wtorek, 19 czerwca 2018

WARSZAWA: a gdyby tak metrem do Ursusa?

Na fali zbliżających się wyborów samorządowych pojawia się ostatnio w Warszawie pomysł, by doprowadzić metro do Ursusa. Abstrahując od tego, czy pomysł ten jest polityczny czy nie, oraz czy Ursusowi wystarczy SKM i pociągi Kolei Mazowieckich, może warto się nad problemem pochylić?

Teoretycznie opcje są dwie: przedłużyć II linię metra z Chrzanowa do Ursusa lub stworzyć całkiem nową linię. Ten drugi pomysł jest całkowicie bez sensu. Warto zauważyć, że metro warszawskie stanowi interesujący ewenement: nijak nie zapewnia odbioru dużych potoków pasażerskich z przedmieść i spoza Warszawy, jako że w zasadzie nie istnieją dobrze zorganizowane stacje przesiadkowe. Jest co prawda Wilanowska, jednak jest to dworzec autobusowy. Jedynym sensownym miejscem przesiadek jest Dworzec Wileński, gdzie kończą pociągi z kierunku Wołomina i Małkini. I to by było na tyle, bo potencjał drugiej tego typu stacji, czyli Dworca Gdańskiego, nie jest obecnie wykorzystany z uwagi na przedłużający się remont linii obwodowej. To się na szczęście kiedyś zmieni, ale mimo wszystko z kilku kierunków brak jest możliwości przyjaznej przesiadki.

W Wiedniu na przykład większość końcowych stacji metra znajduje się na dworcach kolejowych, lub przynajmniej przy przystankach S-bahn. Z drugiej strony metro spina tam wszystkie ważne dworce kolejowe. Stacje są przy Hauptbahnhof, Westbahnhof i Nordbahnhof, a także przy dworcach Meidling, Heiligenstadt, Huetteldorf, Floridsdorf czy Simmering. Ostatnio pojawiły się nowe odcinki tras, gdzie można przesiąść się na dworcach Erzherzog-Karl-Strasse czy Leopoldau. Tymczasem w Warszawie ciągle nie ma integracji metra z Dworcem Centralnym i Warszawą Śródmieście, gdzie wręcz można się zgubić w drodze. Biorąc więc pod uwagę to, jak wielu podróżnych korzysta z pociągów podmiejskich na linii pruszkowskiej, wydłużenie II linii metra do stacji w Ursusie wydaje się rozwiązaniem bardzo dobrym. Takie rozwiązanie gwarantowałoby na tej linii nieustanny napływ pasażerów. Łatwiej bowiem podejść z metra szybko na perony kolejowe, niż przetaczać się przez plątaninę przejść dla pieszych i korytarzy w centrum.

II linia metra ma kończyć się na Chrzanowie, w rejonie Sterniczej. Zasadniczo w porządku, tyle że stacja ta służyć będzie głównie pasażerom samochodów, którzy zechcą się na metro przesiąść korzystając z parkingu w systemie Parkuj i Jedź. Przesiadka na metro z pociągów jadących linią średnicową jest średnio wygodna i właściwie, aby zrobić to najszybciej, trzeba by dojechać pociągiem aż do Stadionu Narodowego, a następnie przy wykorzystaniu II linii metra cofnąć się do centrum. Strata czasu wynosząca co najmniej 20 minut. Co więcej, gdyby ktoś wpadł na poprowadzenie II linii metra do Ursusa od razu, można by uniknąć wielkiego zamieszania, jakie rozpęta się w Warszawie podczas największej w historii modernizacji linii w tunelu średnicowym. Pasażerowie z Żyradowa, Skierniewic czy Grodziska Mazowieckiego wygodnie uciekaliby na Ursusie do metra, dojeżdżając wygodnie na Bemowo, Koło, Wolę i do centrum. Ba, nawet na Pragę i Targówek, kto potrzebuje.

Jeśli nawet okaże się, że taka inwestycja znajdzie uzasadnienie i zostanie kiedyś zrealizowana, miną lata. Mimo wszystko szkoda by było nie wykorzystać okazji do stworzenia funkcjonalnego węzła przesiadkowego między środkami szybkiego transportu szynowego, na jaki Warszawa zasługuje. Od strony Ursusa do stolicy wjeżdża codziennie kilkadziesiąt tysięcy samochodów. Fajnie by było, gdyby zniechęcić kierowców do takiego procederu nie zakazami, a zachętą. A tylko metro, kursujące co 2-3 minuty, może tego dokonać. W polskich realiach kolej podmiejska chyba nigdy nie osiągnie takiej przepustowości.

mat. Metro Warszawskie 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane