niedziela, 9 grudnia 2018

MAŁOPOLSKA: Oświęcim kolejowo wykluczony

Przeglądając nowy rozkład jazdy, który wejdzie w życie 9 grudnia tego roku, można natknąć się na wiele kwiatków. Zwykle są one zwiędłe i suche, przez co nie cieszą. Cóż, w końcu grudzień to już prawie zima...

Dla Oświęcimia nowy rozkład jazdy będzie oznaczał dalsze pogłębienie transportowego wykluczenia. Dziś z tego miasta w kierunku Krakowa wyrusza dziennie dokładnie osiem bezpośrednich pociągów. Dodatkowe cztery kursują tylko do Trzebini, gdzie zaplanowano skomunikowania ze składami do Krakowa. Rozkład jest beznadziejny, przez co rykoszetem obrywają kolejne miasta na trasie: Chełmek, Libiąż i Chrzanów, zamieszkiwane w sumie przez ponad 63 tysiące ludzi. Dla większości z nich najlepszym środkiem transportu do Krakowa są prywatne busy i autostradowe połączenie Oświęcimia ze stolicą województwa, serwowane przez Lajkonika. Bo jeśli na godzinę 7. do Krakowa trzeba wyruszyć pociągiem jadącym z Oświęcimia o 4:33? Oczywiście wiele winy za taki stan rzeczy ponoszą prowadzone w zachodniej Małopolsce inwestycje infrastrukturalne, jednak czy nikomu na szczeblu władz wojewódzkich nie przyszło do głowy, by lepiej to zogranizować w takiej sytuacji, chociażby tworząc doraźnie kilka połączeń do Krakowa przez Spytkowice, zaś trasę Oświęcim - Trzebinia obsadzić głównie wahadłowymi kursami, dostosowanymi do przepustowości szlaku w kierunku Krakowa?

Od grudnia wiele lepiej nie będzie. Co prawda ilość kursów relatywnie się zwiększy, bo codziennych połączeń będzie 13, jednak nowy rozkład to dalszy etap kolejowego pogrzebu zachodniej części województwa. O ile w godzinach porannych częstotliwość pociągów do Krakowa poprawi się, a dodatkowo do południa wszystkie kursy docierać będą bezpośrednio do Krakowa, o tyle po południu będzie jakiś dramat. Dziura w popołudniowym szczycie w Oświęcimiu wyniesie prawie trzy godziny, bo między odjazdem o 15:09 do Krakowa a tym o 17:51 do Krakowa nie wypadnie żaden kurs. Jeśli więc ktoś skończy pracę w Oświęcimiu o 16:00, i będzie chciał pojechać do domu, do np. Chrzanowa, będzie musiał kombinować, a najpewniej wybierze samochód. W nowym rozkładzie ostatni pociąg z Oświęcimia wyjeżdżać będzie niemal pół godziny wcześniej: o 18:25! Kurs wieczorny do Trzebini, zaplanowany na 20:03, kursować będzie jedynie w piątki. Pytanie za sto punktów: komu takie połączenie ma służyć? Odpowiedź jest prosta - tylko i wyłącznie Przewozom Regionalnym, które w ten sposób domkną sobie obieg składu i drużyny pociągowej. Nikomu więcej...

Dojazd do Krakowa pociągiem to katorga, nie tylko ze względu na prowadzone prace i związane z tym ograniczenia. Rozkład jazdy pociągów układany jest coraz gorzej, tak jakby pasażer nie miał żadnego znaczenia. Dojazd do Krakowa drogą kołową to już prawdziwy koszmar. W godzinach porannych korki tworzą się na wszystkich dojazdach. Stoi Zabierzów, stoją Balice, stoją Liszki. Po południu jazda samochodem z Krakowa do nieodległych Krzeszowic zajmuje nawet półtorej godziny - nawet wolniej jadące pociągi są więc tutaj konkurencyjne. Niestety, nikt nie chce nawet tego zauważyć. W zachodniej części województwa nie jest wcale lepiej. Rano i popołudniu korkuje się zarówno Oświęcim, jak i Chrzanów, o korkach w Trzebini nie wspominając. Rola kolei w tej części regionu sprowadzona została do czegoś w rodzaju reliktu przeszłości. Kiedy już za rok, dwa, trzy, zakończą się wszystkie prace przy modernizacji magistrali E30 i linii kolejowej 93, trzeba będzie bardzo wiele pracy i starań, by utracone zaufanie pasażerów odzyskać i by zechcieli oni wrócić do pociągów. Na razie dzieje się coraz gorzej...


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane