wtorek, 16 października 2018

ŁÓDŹ: jak z tą "węglówką" będzie?

Jak pewnie niektórzy pamiętają, łódzki samorząd zapragnął wznowić przewozy pasażerskie na linii kolejowej 131, czyli popularnej "węglówce". W tej sprawie zwrócił się we wrześniu do PKP PLK, by te nie likwidowały peronów na łódzkim odcinku trasy, podobnie zresztą jak i na linii 146, odchodzącej ze stacji Chorzew Siemkowice w kierunku Częstochowy. Teraz jednak okazuje się, że łódzkie owszem, chce reaktywacji połączeń, ale tylko w granicach województwa...

Magistrala węglowa przebiega przez pięć województw i osiemnaście powiatów. Omija wszystkie duże miasta, z wyjątkiem Bydgoszczy. Jej towarowy charakter oznacza, że jedynie międzyregionalne połączenia mają jakikolwiek sens, bo umożliwiają dotarcie do węzłów przesiadkowych i tym samym realizowanie bardziej zaawansowanych podróży. Uruchamianie pociągów z Krasków przez Zduńską Wolę do Chorzewa Siemkowic, a w porywach do przystanku Ważne Młyny, będącego ostatnią stacją linii 146 w województwie łódzkim, to najlepsza droga do zaorania reaktywacji od pierwszego dnia. Co więcej, na razie mówi się tylko o odcinku Chorzew Siemkowice - Zduńska Wola, co wydaje się pomysłem jeszcze bardziej kuriozalnym, bo największa miejscowość bezpośrednio przy trasie jest, liczący 1,6 tysiąca mieszkańców Rusiec, a ze stacji do Pajęczna jest 14 kilometrów.

Jeśli się łódzkie nie opamięta, to nawet jeśli uda się doprowadzić do reaktywacji pociągów, niewiele z tego wyniknie. Mimo najszczerszych chęci i doskonałego rozkładu nikt do tych pociągów nie wsiądzie. Podobnie jak nikt nie skorzystałby z pociągów jadących przez środek pustyni, łączących dwie wioski indiańskie...

fot. Youtube

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane