czwartek, 6 grudnia 2018

KATOWICE: Szczyt Klimatyczny COP24 autobusami stojący

Katowice, stolica województwa śląskiego i jednocześnie centrum Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Miasto, które w ostatnich 20 latach zmieniło się niemal nie do poznania. Nowoczesne, przestrzenne, przyjazne. Można tu dobrze mieszkać, dobrze zarobić, i coraz lepiej się podróżuje. Dlatego właśnie Katowice w 2017 roku wybrane zostały ostatecznie tegorocznym gospodarzem Szczytu Klimatycznego ONZ, który już po raz trzeci odbywa się w Polsce. Co prawda to trochę zabawne, że kraj stojący węglem, emitujący z tego tytułu bodaj najwięcej CO2 w Europie, do tego planujący złomowanie wszystkich siłowni wiatrowych na swoim terenie, dowodzi tego rodzaju imprezie, ale zostawmy to.

Na okoliczność COP24 w Katowicach i całej aglomeracji pojawiło się szereg linii komunikacyjnych, które zapewniają uczestnikom wydarzenia dodatkowe możliwości przemieszczania się po mieście i jego okolicach. Na czas Szczytu uruchomiono dwie linie tramwajowe (COP T i COP24) oraz 5 linii autobusowych dziennych (COP1 - COP5) i trzy nocne (COP4N - COP6N). O ile uruchomienie dodatkowych tramwajów i autobusów na katowicki Dworzec to oczywista oczywistość i wręcz konieczność, o tyle kilka połączeń specjalnych bardzo mnie rozbawiło. Połączenie COP3, które zapewnia przejazdy na trasie Katowice - Kraków Błonia, jest uzasadniona ze względu na brak szybkiego połączenia kolejowego na tej trasie (trwa uciążliwa modernizacja), o tyle już chociażby uruchomienie nocnych linii do Częstochowy czy Bielska-Białej - niekoniecznie.

Planując sieć połączeń autobusowych, przygotowano trasę COP4 do Oświęcimia oraz COP5 do Siewierza i Zawiercia. Obie te trasy są oczywiście dość mądrym posunięciem, bo nie ma dla nic sprawnej alternatywy. Linia nocna COP5N do Częstochowy przez Siewierz i Zawiercie to jednak pomysł co najmniej głupi, bo autobus jedzie rozkładowo 2,5 godziny. Trasę tę można by zastąpić dodatkowymi, nocnymi pociągami przyspieszonymi Kolei Śląskich, w czasie o wiele krótszym. Co więcej, pojawił się też kwiatek w postaci linii COP6N, jadącej z Katowic przez Oświęcim, Pszczynę i Czechowice-Dziedzice do Bielska-Białej. Autobus jedzie niemal 4 godziny (!), podczas gdy pociąg mógłby tę trasę pokonać dwa razy szybciej, do tego bardziej ekologicznie. Zresztą podobnie kuriozalne jest uruchomienie linii COP6N do Tychów, gdzie pociągów można by natrzepać od metra... Wisienką na torcie jest fakt, że z pociągów Kolei Śląskich uczestnicy COP24, posiadający specjalne identyfikatory, mogą korzystać za darmo. Ktoś chyba poszedł na łatwiznę i nie przygotował odpowiednio zadań transportowych na tę okoliczność.

Jakie to nienormalne, że przy okazji spraw klimatu i zanieczyszczeń nie promuje się ekologicznych rozwiązań transportowych w naszym kraju. Z drugiej strony, jakie to normalne, że u nas wszystko staje na głowie. Chyba nigdy tego nie zrozumiem, bo kwestie kosztów mnie w ogóle nie przekonują. Jeśli organizuje się tego typu wydarzenie, to sprawy finansowe chyba nie mogą odgrywać znaczącej roli. Tak myślę.

fot. UM Katowice

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane