wtorek, 10 kwietnia 2018

KRAKÓW: tunel KST, czyli wolno i w korku

Ostatnio sporo się mówi o skutkach maksymalizacji komunikacji miejskiej w Krakowie. Najwięcej zmian w rozkładach jazdy wydarzyło się, co zrozumiałe, na sieci tramwajowej. Wzmocniono oczywiście także linie kursujące przez tunel Krakowskiego Szybkiego Tramwaju, a w związku z tym jest niby lepiej, a w praktyce? W grudniu mija 10 lat od uruchomienia tunelu pod Dworcem Głównym, gdzie od początku panowały dość osobliwe, jak na szybką trasę, zasady ruchu.

Wcześniej tunel pokonywało w szczycie 21 tramwajów na godzinę w każdym kierunku. Teraz ich liczba wzrosła do 24 kursów. Niby niewiele, ale biorąc pod uwagę rozwiązania w tunelu zaczęło być nieprzyjemnie. W tunelu pojawiają się w tej chwili cztery linie tramwajowe. Linia 50 kursuje co 5 minut w szczycie, a linia 5 co kwadrans przez cały dzień. Linie 17 i 19 kursują wypadkowo co 7,5 minuty, gdyż są ze sobą skoordynowane (teoretycznie), przez co trudno jakkolwiek ułożyć regularny rozkład w tunelu. I tak, momentami przerwa między kursami wynosi nawet 5 minut, czyli tyle, ile między kolejnymi rejsami 50-tki, a są chwile, gdy odstęp między tramwajami wynosi w rozkładzie zaledwie minutę. Dochodzi więc do takich sytuacji, że podczas gdy na przystanku Dworzec Główny Tunel jeszcze trwa wymiana pasażerów, z Politechniki już rusza kolejny tramwaj. Gorzej jest w kierunku przeciwnym, bo przy minutowym odstępie już wiadomo, że tramwaj następny zostanie zatrzymany w tunelu przez blokadę odstępową. I tak w kółko.

Korki w tunelu potęguje dodatkowo ograniczona prędkość. Pierwotnie było to 30 km/h na całej długości, teraz prędkość ta obowiązuje tylko na ciasnym łuku między Dworcem Głównym a Politechniką. Na pozostałej trasie prędkość podniesiono do... 40 km/h. Dużo szybciej tramwaje jadą nie najmłodszym torowiskiem na Prokocimiu... Doprowadza to do kuriozalnych sytuacji, gdzie opóźnione (z rozmaitych przyczyn) tramwaje pędzą i po 60 km/h, żeby w tunelu choć trochę wygubić ponadplanowe minuty. Warto wszakże pamiętać, że przecież na płynność ruchu w tunelu tramwajowym wpływ mają zdarzenia na całej sieci tramwajowej: ronda, światła, skrzyżowania...

Najgorsze jest to, że argument o niskiej prędkości tramwajów podnoszony jest w aspekcie budowy metra. Owszem, metro w Krakowie byłoby może i fajne, ale czy nie lepiej przerobić system na wzór Stuttgartu i stworzyć porządną, szybką i lekką kolej miejską? Tam udało się zaplanować trasy i rozkłady tak, że składy jadą płynnie i zgodnie z rozkładem. Jeżeli w Krakowie także metro miałoby w tunelu jechać 40 km/h, podobnie jak tramwaje, to kaplica. Prawda jest taka, że zwykły tramwaj nigdy nie będzie na prawdę szybki. Choćby się nazywał Luxtorpedą...

fot. Magiczny Kraków

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane