poniedziałek, 27 sierpnia 2018

WARSZAWA: Janusz Korwin-Mikke i jego pomysły na stolicę

Jeśli ktoś nie wierzył, że można upaść na głowę z 50 metrów, Janusz Korwin-Mikke udowadnia bezapelacyjnie, że owszem - można. Jego komunikacyjne pomysły na Warszawę rozbawiły mnie do łez, gdy tylko przeczytałem wywiad z nim na portalu Transport Publiczny. Redakcja zapytała różnych kandydatów o opinie w sprawie rozwiązań w przestrzeni transportu publicznego w naszej stolicy, ale rozważania Korwin-Mikkego są co najmniej śmieszne.

Według kandydata na prezydenta Warszawy tramwaje z centrum należy wyrzucić. Są to bowiem zawalidrogi, które skutecznie utrudniają funkcjonowanie miasta. "Tramwaj to sobie może jeździć do Piaseczna czy na Młociny", przynajmniej według Korwina-Mikkego. Przypomnę, że podobne rozwiązania stosowano dziesiątki lat temu w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie tramwaje obecnie są intensywnie przywracane do centrów miast jako środek transportu szybszy niż autobus, a przede wszystkim bardziej pojemny. Według kandydata Partii Wolność, w centrum powinna się pojawić gęsta sieć prywatnych autobusów, która miałaby zastąpić tramwaje. Z pewnością to rozwiązanie ułatwiłoby przemieszczanie się po mieście, biorąc pod uwagę na przykład korki na Trasie W-Z, w których często utykają autobusy linii 190, podczas gdy tramwaje jadą sobie sprawnie wydzielonym torowiskiem...

Jedyny pogląd Janusza Korwin-Mikkego, z którym się zgadzam, to niechęć do wprowadzania darmowej komunikacji. W tak ogromnym organizmie miejskim, jakim bez wątpienia jest Warszawa, komunikacja nie musi i nie powinna być darmowa. Owszem, tańsze bilety dla mieszkańców tak, ale całkowita rezygnacja z opłat nie. Nie ma nic za darmo. Wszak mieszkańcy płacą podatki, jednak nie są one przeznaczone wyłącznie na transport miejski, a jedynie część miejskiego budżetu dotuje tramwaje i autobusy.

Pomysły Korwin-Mikkego bawią nas od wielu lat. Wszyscy pamiętamy zapewne pomysł z likwidacją kolei, bo przecież nie jest potrzebna. Widać, że pan Mikke nie ma zielonego pojęcia o funkcjonowaniu kraju pokroju Polski, gdzie zabudowa jest gęsta, a mieszkańcy miast i miasteczek muszą się przemieszczać codziennie. Upchnięcie wszystkich w samochody i autobusy spowoduje, że duże aglomeracje się zatkają. W USA czy Chinach, gdzie autostrady mają nawet po 8-10 pasów ruchu w każdą stronę, i tak tworzą się korki. Likwidacja transportu szynowego nie jest więc w żaden sposób zasadna i nijak nie rozwiąże problemów komunikacyjnych.

fot. ZTM Warszawa

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane