Nowodworów 26 marca 2012 roku, co stało się możliwe dzięki otwarciu Mostu Północnego, w celu zapewnienia szybkiego dojazdu do metra na Bielanach. Linię zlikwidowano po uruchomieniu pętli tramwajowej przy Mehoffera 27 lutego 2017 roku. W tej ostatniej wersji miała 13 przystanków i kursowała co kwadrans. Czas przejazdu według rozkładu wahał się od 15 do 20 minut.


fot. Pati133 (warszawa.wikia.com)

piątek, 22 września 2017

"Kolejowa Nocna Szyna (Kolnosz)" Odcinek 95: linia 290 Olomouc - Šumperk (Czechy)

Jednotorowa linia kolejowa 290 w Czechach, łącząca Ołomuniec z miastem Šumperk, jest najbardziej uczęszczaną linią niezelektryfikowaną w całym kraju. Dziennie korzysta z niej nawet 3,5 tysiąca pasażerów.

Jako pierwszy uruchomiono odcinek Olomouc - Šternberk, gdzie pociągi pojawiły się 1 lipca 1870 roku. Odcinek Šternberk - Šumperk oddano do użytku 15 października 1873 roku. Cała trasa liczy niewiele ponad 58 kilometrów. Obsługują ją wyłącznie pociągi osobowe. Na rok 2018 planowane jest rozpoczęcie elektryfikacji całej trasy oraz jej remont tak, by prędkość szlakowa wzrosła do nawet 160 km/h. Dzięki temu zabiegowi w 2021 roku pokonanie całego odcinka będzie możliwe w czasie poniżej godziny.


fot. David Maier (Zelpage.cz)

czwartek, 21 września 2017

Przednia Platforma Tramwaju robi sobie przerwę...

Drodzy Czytelnicy!

Ze względów osobistych na jakiś czas zmuszony jestem mocno ograniczyć działalność Przedniej Platformy Tramwaju, jako że zwyczajnie nie mam czasu. W najbliższym czasie nie będą się pojawiać nowe posty, poza tymi cyklicznymi, które udało mi się dotąd zgromadzić w zapasie. Wszystkich za to serdecznie przepraszam.

Jak długo utrzyma się taki stan rzeczy? Trudno powiedzieć. Jednak kiedy okaże się, że znów znajdować będę nieco czasu dla bloga i dla Was, szybko o tym poinformuję. Jeżeli natomiast w dalszym ciągu będzie mi trudno - blog ulegnie trwałemu zawieszeniu.

Pozdrawiam serdecznie i życzę cierpliwości!

fot. Bucuresti FM

środa, 20 września 2017

"Nocna Szyna" Odcinek 192: Berlin, linia 60

Dawna numeracja linii tramwajowych w Berlinie zachowuje się w postaci kilku ostatnich numerów, związanych silnie z dzielnicą Köpenick. Co prawda dawniej były to głównie linie z grupy 8x, teraz zastąpione przez rodzinę 6x, to jednak idea takiego a nie innego układu została, nawet po "rewolucji", zachowana.

Na trasie obsługiwanej dziś przez linię 60 kursowała pierwotnie linia 84. Pierwotnie tramwaje te docierały aż do pętli Altglienicke, jednak  na początku lat 90. linię skrócono do dworca Adlershof. Wtedy też pojawiła się linia 60. 4 września 2011 włączono do eksploatacji nowo wybudowany odcinek torów tramwajowych o długości 1,5 km, wiodący od stacji Adlershof do przystanku końcowego Karl-Ziegler-Straße przy domu akademickim Uniwersytetu Humboldta. Początkowo planowano uruchomienie tego odcinka na 1999 rok. Projekt jednak został zatwierdzony dopiero w 2002 roku. W 2007 roku rozpoczęto montaż infrastruktury.

Linia 60 liczy 28 przystanków i niemal 12 kilometrów długości. Czas przejazdu wynosi około 35-36 minut, a tramwaje kursują z częstotliwością 20 minut od rana do prawie 1. w nocy.




fot. Felix O (CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons)

wtorek, 19 września 2017

KIELCE: przetarg na łącznicę do CMK!

PKP PLK ogłosiły przetarg na budowę łącznicy kolejowej, pozwalającej wjechać pociągom od strony Kielc na Centralną Magistralę Kolejową w kierunku Warszawy. Postulowana od lat inwestycja znalazła się na liście Krajowego Programu Kolejowego. Nowa linia kolejowa otrzyma numer 582 i połączy posterunek odgałęźny Czarnca ze stacją Włoszczowa Północ.

Postępowanie ma wyłonić firmę, która w trybie "projektuj i buduj" zrealizuje inwestycję. Szacuje się, że koszt przedsięwzięcia wyniesie blisko 41,7 miliona złotych netto. PKP PLK chcą, by inwestycja została zrealizowana maksymalnie w 23 miesiące. Jest jednak pewien problem: jeżeli nie zostanie przyznane dofinansowanie z UE, zamówienie może przepaść.

Cena stanowi w przetargu tylko 60% wagi oceny. Kolejne 20% to termin realizacji zlecenia, obejmujący także wszelkie prace projektowe i przygotowawcze, natomiast pozostałe 20% wagi oceny przypada na doświadczenie personelu startującego podmiotu. Oferty składać można do 26 września. Realizacja łącznicy otworzyłaby całe Świętokrzyskie na Polskę, szczególnie jeśli chodzi o Warszawę, bo podróż pociągiem uległaby znacznemu skróceniu.

fot. Biznes Onet

poniedziałek, 18 września 2017

KRAKÓW: zmiany rozkładów autobusowych na Alejach na... gorsze?

Połowa września za nami. Wszystkie dzieci wróciły do szkół, w Krakowie nieśmiało wzrasta liczba studentów, którzy albo się wprowadzają, albo załatwiają to i owo przed 1 października. 4 września zaczęły obowiązywać zmiany, wprowadzone przez ZIKiT w sferze komunikacji miejskiej. Jedną z nich było ujednolicenie rozkładu jazdy autobusów, kursujących Alejami Trzech Wieszczów tak, by częstotliwość w dni wolne, już bez podziału na soboty i niedziele, była jednakowa. W praktyce wynosi ona 20 minut, więc chyba wszyscy powinni się cieszyć, bo jest lepiej. No jednak niekoniecznie...

Na liniach 144, 164, 173, 179, 194 i 503 faktycznie rozkłady zmieniono. Szkoda tylko, że większą częstotliwość wprowadzono zaledwie w godzinach od 9 do 20. Trochę to śmieszne, bo do godziny 9 rano autobusy odjeżdżają co pół godziny! Jedynie linia 503 jeździ odrobinę lepiej, bo kursy w takcie 20-minutowym zaczyna z Bieżanowa o... 8:07. Wcześniej też jest co pół godziny... O linii 169 nie wspomnę, bo ona w ogóle do 9. rano dyla co godzinę ledwie!

Prześledźmy choćby linię 144 Rżąka - Prądnik Biały. Linia ta stanowi świetną dowozówkę do tramwajów, na zakupy etc. Generalnie w sobotni poranek ludzie nie dość, że też jeżdżą do pracy i to zwykle właśnie rano, to jeszcze zajmują się sprawami, na które w tygodniu nie ma czasu. Odwiedzają więc bazarki, targi, Biedronki i takie tam inne głupie miejsca. Więc często chcą skorzystać z miejskiej komunikacji. Zatem mamy naszą linię 144, przystanek Rżąka. Odjazdy co 20 minut rozpoczynają się od 9:02. Jedziemy dalej, mamy Bieżanowską - co 20 minut od 9:10. Potem weźmy przystanek Czarnowiejska - linia 144 kursuje tu co pół godziny do 9:29! Dalej już tylko bardziej śmiesznie to wygląda...

Motywacja ZIKiT jest zastanawiająca, ale zapewne chodzi o pieniądze. Uważam jednak, że o ile w niedziele czy święta taki rozkład byłby właściwie w porządku, o tyle w sobotę, która nie różni się w ogóle od dnia powszedniego, chyba że wziąć pod uwagę to, że nie funkcjonują wtedy miejskie i publiczne instytucje oraz banki, coś takiego woła o pomstę do nieba. Tym bardziej, że tramwaje kursują co 20 minut w soboty już od około 6. rano. Rozkłady jazdy kompletnie nie współgrają ze sobą w ten sposób i po raz kolejny miasto Kraków skutecznie zniechęca do przesiadek.

Aleje Trzech Wieszczów są traktem szczególnym. Już dawno powinien tamtędy ciupać tramwaj od Nowego Kleparza przynajmniej do Mostu Grunwaldzkiego i niech nikt mi nie mówi, że nie da się tego zrobić. W Krakowie po prostu łatwiej budować nowe niż poprawiać stare, i to jest temat na osobną dyskusję. Aleje Trzech Wieszczów to jest typowa miejska tętnica, wokół której kręci się życie tak wielu miejsc i instytucji, tak wielu dzielnic. Powoła Krakowian przynajmniej raz dziennie znajduje się w ich rejonie z jakiegoś powodu, dlatego priorytetem powinno być zapewnienie dobrej komunikacji w tym ciągu. Być może mniej linii, a częściej? Skoro ciężko zsynchronizować rozkłady ośmiu linii, nie lepiej ograniczyć się do trzech? Myślę, że takie 179 i 503, kursujące na przemian co chwilę, doskonale dałyby sobie radę w tych warunkach. Kraków woli jednak kultywować tradycję mnożenia linii miejskich w nieskończoność, zamiast zrobić wreszcie porządek z tym, co tonie w bałaganie odkąd pamiętam.

A gdyby jeszcze obniżyć ceny sieciówek i zlikwidować te kuriozalne bilety na jedną linię...

fot. Andrzej Banaś (Gazeta Krakowska)

niedziela, 17 września 2017

"Autobusem przez Polskę" Odcinek 45: Warszawa, linia 149

Linia autobusowa 149 jest jedną z najkrótszych w Warszawie. Została uruchomiona 15 maja 1960 roku na trasie z Cmentarza Wolskiego do pętli Mikowa w dzielnicy Włochy. W roku 1968 wydłużono  jej trasę Wolską, Kasprzaka i Ordona na pętlę Gniewkowska/Ordona.

Kolejną zmianę wprowadzono 16 września 1979 roku, kiedy linię 149 w wyniku połączenia z linią 105-bis skierowano z Woli przez Jelonki na Osiedle Groty. 31 lipca 1982 roku ponownie skrócono ją pod Cmentarz Wolski, a 1 marca 2003 zlikwidowano, zastępując ją linią 310. Linia 149 uległa reaktywacji od marca 2007 roku, na trasie z Grotów do pętli Ursus-Niedźwiadek. Zamknięcie ulicy Cierlickiej we Włochach w 2009 roku spowodowało skrócenie linii do Osiedla Górczewska, a ostatecznie trasa Groty - Osiedle Górczewska uznana została za stałą 7 grudnia 2009 roku.

Linia liczy 14 przystanków, z czego 4 na kryterium ulicznym Osiedla Groty tylko w tym kierunku. Czas przejazdu wynosi 8-12 minut. Autobusy pojawiają się na przystankach codziennie co kwadrans.


fot. Kubar906 (CC BY-SA 3.0, warszawa.wikia.com)

Šalinou přes mĕsto, czyli Przednia Platforma Tramwaju w Brnie

Ostatni weekend sierpnia postanowiłem wykorzystać na krótki wypad do naszych południowych sąsiadów, gdzie w drodze do Wiednia natykamy się zawsze na urocze, choć zdecydowanie dziwne, miasto.

Do Brna z Polski można się dostać koleją albo autobusem. Pociągi z Warszawy zatrzymują się na Dworcu Głównym, położonym w ścisłym centrum miasta. Autobusy z kolei zatrzymują się na głównym dworcu autobusowym przy ulicy Zvonařka. Dworzec autobusowy jest co najmniej wstrętny, za to niezwykle pojemny. Stanowisk ma kilkadziesiąt. Dworzec kolejowy natomiast, choć składa się z czterech peronów, wygląda dość zwarcie. Jest ponadto mocno... wygięty. A wygląda to tak, jak poniżej.

Zachodnia część dworca widziana ze wzgórza Petrov

Ślepe perony dworca w Brnie

Przelotowa część dworca głównego - generalnie dworzec nie wygląda zachęcająco i przywodzi na myśl czas czechosłowackiej myśli budowlanej
W Brnie interesowała mnie oczywiście komunikacja zbiorowa. W mieście tym spotkamy trzy podstawowe środki transportu: tramwaje, autobusy i trolejbusy. Te ostatnie niegdyś oplatały całe miasto na równi z tramwajami, dziś omijają ścisłe centrum, a ich trasy związane są z punktami przesiadkowymi na pociągi lub tramwaje.

Tramwaje w Brnie mają prawie 150 lat. Zaczęło się od tramwaju konnego w roku 1869, potem był tramwaj parowy, a na koniec elektryczny - pierwsza linia uruchomiona została na trasie z dzisiejszego Placu Wolności przez Cejl do Zabrdovic. Dziś w Brnie kursuje 11 linii tramwajowych od 1 do 6 oraz od 8 do 12. Linii niewiele, ale wozów na ulicach mnóstwo. Tramwaje kursują nawet co 5 minut w dni powszednie, a w dni wolne standardem jest częstotliwość 10-minutowa. Tramwaje kursują tak często, że główna trasa w mieście, między Dworcem Głównym a Nowymi Sadami, składa się z dwóch par torów, dzięki czemu tramwaje nie łapią opóźnień i nie blokują się, nawet jadąc jeden za drugim. Jedynym wyjątkiem jest, w wakacje akurat zawieszona, linia 10, kursująca do pętli przy rezerwacie Stranska Skala, która w dni powszednie jeździ co pół godziny (szczytowe wzmocnienia do 10 minut), a w weekendy co godzinę. Gdyby Brno leżało w Polsce, trasa ta byłaby już dawno zaorana... W ogóle co do sieci tramwajowej w Brnie, jest jeszcze dużo więcej ciekawostek. Wiele przystanków to przystanki na żądanie, sporo jest też takich, które w ciągu dnia lub w dni powszednie są stałe, a w innych porach funkcjonują jako na żądanie. To zdecydowanie przyspiesza ruch. Tramwaje pędzą ulicami Brna jak oszalałe. Przedostanie się z jednego końca miasta na drugi w ciągu pół godziny? W Brnie to nie problem! Sporo torowisk w Brnie położona jest stromych zboczach i ulicach, co nie przeszkadza tramwajom w sprawnym kursowaniu. Gdyby Brno było Szczecinem, z 11 linii uchowałyby się może cztery... W Brnie na tramwaje mówi się "Šaliny", co wzięło się od niemieckiego zwrotu Elektrische Linie, funkcjonującego przed I wojną światową.

Skoda na linii 12, na końcu nowej trasy do pętli Technologicky Park

Pętla tramwajowa przy dworcu Kralovo Pole

Dwukierunkowa Tatra KT8D5 na pętli Stary Liskovec - pociągi dedykowane tylko linii 8

Tramwaje Tatra K2 - poza Brnem do złapania tylko w Ostrawie

Pętla na osiedlu Bystrc - końcówce jednej z tras szybkiego tramwaju, gdzie dociera tylko linia 1

Wnętrze Tatry KT8D5 - przestronnie i czysto

Przystanek końcowy linii 8 o nazwie Mifkova (dzielnica Lisen) - jedynie w Brnie miejsce bez pętli
Trolejbusy w Brnie pojawiły się w roku 1949. Do lat 80. ubiegłego wieku trwał rozwój sieci, potem przyszedł czas na stabilizację i racjonalizację tras. Dziś w Brnie kursuje 13 linii o numerach 25-27 oraz 30-39. Linie 25, 26 i 27 kursują w północno-wschodniej i północnej części miasta, obsługując Lisen, Vinohrady, Kamenny Vrch i Zidenice - linia 25 dociera przez Pisarky aż na Stary Liskovec. Linie 30-39 natomiast kursują po zachodniej stronie, mając początkowe przystanki na Czeskiej, Komenského náměstí, Mendlovo náměstí czy przy dworcu Kralovo Pole. Linie 31 i 33 rozpoczynają trasę przy Dworcu Głównym, skąd kierują się do dzielnicy Slatina (linia 33) i dalej, do miejscowości Šlapanice. Także i trolejbusy kursują często - bazowo co 10 minut w dni robocze i co 15-20 w weekendy. W dni powszednie, w godzinach szczytu, trolejbusy pojawiają się na przystankach częściej, w niektórych przypadkach nawet co 4-5 minut.

Trolejbus linii 30 przy dworcu kolejowym Kralovo Pole, przed odjazdem do Bystrca

Pętla trolejbusowa na ulicy Nowoliseńskiej - tutaj nawet w sobotę wieczorem spory ruch, a za plecami przystanek tramwajowy!
Autobusy w Brnie kursują od roku 1930. W mieście są dziś 54 linie autobusowe: 33 zwykłe, 11 nocnych, 4 ekspresowe (głównie dla dowozu do dużych zakładów pracy), 4 szkolne i dwie uruchamiane specjalnie dla niepełnosprawnych. Autobusy pełnią funkcję uzupełniającą, i docierają wszędzie tam, gdzie nie ma innych środków transportu. Ich częstotliwości są różne, w zależności od potrzeb. Są linie kursujące co 10-15 minut, są i takie, które spotkamy co pół godziny i rzadziej. Linie nocne kursują od 23 do 5 rano, natomiast w noce przed dniem wolnym zaczynają kursy już przed 23, a kończą około 6 rano. Pozwala to na zachowanie płynnego przejścia między komunikacją dzienną a nocną. Zloty linii nocnych odbywają się przy Dworcu Głównym, gdzie na każdym przystanku znajdziemy schemat rozmieszczenia stanowisk odjazdowych, z uwzględnieniem kierunków.

Autobus linii 40, jadący z Ujezdu u Brna do krańca Uzka w centrum

Zlot linii nocnych w Brnie, około 23:00

Wybierając się do Brna należy pamiętać, że miasto podzielone jest na dwie strefy taryfowe: 100 (centrum) i 101 (dalsze dzielnice). Ponadto całe miasto i dość szeroka okolica zrzeszone są w unii taryfowej, dzięki czemu kupując jeden bilet możemy z centrum Brna dojechać nawet kilkadziesiąt kilometrów za miasto. Zwykły bilet w mieście kosztuje 20 koron, i jest ważny przez kwadrans. Bilet godzinny to koszt 25 koron, natomiast bilet ważny przez 90 minut, ważny także na linie podmiejskie (3 strefy) kosztuje 27 koron. Taki bilet pozwoli nam dojechać do Modrzyc tramwajem linii 2, a także trolejbusem do Šlapanic.
W Brnie funkcjonują bilety dobowe za 90 koron, pięciodniowe za 250 koron, a nawet miesięczne za 750 koron. Oczywiście zwykłe, imienne bilety okresowe są tańsze, ale warte zauważenia jest to, że można sobie sprawić taki bilet bez konieczności podawania jakichkolwiek danych. Automatów biletowych jest mnóstwo, jednak przyjmują one tylko czeski bilon. Wybierając się zatem z Polski do Brna warto się w niego zaopatrzyć. Ja tego nie uczyniłem, więc musiałem rozmienić trochę pieniędzy. Cena biletu dobowego jest porównywalna z tym, z czym mamy do czynienia w Krakowie, choć zarobki w Czechach są nieco większe niż u nas.

Wybierając się do Brna zabrałem z sobą 600 koron. To kwota wystarczająca, jeżeli nie zamierzamy odwiedzać drogich restauracji. Wystarczyła na bilet, lody, pizzę i zakupy w supermarkecie. Należy także pamiętać, że Czesi wycofali już zupełnie z obiegu halerze, przez co chociaż ceny w sklepach przyjmują wartości typu 9,90 czy 14,90, w praktyce zapłacimy odpowiednio 10 i 15 koron. Wszędzie obowiązuje matematyczna zasada zaokrąglania cen w górę lub w dół, a resztę dostajemy już w równych koronach.

Brno jest miastem dziwnym, gdzie nie brakuje szarych, smutnych miejsc, ale też możemy obcować z zielenią (sporo skwerów i rozległych parków) oraz z pięknymi zabytkami, jak choćby Zamek na Szpilberku czy wzgórze Pertov. Miejsce to jest warte odwiedzenia zwłaszcza, że poruszanie się po nim jest łatwe i niedrogie. Co ciekawe, w dni wolne bilet dobowy upoważnia do podróżowania dwóch osób dorosłych i 3 dzieci do lat 15. za zaledwie 90 koron. To bardzo dobra opcja, której w polskich miastach brakuje...


Bilet dobowy w Brnie - w weekendy ważny dla całej rodziny!

sobota, 16 września 2017

KRAKÓW: remont Basztowej wymusza zamknięcie Długiej

Kolejny etap modernizacji ulicy Basztowej wymusza dalsze zmiany w organizacji transportu zbiorowego w Krakowie. Ze względu na wejście ekip na skrzyżowanie z Długą, od poniedziałku, 18 września, tramwaje przestaną kursować między Dworcem Towarowym a Teatrem Bagatela. Basztowa w dalszym ciągu pozostanie zamknięta dla wszelkiej komunikacji. Na pocieszenie udostępniony zostanie przejazd wzdłuż Pawiej, dzięki czemu tunel tramwajowy pod Dworcem Głównym nie będzie jedyną drogą dojazdu do Krowodrzy.

W związku z pracami kursowanie tramwajów i autobusów zmieni się w sposób następujący:

LINIA 1 nadal pojedzie obecną trasą objazdową, jednakże jej częstotliwość w dni powszednie wróci do 10-minutowej,
LINIA 2 zostanie przywrócona, pojedzie jednak objazdem przez Plac Wszystkich Świętych; częstotliwość codzienna zachowana będzie na poziomie 20 minut,
LINIA 3 wróci na swoją stałą trasę, przy czym nadal kursować będzie co 20 minut codziennie,
LINIE 4, 22, 24 pojadą jak dotychczas, bez zmian w rozkładach jazdy,
LINIE 7 i 12 wciąż będą zawieszone,
LINIA 14 pojedzie, bez zmiany częstotliwości, objazdem przez Plac Wszystkich Świętych,
LINIA 18 pojedzie objazdem przez Dworzec Główny i Pawią, ponadto nadal bez wzmocnień szczytowych,
LINIA 19 skierowana zostanie na najbardziej szalony objazd, bo od Korony pojedzie estakadą w Płaszowie, skąd przez Klimeckiego i Rondo Grzegórzeckie trafi do tunelu, a dalej do Dworca Towarowego; zachowana zostanie obecna częstotliwość kursów,
LINIA 52 nadal kursować będzie bez wzmocnień szczytowych,
LINIA 71 zostanie zlikwidowana,
LINIA 73 kursować będzie bez zmian,

LINIE 124, 152, 424, 502 wciąż kursować będą objazdem przez Aleje,
LINIE 132 i 154 zastąpią tramwaje na Długiej, i pojadą z Nowego Kleparza przez Długą, Św. Filipa do Dworca Głównego Zachód; obie linie obsłużą stanowiska tramwajowe Pędzichów; przystanek końcowo-początkowy Dworzec Główny Zachód dla linii 132 wyznaczony zostanie na ulicy Kurniki na dotychczasowym stanowisku dla linii 130, przez co przystanek dla linii 130 zostanie przeniesiony na dotychczasowe stanowisko linii 132 na Ogrodowej,
LINIA 669 kursować będzie objazdem przez Karmelicką, aleję Słowackiego do Nowego Kleparza, z obsługą przystanków na trasie w obu kierunkach

Dodatkiem do zmian będą zmiany z trakcji autobusowej. LINIA 107 w dni wolne, w godzinach około 9:00 - 18:00 pojedzie częściej, co 40 minut. Częściej pojadą autobusy LINII 139 i 503 - co 7,5 minuty w szczycie i co kwadrans poza szczytem. Przywrócone zostanie kursowanie LINII 511, analogicznie jak przed wakacjami. LINIA 537 kursować będzie w szczycie co kwadrans, a poza szczytem co pół godziny.

Swoją drogą ciekawym rozwiązaniem jest skierowanie regularnych autobusów w zastępstwie tramwajów na Długiej, zamiast uruchamiania kolejnej linii zastępczej i mnożenie numerków. To rozwiązanie godne pochwały, zwłaszcza że częstotliwość linii 132 i 154 powinny wspólnie zapewnić wymierną obsługę tego jednego przystanku. Gorzej, że rejon Starego Kleparza zostanie całkowicie odcięty od jakiejkolwiek komunikacji. Z tym fantem jednak nic nie da się zrobić - pasażerowie będą musieli troszkę pospacerować...

mat. ZIKiT

WARSZAWA: Lux Express wprowadza zmiany na linii do Wilna

Od 18 września Lux Express wprowadza kilka zmian na linii Warszawa - Wilno. Wiążą się one nie tylko z rozkładem jazdy, ale i z lokalizacją stołecznych przystanków.

Od najbliższego poniedziałku autokary przewoźnika nie będą już obsługiwać przystanku Metro Marymont. W zamian pojawi się za to nowa lokalizacja przystanku startowego, a mianowicie - Dworzec Zachodni. To stamtąd wyruszać będą kursy do litewskiej stolicy. Po rozpoczęciu jazdy pojazdy Lux Express bez zmian będą obsługiwać przystanek przy Dworcu Centralnym.

Przewoźnik zmienia ponadto rozkład jazdy. Na trasie Warszawa - Wilno realizowane będą 4 pary kursów. Odjazdy z Warszawy Zachodniej zaplanowano na 8:00, 15:00, 21:00 oraz 23:45, natomiast kursy z Wilna odjeżdżać będą o 6:30, 9:45, 15:45 i 22:30. Na trasie obowiązywać będą przystanki Wilno Panorama, Kowno dworzec autobusowy oraz Suwałki.

fot. LUX Express

piątek, 15 września 2017

"Kolejowa Nocna Szyna (Kolnosz)" Odcinek 94: linia 291 Zábřeh na Moravě – Šumperk (Czechy)

Linia kolejowa 291 w Czechach należy do jednych z najkrótszych linii w tym kraju. Łączy stację Zábřeh na Moravě z miastem Šumperk, i ma zaledwie 12,6 kilometra długości.

W całości linię uruchomiono 1 października 1871 roku. Już dwa lata później, czyli 15 października 1873 roku, na odcinku Bludov - Šumperk tory przeniesiono do dzisiejszego przebiegu. Linia jest w całości jednotorowa, a od grudnia 2009 roku kursują nią pociągi elektryczne.

Trasa jest mocno obciążona w ruchu pasażerskim. Pociągi kursują co 30-60 minut. Poza składami regionalnymi na linii goszczą pociągi pospieszne, także te kursujące do stacji Jesenik (linia 292 oddziela się na stacji Bludov).


fot. David Maier (Zelpage.cz)

KRAKÓW: Podgórze zamiast Krzemionek - zmiana nazwy nowego przystanku

Na peronach nowego przystanku kolejowego w Krakowie, powstającego od wielu miesięcy na łącznicy kolejowej Zabłocie-Krzemionki, pojawiły się w zeszłym tygodniu nowe tablice. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przystanek będzie się nazywał Kraków Podgórze. Z jednej strony to ciekawe nawiązanie do czasów, gdy stacja kolejowa w tym miejscu nazywała się Podgórze Miasto. Było to przed rokiem 1911.

Nowa nazwa wiąże się tylko z peronami na łącznicy. Dla ułatwienia, perony w ciągu starej linii kolejowej, a więc prowadzącej od Skawiny w stronę dworca Kraków Płaszów, w dalszym ciągu będą nazywać się Kraków Krzemionki. Może to rodzić pewne trudności, ale nie powinno zbyt długo stanowić problemu - w końcu ludzie się przyzwyczają. Co ciekawe, o zmianę nazwy nowego przystanku zawnioskował do PKP PLK krakowski ZIKiT, który liczy, że nazwa ta ułatwi stworzenie nowego centrum dzielnicy Podgórze. W pobliżu nowej stacji powstaje bowiem Muzeum Podgórza, dodatkowo stanie się to jedno z najlepiej zorganizowanych węzłów komunikacyjnych nie tylko w Podgórzu, ale i w całym Krakowie.

fot. Pioxat (skyscrapercity.com)

czwartek, 14 września 2017

ŁÓDŹ: przed tramwajem do Pabianic jest nadzieja - będzie remont!

Pabianice doczekają się remontu linii tramwajowej! W rozstrzygniętym na początku września konkursie w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla województwa łódzkiego Gminy Pabianice i Ksawerów uzyskały dofinansowanie prac modernizacyjnych w kwocie blisko 88 milionów złotych. To właśnie z RPO pochodzić będą środki na tę inwestycję.

Chodzi o fragment Pabianice - Ksawerów, wchodzący w skład Łódzkiego Tramwaju Metropolitalnego. Cała inwestycja pochłonie około 146 milionów złotych. Poza dogłębną modernizacją istniejącej infrastruktury, Pabianice wzbogacą się o nowe przystanki tramwajowo-autobusowe, a także wydzielony tram-bus-pas. Dodatkowo w mieście pojawi się ITS, czyli inteligentny system transportowy, który ma dawać tramwajowi priorytet na skrzyżowaniach, połączonego z urządzeniami informacji pasażerskiej.

Prace mają rozpocząć się w trzecim kwartale przyszłego roku. Projekt w całości ma zostać zakończony do 30 września 2020 roku. Taki stan rzeczy pozwoli w przyszłości nie tylko poprawić komfort i czas podróżowania, ale też zapewnić lepszy rozkład jazdy na linii pabianickiej, gdzie dziś tramwaje w ogóle nie kursują. Co z pozostałymi odcinkami? Nie wiadomo, choć katastrofalny jest stan torowisk w Zgierzu i w kierunku Ozorkowa. Nie ma też jednoznacznych deklaracji odnośnie linii lutomierskiej, gdzie mimo planów wciąż nie udało się wznowić ruchu.

fot. EPAinfo

RYGA: nowa linia tramwajowa do Skanste

W drugiej połowie przyszłego roku, w łotewskiej Rydze rozpocznie się budowa nowej linii tramwajowej, która prowadzić ma przez dzielnicę Skanste. Komisja Europejska zatwierdziła finansowanie tego projektu, wycenionego na niemal 100 milionów euro. Nowa linia ma mieć ponad 3,5 kilometra długości. Na projekt składa się także przeprowadzenie niezbędnych prac infrastrukturalnych na istniejących trasach, powiązanych z nową linią.

Fundusz Spójności dopłaci do inwestycji prawie 66 milionów euro. Poza budową trasy i towarzyszącymi pracami infrastrukturalnymi, Ryga wzbogaci się o 12 nowych, niskopodłogowych tramwajów. Na nowej trasie znajdzie się aż 11 przystanków. Zadanie wymusi przebudowę niektórych ulic w mieście, dodatkowo zmodernizowany zostanie system sterowania ruchem.

Władze Rygi, wbrew protestom organizacji pozarządowych i ekologów, liczą, że nowa linia tramwajowa przyczyni się do ożywienia gospodarczego dzielnicy Skanste. Obawy o stan zabytkowego cmentarza wydają się całkowicie pozbawione sensu, natomiast ze względów ekologicznych właśnie taki kształt nowej linii miał szansę na dofinansowanie i ostatecznie je uzyskał. Prace budowlane mają zakończyć się w roku 2022.

fot. Youtube

środa, 13 września 2017

"Nocna Szyna" Odcinek 191: Berlin, linia 50

Linia tramwajowa 50 w Berlinie łączy kraniec Virchow-Klinikum w dzielnicy Wedding z pętlą Guyotstrasse w Französisch Buchholz. Liczy niemal 14,5 kilometra i 32 przystanki na trasie.

Linia pojawiła się w drugiej połowie lat 90. XX wieku, po uruchomieniu pierwszego po zjednoczeniu odcinka tramwajowego między Bornholmer Strasse a Wedding. Poniższy materiał prezentuje przejazd z Guyotstrasse do Schillerstrasse w dzielnicy Niederschönhausen. Takowa trasa obowiązywała podczas prac remontowych na odcinku Pankow Kirche - Schonhauser Allee.


fot. Marcel W.  (nahundfernverkehr.startbilder.de)

MAŁOPOLSKA: rusza połączenie Krakowa i Jasła!

Po wielu latach posuchy zarówno Gorlice, jak i Jasło, zyskały najpierw szczątkowe połączenie dalekobieżne, a teraz przyszedł czas na wyczekiwane przez wszystkich połączenie regionalne z Krakowem. Od dawna nie było takiej oferty, i chociaż na razie będzie to typowo studenckie, piątkowo-niedzielne połączenie, to i tak jest się z czego cieszyć.

Od 1 października w każdą niedzielę pociąg wyruszać będzie z Jasła o 16:30, po drodze odwiedzając Biecz (16:57), Gorlice Zagórzany (17:08), Tuchów (18:37), Tarnów (18:59) oraz Brzesko (19:16) i Bochnię (19:24). Skład dotrze do Krakowa Głównego o 20:05. Połączenie w kierunku przeciwnym wyruszać będzie od 6 października w każdy piątek, o godzinie 17:38. Przyjazd do Gorlic Zagórzan zaplanowano na 20:20, natomiast cel podróży, czyli stację Jasło, pociąg osiągnie o 20:59. To jednak nie wszystko...

Pociąg, głównie w celach serwisowych, będzie zjeżdżał z Jasła do Nowego Sącza. Odjazdy zaplanowano w piątki (od 6 października) o 21:15. Cel pociągi osiągać będą o 23:04. Połączenie powrotne w tej relacji będzie realizowane w niedziele, począwszy od 8 października, o 14:16. W Jaśle skład zamelduje się na 16:19, gdzie płynnie przejdzie w połączenie do Krakowa. Wszystkie wspomniane połączenia realizować będzie samorządowa spółka Koleje Małopolskie, a do ich obsługi wystawiany będzie nowy Impuls, wyposażony w wi-fi, klimatyzację, który pomieści aż 250 osób na miejscach siedzących.

Nowe połączenie do Jasła to efekt wielomiesięcznych starań lokalnych aktywistów z Jasła i Gorlic. Dzięki niemu podróż do Krakowa i z powrotem, zwłaszcza dla studentów, będzie znacznie łatwiejsza. Nie bez znaczenia pozostaje też cena, bo za bilet studencki płacić będziemy mniej niż 10 złotych. Biorąc ponadto pod uwagę zamknięcie części linii Jasło - Rzeszów, na odcinku między Boguchwałą a Czudcem, połączenie to może zyskać dodatkowych amatorów, którzy dotąd podróżowali przez Rzeszów. Być może jego popularność spowoduje, że już niedługo zostanie ono rozszerzone o kolejne dni?

fot. Newag

wtorek, 12 września 2017

PKP Intercity i ich kolejne kolejowe dzieci...

4 września zakończyło się głosowanie w kolejnym plebiscycie na nazwy pociągów PKP Intercity, organizowanego rokrocznie na zakończenie wakacji, w związku z nowym rozkładem jazdy wprowadzanym w grudniu. W ciągu kilku dni, za pośrednictwem Facebooka głosowano na nazwy 16 pociągów, których w sumie było 48 - po trzy do każdego składu i relacji. W sumie internauci oddali 78,5 tysiąca głosów. O ile w większości nazwy miały raczej charakter neutralny, związany z poszczególnymi regionami, jak Spodek, Oscypek czy Molo, o tyle nie zabrakło też pewnych zgrzytów. O dziwo, propozycje nazw składali także wojewodowie, co tym bardziej zatrważa...

Z ciekawych nazw wygrały np. Rubinstein dla składu z Łodzi do Warszawy, Hubal z Kielc do Warszawy, a także Roztocze, które wraca na kolejową mapę Polski po kilku latach. Są też pociągi "od czapy", gdzie argumentacja nazw jest co najmniej zabawna. Z Wrocławia do Warszawy pojedzie nowy TLK Kresowiak, podobno wynika to z pochodzenia wielu mieszkańców Opolszczyzny... Jeszcze większym hitem jest TLK Gietrzwałd, który od grudnia pojedzie na trasie z Olsztyna do Zielonej Góry. Absolutny hit! Szkoda, że nie Brzęczyszczykiewicz przez powiat Łękołody...

Idea nazywania pociągów zgodnie z historią danego regionu jest oczywiście godna pochwały, ale jest przecież tyle postaci i nazw, które mogłyby zostać składom nadane, a jednocześnie byłyby to nazwy proste w wymowie i pisowni. Kaponiera do Poznania, Sowiniec do Krakowa, Wujek do Katowic, Telegraf do Kielc, Jura przez Częstochowę czy Klif do Gdyni - to proste i charakterystyczne nazwy. Do Olsztyna mógłby kursować choćby pociąg o nazwie Skanda, nadanej od jednej z czterech rzecz płynących przez miasto.

Tymczasem kolejne 16 składów PKP Intercity będzie nazywać się zgodnie z poniższą listą. Dodatkowo w ramce przewoźnik zamieścił wyjaśnienie poszczególnych sformułowań.

mat. PKP Intercity

KRAKÓW: kolejowy mega-remont powoli paraliżuje miasto

Inwestycje kolejowe w Krakowie z miesiąca na miesiąc przybierają coraz większą skalę. Pierwsze problemy zaczęły się, kiedy w wyniku postępu prac w ciągu linii 133 zwężono ulicę Armii Krajowej i zamknięto przejazd ulicą Rydla. Doszły do tego jeszcze ograniczenia na innych ulicach o lokalnym znaczeniu, i choć odbiło się to na kondycji ruchu drogowego w północno-zachodniej części miasta, wydaje się, że w jakiś sposób sytuacja została ustabilizowana. No cóż, od tamtych zmian minęło już wiele miesięcy i trudno się dziwić, że zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Urosły tylko korki na alei 29 Listopada i Opolskiej, bo jakoś trzeba newralgiczne miejsca ominąć.

Niestety, będzie gorzej, i to dużo gorzej. O ile przy okazji inwestycji na odcinku Kraków Główny - Rudzice na razie nic strasznego się nie wydarzy (nie licząc zamknięcia ruchu pod wiaduktami na Kopernika i Miodowej końcem września), o tyle na Krowodrzy zrobi się mniej ciekawie, co odczują nie tylko kierowcy, ale też wszyscy korzystający z komunikacji zbiorowej. Już 2 września zwężono przejazdy na Wrocławskiej, przy przystanku Kraków Łobzów, oraz na Prądnickiej. Założenie jest takie, by te miejsca były nieustannie przejezdne dla samochodów i autobusów, przy czym już teraz odbierać muszą one większe potoki, ze względu na ograniczenia przepustowości w innych lokalizacjach. Zwłaszcza, że będzie gorzej, bo 16 września zamknięty zostanie dla samochodów wiadukt na Łokietka. Podobnie stanie się na Kamiennej, a w obu tych lokalizacjach utrzymany będzie ruch pieszych.

Na koniec, bo 30 września, pozostawiono połówkowe zamknięcie przejazdu pod wiaduktem na Grzegórzeckiej. Na szczęście wrócą tam tramwaje. Ruch samochodowy utrzymany będzie w formacie 1+1, podobnie jak na Prądnickiej, a więc - Dietla stanie. Jak więc widać, początek roku akademickiego może w Krakowie upłynąć w sposób drastyczny. Notoryczne opóźnienia autobusów jadących z Krowodrzy, Prądnika Białego i Azorów do centrum miasta są w mojej ocenie kwestią czasu. Co można jednak na to poradzić? Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość, bo pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby prowadzić prace mostowe po kolei, a nie naraz, ale i tak wydaje się, że harmonogram prac przygotowano z myślą o tym, by jak najmniej ingerować w tkankę miejską. 

Smutne jest tylko jedno - w normalnym mieście tego rodzaju inwestycje nie spędzałyby snu z powiek aż tak, bo normalne miasto wielkości Krakowa ma obwodnicę. Kraków, jak wiadomo, ma jej trochę ponad połowę, dzięki czemu cały tranzyt z północy Polski musi się przebijać przez miasto. Tutaj leży pies pochowany, ale to już ani ZIKiT, ani PKP PLK, ani Miasto Kraków nie są temu winni...

fot. Zbigniew Czernik (CC BY SA 3.0)

poniedziałek, 11 września 2017

PODKARPACKIE: SKPL Cargo zostaje w Bieszczadach na dłużej?

Po udanym pilotażowym sierpniu, w czasie którego spółka SKPL Cargo na własne ryzyko realizowała w dni powszednie kursy między Sanokiem a Zagórzem i Łupkowem, z Podkarpacia płyną kolejne dobre wieści. Dzięki dofinansowaniu od lokalnych samorządów, które solidarnie zrzucą się dla jednego wspólnego celu, pociągi przewoźnika pojadą tą trasą dalej, ponownie od października. Organizatorem transportu będzie powiat sanocki. A przynajmniej taki jest plan...

Od 1 października na trasie Sanok - Komańcza - Sanok kursować mają trzy pary kursów dziennie. Choć nie jest znany jeszcze rozkład jazdy tych pociągów, wiadomo, że godziny odjazdów zostaną tak dobrane, by jak najlepiej wpisać się w miejscowe potrzeby transportowe. Bardzo możliwe, że dobowy okres kursowania pociągu zamknie się w 12 godzinach. Cała nadzieja jednak w tym, że uda się dopracować sprawę pociągów z PKP PLK, które już dawno przestały przyjmować wnioski rozkładowe na październik.

Południowa część Podkarpacia i rejon Bieszczadów względem dostępności kolei są w katastrofalnej sytuacji. Każdy dzień na głównych trasach oznacza potężne korki i notoryczne wypadki z udziałem rowerzystów, pieszych i kierowców. Dzięki SKPL Cargo i sensownemu podejściu lokalnych władz samorządowych, a także dzięki prężnie działającym aktywistom z KochamKolej, sytuacja ulega powolnej, ale zauważalnej poprawie. Ile jeszcze lat musi minąć, aby w ten region powróciła normalność?

fot. Gracjan Grizli Kita (za: iSanok.pl)

WARSZAWA: korki i krytyka - pierwszy tydzień ZKA na linii grodziskiej

Od tygodnia pociągi na linii grodziskiej nie kursują normalnie. Na czas remontu linii 447 składy z Żyrardowa, Skierniewic i Grodziska Mazowieckiego kursują torami dalekobieżnymi, a w relacjach pośrednich pasażerowie korzystają z Zastępczej Komunikacji Autobusowej, organizowanej przez Koleje Mazowieckie i ZTM Warszawa (linia do Pruszkowa). Od początku stwarza to problemy...

Autobusy, choć nie kursują przepełnione, to nierzadko łapią spore opóźnienia, zwłaszcza w Warszawie. Według wstępnych ustaleń ZTM, buspasy w Alejach Jerozolimskich są przejezdne, a autobusy kursują dość regularnie. Kłam temu stwierdzeniu zadaje relacja na żywo, jaką przeprowadził portal WawaLove, kiedy wtorkowy kurs linii ZP z Pruszkowa około godziny 8. rano, zamiast nieco ponad 30 minut, trwał grubo ponad godzinę. Trudno więc mówić o regularności kursów. Fakt, 5 września był deszczowy i to zdecydowanie pogorszyło warunki drogowe, ponadto kolejne osoby poczuły się zachęcone do wybrania własnego samochodu.

Pod adresem ZKA pojawia się też wiele krytycznych głosów. Pasażerowie narzekają na dezinformację i niekompetencję kasjerów i pracowników kolejowych. Informacje na temat funkcjonowania komunikacji zastępczej są niepełne, zawiłe, często też mylnie przekazywane. Burmistrz Brwinowa mocno narzeka na organizację - niedostatki informacyjne, brak mobilnej sprzedaży biletów na pętli ZKA. Zresztą Brwinów na własną rękę zbudował dla tymczasowych autobusów specjalną pętlę i ustawił szereg znaków kierujących we właściwych kierunkach. W ramach naprawy sytuacji władze Brwinowa uruchomiły dodatkową linię B-M do Metra Marymont, padła też deklaracja o doraźnych wzmocnieniach innych linii, dowożących do WKD w Otrębusach i Podkowie Leśnej czy do stacji kolejowej w Błoniu.

ZTM w razie potrzeby wysyła w trasy dodatkowe autobusy, zapewniające płynniejszą komunikację w ramach linii ZP i 717, a także na linii 517, która obsługuje Ursus i os. Niedźwiadek, i notuje coraz większą frekwencję wynikającą z braku pociągów na miejskich przystankach kolejowych. Koleje Mazowieckie, których komunikacja zastępcza funkcjonuje na zasadach tymczasowych, bo ciągle nie rozstrzygnięto przetargu właściwego, nie mają takiego komfortu. Wrzesień będzie najtrudniejszym miesiącem dla wszystkich linii ZKA. A kiedy już wszystko się ustabilizuje, wtedy przyjdzie zima i wszystko się znowu popieprzy...

fot. UG Brwinów

niedziela, 10 września 2017

"Autobusem przez Polskę" Odcinek 44: Warszawa, linia 132

Dziś kolejna linia z rodziny Marymontu. Linia 132, bo o niej będzie, została uruchomiona 15 września 1955 roku między Cmentarzem Wolskim a Osiedlem Przyjaźń na Jelonkach. Już w lipcu 1956 została zlikwidowana. 16 września tego samego roku wróciła do miasta, jednak jako podmiejska linia łącząca Błota przez Wał Miedzeszyński z podwarszawskimi Świdrami Małymi. Po przekształceniu jej w linię S z dniem 19 stycznia 1957 została zlikwidowana.

Linia 132 nie kazała na siebie czekać nawet miesiąca. 11 lutego 1957 roku wyruszyła na trasę z Kasprowicza przez aleję Zjednoczenia, Żeromskiego, Słowackiego, Mickiewicza, Nowotki, Bonifraterską, Miodową i Krakowskie Przedmieście na Nowy Świat. W kolejnych latach trasę na Bielanach stopniowo wydłużano, aż w końcu 21 sierpnia 1960 roku linia trafiła pod Hutę. Linię 132 zlikwidowano 6 lipca 1985 roku poprzez połączenie jej z linią 195. Kolejną szansę linia 132 dostała 25 sierpnia 1986 roku, z uwagi na zmianę numeracji linii 145-bis. Połączyła wówczas Targówek z Kątami Grodziskimi. W 1988 roku trasę wydłużono przez Zdziarską na Mańki-Wojdy, natomiast w roku 1992 skierowano ją z Targówka przez Zacisze do Świętego Wincentego.

Znaczna zmiana, nie licząc drobnych korekt przebiegu w latach poprzednich, zaszła na linii 132 19 lipca 2004 roku. Wówczas to wycofano ją z Targówka i skierowano do pętli Żerań FSO. 29 grudnia 2005 roku trasę wydłużono przez most Grota-Roweckiego pod Hutę. 1 lipca 2007 autobusy zaczęły kończyć na pętli Skarbka z Gór, z początkiem lutego 2009 wycofano ją z Huty i skrócono do Metra Marymont. Dziś kursuje z Metra Marymont przez Skarbka z Gór, Kąty Grodziskie i Ostródzką do pętli Grodzisk.

Linia ma  w sumie 27 przystanków. 10 z nich to stanowiska tylko w kierunku Grodziska, a dwa kolejne tylko w stronę Marymontu. Pozostałe 15 to postoje dwukierunkowe. Pełny kurs zajmuje 20-30 minut, choć może zdarzyć się korek... Częstotliwość waha się od 10 minut w szczycie do pół godziny w dni wolne.


fot. BartekBD (CC BY-SA 3.0, warszawa.wikia.com)

KRAKÓW: kiedy tramwaje wrócą na Pleszów?

Dzisiejszy artykuł jest jednym z tych typowo beletrystycznych, a oddam się w nim dywagacjom na temat torowiska tramwajowego okalającego nowohucki kombinat, a kończącego się pętlą w Pleszowie.

Torowisko to, mające już sporo lat na karku, ostatnio przeżywa niejakie perturbacje, związane po pierwsze z budową wschodniej obwodnicy Krakowa, a po drugie z przebudową Igołomskiej, która od wieków wołała o pomstę do nieba. Dotąd jednak, poza drobnymi pracami, nad kondycją tramwajów w tym miejscu nikt nie pochylił się na poważnie ani przez moment. Od lat więc pasażerowie mieszkający w Ruszczy, Wolicy czy nawet Niepołomicach, chcący skorzystać z transportu szynowego w drodze do centrum, skazani byli na najstarszy i najmniej wygodny tabor tramwajowy. O niskiej podłodze można było pomarzyć, bo nawet niskowejściowe EU8N miały tam zakaz wjazdu.

Światełko w tunelu pojawiło się, gdy ze względu na kolizję nowej drogi z pętlą tramwajową Pleszów, konieczne stało się jej przebudowanie. Ale to mało, więc wraz z zamknięciem trasy od Kopca Wandy do pętli ZIKiT zdecydował o przeprowadzeniu punktowych remontów torowiska. Pomysł był tak głupi, że szkoda nawet poświęcać mu uwagi, bo jak można nie wykorzystać okazji i nie przeprowadzić remontu całego ciągu... Początek sierpnia przyniósł jednak wiadomość sezonu, jako że miasto zdecydowało się przeprowadzić całościowy remont torowiska wzdłuż Igołomskiej. Oznacza to, że wreszcie poprawi się nie tylko komfort podróżowania, ale i czas jazdy, bo tramwaje będą mogły przyspieszyć. O wartości dodanej całego przedsięwzięcia świadczy fakt, że MPK będzie mogło zacząć operować na tej trasie nawet tramwajami z niską podłogą. Oczywiście w dalszym ciągu zostanie marnej jakości trasa na Ptaszyckiego, która może w końcu też, pewnego pięknego dnia, dostanie swoją szansę?

Druga strona medalu jest taka, że prace projektowe nad przebudową torowiska wzdłuż Igołomskiej dopiero trwają i modernizacja tej trasy zacznie się nie wcześniej niż w przyszłym roku. Teraz wszyscy zadają sobie pytanie: czy tramwaje wrócą do Pleszowa, zanim dojdzie do remontu, czy też przez najbliższy rok z kawałkiem będą tamtędy kursować wyłącznie autobusy zastępcze? Póki co torowisko to jest nieczynne do odwołania, bo ciągle trwają prace inwestycyjne związane z pasem drogowym. Jak to się wszystko potoczy - czas pokaże. Istnieje jednak nadzieja, że mimo przejściowych trudności dojdzie do szczęśliwego zakończenia.

fot. ZIKiT Kraków

sobota, 9 września 2017

WROCŁAW: potrzebne dodatkowe połączenia do Berlina

"Pociąg do kultury", jak po polskiej stronie nazywa się weekendowe połączenie Wrocławia z dworcem Berlin Lichtenberg, od dłuższego czasu sprawdza się i wygląda na to, że potrzeba więcej. Brakuje codziennego połączenia, jednak takowe wymagałoby zaangażowania na szczeblu centralnym, zarówno po stronie Niemiec, jak i Polski. Uruchamiany przez Brandenburgię Kulturzug to też za mało, bo spełnia oczekiwania tylko niemieckich podróżnych.

W sierpniu doszło do spotkania władz Dolnego Śląska i niemieckiej Brandenburgii. Wspólne ustalenia pozwoliły stwierdzić, że potrzeby transportowe są duże. Wiadomo jednak, że regiony te mogą uruchamiać połączenia wyłącznie na szczeblu regionalnym, a więc jedynie komercyjnie. Trudno oczekiwać, że atrakcyjna oferta (co najmniej 3 pary kursów dziennie, przez cały rok) będzie mogła zostać na zasadach komercyjnych skonstruowana. Tymczasem Koleje Dolnośląskie mają niebawem uruchomić połączenie lustrzane do niemieckiego Kulturzug, który wyjeżdża z Berlina rano, a z Wrocławia po południu, i działa wybitnie pod kątek niemieckich turystów. Dzięki nowemu połączeniu KD, który miałby wyjeżdżać do Berlina rano i wracać wieczorem, także polscy amatorzy krótkich podróży mogliby, za niewielkie pieniądze, odwiedzić niemiecką stolicę.

Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, być może drugi, lustrzany Kulturzug, wyjedzie na tory już w grudniu. Poza wszystkim Dolny Śląsk i Brandenburgia zamierzają ściśle współpracować z sobą względem działania na rzecz poprawy infrastruktury i oferty tak, by podróżowanie pociągiem między tymi dwoma regionami, historycznie z sobą związanymi, stawało się coraz łatwiejsze.

fot. Jerzy Michalak / Twitter

ZACHODNIOPOMORSKIE: następny przystanek - ulica Maszynistów Kolejowych

Przyjęta przez obecny rząd tzw. ustawa dekomunizacyjna, mająca na celu eliminację wszystkich nazw kojarzących się z Polską Rzeczpospolitą Ludową i okresem komunizmu, z przestrzeni publicznej, ma swoje dobre strony. Chociwel, niewielkie miasto w województwie zachodniopomorskim, w ramach zmian nazw ulic wymieniło bowiem ulicę 25-lecia PRL na Maszynistów Kolejowych. Uroczystość odsłonięcia tablicy z nową nazwą tego traktu odbyła się 26 sierpnia w ramach okręgowych dożynek. W obecności burmistrza Chociwla Stanisława Szymczaka oraz pocztów sztandarowych, aktu przecięcia wstęgi dokonał sam Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Cóż, jak prezydent to i funkcje reprezentacyjne pełnić trzeba...

Inicjatorem i głównym sprawcą takiej, a nie innej zmiany nazwy ulicy okazuje się być radny z Chociwla, pan Wojciech Kalinowski. Człowiek ten zawodowo związany jest z koleją, jako maszynista w spółce PKP Cargo. Pełni ponadto funkcję przewodniczącego szczecińskiego Koła ZZM w swojej firmie. W sumie nazwa ulicy jest ciekawa i faktycznie brzmi dumnie. Dołącza do grona ulic o interesującym patronacie, obok ulicy Teleexpresu w Krynicy Morskiej czy Ronda Polonii Mandżurskiej na szczecińskim Pogodnie.

fot. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce

piątek, 8 września 2017

"Kolejowa Nocna Szyna (Kolnosz)" Odcinek 93: linia 254 Šakvice - Hustopeče u Brna (Czechy)

Trasa kolejowa, prowadząca ze stacji Šakvice do miasteczka Hustopeče u Brna jest sama w sobie ciekawostką. Najbardziej niesamowite jest jednak to, że mimo tak marginalnej, mogłoby się wydawać, roli, doskonale sobie radzi. A ma zaledwie 6,8 kilometra długości i liczy dokładnie dwie stacje: początkową i końcową.

Ruch na linii rozpoczął się dokładnie 18 lipca 1894 roku. Trasę wybudowały Hustopeckie Koleje Lokalne (ALB). Od tego czasu bez przerwy prowadzi się ruch pociągów, zapewniających dojazd do składów kursujących trasą z Brzecławia do Brna.

Ciekawostką jest fakt, że linia obsługiwana jest właściwie tylko w dni robocze. Od poniedziałku  do piątku pociągi kursują co godzinę w każdym kierunku od 4. rano do niemal 22. wieczorem. W weekendy pojawia się tylko nocny pociąg z samego Brna, który kursuje w soboty i niedziele do Hustopeči, a nad ranem wyjeżdża w trasę przez Brno do Ździaru nad Sazawą.


fot. Miroslav Hloušek (Zelpage.cz)

WROCŁAW: tramwaj na Nowy Dwór z decyzją środowiskową - czekamy na przetarg!

Koniec sierpnia we Wrocławiu przyniósł prawomocną decyzję środowiskową dla budowy, oczekiwanej w mieście od dawna, trasy tramwajowo-autobusowej z centrum na osiedle Nowy Dwór. Dzięki temu możliwe jest ogłoszenie przetargu. Miasto planuje, że inwestycja mogłaby się rozpocząć już w 2018 roku, a jej zakończenie przewidywane jest na rok 2020.

Losy tramwaju na Nowy Dwór są zawiłe i długie. Najpierw miał być szybki tramwaj, potem specjalna, wydzielona trasa autobusowa, a ostatecznie stanęło na trasie dostępnej dla tramwajów oraz autobusów. Osią problemów był tutaj przede wszystkim wiadukt nad rozległym terenem zajętym przez tory kolejowe. Trasa na Nowy Dwór jest planowana jako wydzielona, odrębna jezdnia,biegnąca od placu Orląt Lwowskich do skrzyżowania Strzegomskiej z Rogowską. Potem tramwaje pojadą wokół osiedla Nowy Dwór, do pętli przy Rogowskiej. Przetarg na wykonanie tej inwestycji ma zostać ogłoszony już wkrótce, jeszcze jesienią. Postępowanie będzie prowadzone w trybie „zaprojektuj i wybuduj”. Jeżeli Wrocławskie Inwestycje się wyrobią, umowa z wyłonionym w przetargu wykonawcą może zostać podpisana jeszcze przed końcem roku.

Prognozy zakładają, że całkowity koszt przedsięwzięcia wyniesie około 230 milionów złotych. Miasto od dawna zabezpiecza pieniądze na własny wkład w tę inwestycję. Pozostałą kwotę dofinansuje Unia Europejska. Projekt budowy tramwaju na Nowy Dwór znajduje się na liście podstawowej.

fot. UM Wrocław

czwartek, 7 września 2017

MAŁOPOLSKA: pasażerowie KMŁ testują składy 14WE

W poniedziałek, 2 września, wypożyczone od przez Koleje Małopolskie od Industrial Division, składy 14WE z Newagu zaczęły zabierać pasażerów. To kolejny etap testów, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy dwie zmodernizowane jednostki zatrzymać u siebie, czy jednak nie.

Elektryczne zespoły trakcyjne 14WE wyruszyły na trasy z Krakowa do portu lotniczego w Balicach oraz do Tarnowa. Kursują rano i wieczorem. Po pierwszym etapie prób eksploatacyjnych, teraz przed Kolejami Małopolskimi najważniejszy sprawdzian - opinia pasażerów. Oczywiście prawdą jest, że jednostki przeszły modernizację przestrzeni pasażerskiej, zostały wzbogacone o klimatyzację i monitoring, mimo to jednak tzw. bebechy, a więc silniki trakcyjne, zawieszenie i napęd pochodzą z jednostek EN57. To powoduje, że realny komfort podróżowania jest raczej zbliżony do standardów oferowanych przez Przewozy Regionalne, niż do tego, do czego przyzwyczaiły swoich pasażerów Koleje Małopolskie. Tymczasem ciekawe, jak testy ostatecznie wypadną.

Małopolski przewoźnik jest otwarty na wszelkie głosy ze strony pasażerów. Opinie z ich strony pozwolą kolejarzom podjąć odpowiednie decyzje. Koleje Małopolskie proszą więc podróżnych o przesyłanie opinii na adres: km@malopolskiekoleje.com.pl, w temacie wiadomości wpisując hasło "testowanie pociągu".

fot. Industrial Division

WIEDEŃ: nowe stacje linii U1 już działają!

W minioną sobotę, 2 września, w Wiedniu dokonano uroczystego otwarcia kolejnego odcinka czerwonej linii metra U1. Po ponad 5 latach budowy pociągi pojechały aż do stacji Oberlaa, po drodze zatrzymując się na stacjach Troststrasse, Altes Landgut, Alaudastrasse (przy Per-Albin-Hansson-Siedlung) oraz Neulaa. Trasa liczy 4,6 kilometra długości, a dzięki nowym stacjom podróż z tego rejonu Wiednia do centrum miasta skróciła się o połowę. Po całodziennych uroczystościach, regularne kursy ruszyły w niedzielny poranek, 3 września. Pierwszy pociąg z Reumannplatz w kierunku Oberlaa odprawiono punktualnie o 10:30. Wraz z nowym odcinkiem linia U1 rozrosła się do 19 kilometrów długości i 24 stacji.

Według szacunków, część dzielnicy Favoriten objęta nowym odcinkiem czerwonej linii U1, zamieszkiwana jest przez około 50 tysięcy osób. Jeśli doliczyć do tego wszystkich, którzy przyjeżdżają podmiejskimi autobusami z miejscowości położonych na południe od austriackiej stolicy, nie można nie dostrzec wielkiej wagi tej inwestycji. Oczywiście uruchomienie kolejnych stacji metra, które kosztowało około 600 milionów euro, pociągnęło za sobą pewne zmiany komunikacyjne:

  • LINIA 67 kursuje tylko na odcinku Otto-Probst-Platz - Reumannplatz,
  • LINIA 16A kursuje na trasie Hetzendorf S - Am Schöpfwerk U6 – Alaudagasse U1,
  • LINIA 17A kursuje na trasie Inzersdorf, Biróstrasse - Alaudagasse U1 – Oberlaa U1,
  • LINIA 67A kursuje na trasie Inzersdorf, Slamastrasse – Blumental S – Alaudagasse U1,
  • nowa LINIA 67B kursuje na trasie Alterlaa U6 – Slamastrasse – Inzersdorf, Grossmarkt - Alaudagasse U1
  • LINIA 70A kursuje na trasie Oberlaa U1 – Kledering S,
  • LINIE 7A, 15A, 65A, 66A oraz okrężna LINIA 19A pozostają bez zmian 
Na dodatek napiszę jeszcze, że pewna kosmetyka zaszła także w południowo-zachodniej części miasta. Zlikwidowano linię tramwajową 58 z St. Veit do Dworca Zachodniego, a w jej miejsce wydłużono kursy linii 60, która kursuje teraz w relacji Rodaun - Hietzing U4 - Westbahnhof S/U6. Do pętli przy Hummelgasse przedłużono z kolei kursy linii 10, która teraz kursuje na trasie Dornbach - Hietzing - Hummelgasse (St. Veit).


fot. Wiener Linien

środa, 6 września 2017

"Nocna Szyna" Odcinek 190: Berlin, linia 27

Linia tramwajowa numer 27 w Berlinie to absolutna rekordziska pod względem długości. Cała jej trasa spod szpitala w Köpenick do pętli Pasedagplatz w północnej dzielnicy Weißensee liczy niemal 21 kilometrów.

W pewnym sensie szlaki linii 27 przetarła linia 26, która jeszcze w 2004 roku łączyła Köpenick z pętlą Zingster Strasse. Wówczas sama linia 27 łączyła dworzec w Lichtenberg z kryterium ulicznym w Johannisthal, gdzie terminowała na przystanku Haeckelstrasse. Tramwajowa rewolucja z 2005 roku dała początek nowej odsłonie linii 27, znanej dziś.

Linia jedzie około godzinę. Po drodze obsługuje w sumie 45 przystanków i w całości omija centrum Berlina.


Spotkanie na Pasedagplatz (fot. Reinhard Zabel, Bahnbilder.de)

BYTOM: eNka jednak zostanie na linii 38, choć tylko jedna

Tramwaje Śląskie poinformowały jakiś czas o swojej decyzji w sprawie przyszłości linii 38. Jak się okazuje, tradycja połączy się w Bytomiu z nowoczesnością, bo po realizacji kontraktu na tabor, na trasę wzdłuż Piekarskiej trafi jeden dwukierunkowy tramwaj z częścią niskopodłogową, natomiast drugą brygadę nadal obsługiwać będzie zabytkowy Konstal N.

To rodzaj kompromisu między historią a koniecznością zapewnienia dostępu do tej linii tramwajowej także osobom o ograniczonej mobilności. Być może jednak w przypadku 1 listopada na trasę wyjeżdżać będą wyłącznie nowe tramwaje tak, by możliwie ułatwić odwiedzającym cmentarz Mater Dolorosa, dotarcie na groby bliskich. Oczywiście do tego czasu pozostaje wciąż jeszcze kilka lat, mimo to potencjalne zarzucenie obsługi linii 38 przez Paulka i Hildkę wywołało spore poruszenie w w mediach lokalnych i branżowych.

Zanim dojdzie do zmian w obsadzie taborowej, ulica Piekarska przejdzie gruntowną modernizację, także w kwestii torowiska tramwajowego. Zakończenie prac planowane jest w pobliżu dostawy nowych wagonów.

fot. Tramwaje Śląskie

wtorek, 5 września 2017

WARSZAWA: wspólny bilet kolejowy od 11 września

Trzech kolejowych graczy, wywodzących się z grupy PKP, a więc PKP Intercity, Przewozy Regionalne i SKM Trójmiasto, od 11 września będą sprzedawać coś, co roboczo nazwać można "wspólnym biletem". Będzie to produkt, który pozwoli za pomocą jednego blankietu, dokonując jednej opłaty za przejazd, odbyć dowolną kombinowaną podróż koleją na terenie Polski. Po rozmaitych pomysłach na ułatwienie podróży, jak np. bilet weekendowy Razem w Polskę czy wprowadzony ostatnio Wspólny Bilet Samorządowy, to chyba najlepszy pomysł kolejowy w tym kraju.

Wspólny bilet obowiązywać będzie we wszystkich krajowych pociągach przewoźników. Według Krzysztofa Mamińskiego, prezesa PKP, zaproszeni zostaną do udziału w produkcie także samorządowi przewoźnicy, co raczej spotka się z przychylną ich decyzją. Na początek bilety takie będą dostępne wyłącznie w kasach, ale docelowo mają pojawić się także w internecie. W pierwszych tygodniach obowiązywania wspólnego biletu nie należy się więc spodziewać ogromnych efektów sprzedażowych.

Jednego można oczekiwać z pewnością - mimo miesięcznych testów systemy informatycznie się poblokują na bank, i wolałbym się oczywiście mylić, ale już nieraz miało być świetnie, a było jak zwykle. Oczywiście ten ogromny krok jest ważny, bo pozwoli dużo łatwiej podróżować, ale idealnym rozwiązaniem byłaby wspólna, odległościowa taryfa na przejazdy łączone, rozliczana proporcjonalnie między przewoźników. Czy tego doczekamy?

fot. WP Wiadomości

WROCŁAW: rusza budowa torowiska na Hubskiej

We Wrocławiu powstanie kolejny fragment torowiska tramwajowego. Miasto podpisało wreszcie umowę z firmą Balzolą na torowisko tramwajowe wzdłuż ulicy Hubskiej,  między Glinianą a Dyrekcyjną. Przedmiotem prac, które będą kosztować ponad 35 milionów złotych brutto, jest budowa nowoczesnego torowiska, wyposażonego w perony przystankowe typu wiedeńskiego, wraz z całą konieczną infrastrukturą.

Nowe torowisko odciąży torowisko prowadzące ulicą Glinianą i wąski wiadukt na Stawowej. Torowisko na Hubskiej pozwoli ponadto lepiej wykorzystać torowisko na Pułaskiego i ciąg Małachowskiego - Piłsudskiego. Prace rozpoczną się końcem miesiąca i potrwają rok, bo Balzola zapowiada zakończenie inwestycji do 15 września 2018 roku. Najbardziej uciążliwe prace zapowiadane są w przyszłe wakacje.

A to dopiero początek, bo przecież we Wrocławiu planuje się około 15 kilometrów nowych tras tramwajowych do 2020 roku...

mat. UM Wrocław

poniedziałek, 4 września 2017

ŁÓDŹ: czy kolej znów połączy Radom z Łodzią?

Linia kolejowa 22, wiodąca z Tomaszowa Mazowieckiego przez Drzewicę i Przysuchę do Radomia, liczy prawie 90 kilometrów długości i jest jedną z linii stykowych między województwami łódzkim i mazowieckim. Od grudnia 2015 roku między Drzewicą a Tomaszowem Mazowieckim nie jest prowadzony ruch pociągów, choć trasa pozostaje zelektryfikowana i w zasadniczej części posiada dwa tory. Prawda jest jednak taka, że na wspomnianym łódzkim odcinku linii 22, ostatnie prace torowe prowadzono ponad 30 lat temu, gdzieś w okolicy roku 1982, może 1983. Od lat między Radomiem a Drzewicą, operują swoim dość szczątkowym rozkładem Koleje Mazowieckie. Po łódzkiej stronie nie dzieje się nic. Może się to jednak zmienić, ponieważ prace torowe, choć w okrojonym zakresie, będą prowadzić PKP PLK.

Prace prowadzone będą między Drzewicą a Przysuchą, czyli de facto na granicy województw. Wyremontowany zostanie tor szlakowy nr 1, przy czym elementy torowiska pozostające w dobrym stanie nie będą wymieniane na nowe. Nie będzie prac przy mostach i przepustach ani urządzeniach sterowania ruchem. Względem linii 534 Koluszki – Mikołajów, poza remontem toru 1 i fragmentów toru 2 w obrębie stacji Słotwiny, prace obejmą też peron w Słotwinach oraz sterowanie ruchem, sieć trakcyjną. Podobne prace przewidziano dla stacji Mikołajów. Przebudowa ma pozwolić na osiągnięcie prędkości szlakowej do 120 km/h dla toru nr 1, w kwestii składów pasażerskich. Czy to wystarczy, by wznowić połączenia kolejowe?

Niestety, zanim do tego dojdzie, trzeba poczynić z Mazowszem niezbędne ustalenia. Linia 22, choć ujęta w Planie Transportowym Województwa Łódzkiego, stanowi wariant uzupełniający dla określonej w Planie Zrównoważonego Rozwoju Publicznego Transportu Zbiorowego dla Województwa Łódzkiego do roku 2020 z perspektywą do roku 2030. Wszystko zależy więc od posiadanych środków i porozumienia się z województwem mazowieckim, które operuje linią na swoim terenie. Zresztą, do tego czasu jeszcze daleka droga, jako że prace remontowe nie pozwolą uruchomić pociągów wcześniej niż w grudniu 2018 roku. Łódzkie jednak będzie badać popyt i zastanawiać się nad celowością i ewentualnym kształtem rozkładu jazdy, na etapie uzgadniania oferty przewozowej. Dziś na linii spotkamy 5 par pociągów Radom - Drzewica i dwie do Przysuchy w dni robocze. Czy niebawem dołączą kolejne, albo czy przynajmniej pojawią się połączenia z Łodzi czy Koluszek do Drzewicy, zapewniające skomunikowanie? Odpowiedź najwcześniej za rok...

Na razie pociągiem od Radomia tylko do Drzewicy, a co dalej? (fot. Radom24.pl)