poniedziałek, 3 grudnia 2018

KRAKÓW: jeszcze tylko spowiedź w pociągu i do domu!

To nie jest ani kwiecień, ani tym bardziej żart. Choć nie żyję długo, widziałem już tyle dziwnych rzeczy w naszym pięknym kraju, że z pełnym przekonaniem twierdziłem, iż nic mnie nie zaskoczy. Jak bardzo się myliłem pokazuje to, na co wpadł ktoś w Małopolsce i całe szczęście, że była to przysłowiowa burza w szklance wody. Media doniosły w zeszłym tygodniu o tym, że 21 i 24 grudnia, w wybranych pociągach Kolei Małopolskich, będzie można się... wyspowiadać. No nie będzie można, a winny całego zamieszania okazał się jeden z pracowników samorządowej spółki, który nieopatrznie sypnął do pewnego dziennikarza.

I to się nazywa prawdziwy cyrk na kółkach! Już następnego dnia przewoźnik twierdził, że propozycja wyszła ze strony pasażerów, została przedstawiona zarządowi i póki co żadne decyzje w tej materii nie zapadły. Szybko jednak okazało się, że Koleje Małopolskie na taki krok się nie zdecydują. Jak wskazali nawet przedstawiciele KMŁ, rzecz zaczęła się już we wrześniu, i nawet prowadzono wstępne rozmowy z Dominikanami, którzy byli chętni w takim zdarzeniu uczestniczyć. Pomysł jednak wywołał ogromną falę oburzenia, zarówno wśród urzędników, jak i wśród zwykłych ludzi. Kto przy zdrowych zmysłach miałby się zdecydować na spowiedź w ścisku, wśród tłumu, rozmów i różnych innych dźwięków? Przecież wiadomo, że pociągi przed świętami będą mocno oblegane.

fot. Andrzej Banaś / Polska Press

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane