czwartek, 5 kwietnia 2018

ŁÓDŹ: Głowno jako przykład na to, że kolej i autobusy mają nie po drodze

W marcu MZK Głowno zrezygnowało z utrzymywania skomunikowań autobusów z pociągami Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej na trasie Łódź - Łowicz. Osób korzystających z przesiadek było coraz mniej, a dodatkowym problemem były ciągłe zmiany rozkładu jazdy pociągów, przy których trudno było zapewnić temu niewielkiemu miastu stabilną ofertę rozkładową.

Pojawia się tutaj kwestia zasadnicza: sprzeczne interesy mieszkańców miasta i potencjalnych pasażerów kolei. Jest sprawą oczywistą, że każde miasto w pierwszej kolejności będzie dbało o swoich mieszkańców, którzy  płacą w miejscowości podatki i tam koncentrują swoją codzienną aktywność. Pasażerowie jadący pociągiem do innego miasta i tak najczęściej wybierają samochód. W Głownie uwidoczniony został problem stary jak świat: niemożność pogodzenia interesów pasażerów kolejowych z interesami chociażby uczniów miejscowych szkół. Zresztą przykład tego podłódzkiego miasteczka jest też o tyle specyficzny, że cała sieć komunikacyjna utrzymywana jest na pomocą zaledwie jednego pojazdu. Początkowo ŁKA uruchamiała, przez kilka miesięcy, własną linię dowozową, zapewniającą skomunikowania z pociągami w Głownie. Ze względu na brak współfinansowania ze strony miasta przewoźnik wycofał się ostatecznie z takiej usługi.

Koniec końców wszystkim zainteresowanym pozostaje korzystanie z samochodu. Niestety, także w drodze bezpośrednio do Łodzi. Można by powiedzieć, że to wszystko przez prace remontowe prowadzone przez PKP PLK. Trochę tak, ale z drugiej strony modernizacja polskiej kolei jest i tak o dziesięciolecia spóźniona i musi pędzić możliwie najszybciej. Może jednak problemem jest nie tyle zmienny rozkład, ile fakt, że kolejowe rozkłady jazdy w Polsce są generalnie układane w sposób chaotyczny i kompletnie nie dający się dostosować? Przerwy między kursami to loteria - raz dłużej, a raz krócej. Przypomnę tylko, że przed laty podobnie wyglądała sytuacja na kolei w Szwajcarii. Odkąd wprowadzono tam takt kursowania na każdej, nawet najmniejszej linii kolejowej, pasażerów przybyło, stan infrastruktury mógł zostać poprawiony dzięki większym wpływom z biletów, a klienci są generalnie zadowoleni. Zresztą podobnie jest też w Austrii, Czechach czy w mniejszym stopniu na Słowacji. Kiedy w Polsce doczekamy się cykliczności na kolei? Dopóki ktoś będzie kolej kalkulował pod kątem przychodów i zysków, dopóty nie ma na co liczyć...

fot. Strona Miasta Głowna

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane