czwartek, 6 grudnia 2018

WARSZAWA: łącznik problemów na Świętokrzyskiej

Kiedy uruchamiano II linię metra w Warszawie na jej centralnym odcinku, chyba niewielu zastanawiało się wówczas, jak wielu pasażerów przyciągnie. Ot, kilka stacji, następne będą dopiero za parę lat. Okazało się jednak, że linia zyskuje pasażerów z każdym miesiącem, a za chwilę pojawią się kolejni, bo oto w budowie dalsze odcinki. W tym całym zamieszaniu istnieje sobie łącznik, który umożliwia przejście bezpośrednio między stacjami I i II linii metra. Umożliwia, bo wcale nie zapewnia. Mimo, że łącznik ma łączyć, ciągle generuje problemy. Dziś korzysta z niego dziennie ponad 50 tysięcy ludzi, a jego wielkość powoduje, że tworzą się tam notoryczne korki.

Taki stan rzeczy wynik przede wszystkim z błędów popełnionych podczas wytyczania zarówno lokalizacji samych stacji, jak i schematów komunikacyjnych w ich obrębie. Miejsca było tyle, ile było, stacja Świętokrzyska jest generalnie mała i umiejscowiona tak, że lepiej się tego zrobić w obecnym kształcie nie dało. Przed wydłużeniem II linii metra na Targówek, ale i na Wolę, sytuacja nie ulegnie zmianie. Tym niemniej ZTM Warszawa zlecił przeprowadzenie analizy ruchu pieszego w tym newralgicznym miejscu. Być może gdyby nie winda, ograniczająca istotnie przestrzeń łącznika, zatory byłyby mniejsze lub wręcz nie byłoby ich wcale.

Kiedy tak patrzę na przesiadkowe stacje metra w Wiedniu i porównuję je z tą nieszczęsną Świętokrzyską w centrum Warszawy, myślę sobie, że mimo wszystko nasza stolica to taka uboga krewna ubogich krewnych europejskich stolic metrem stojącym. Gdyby w stolicy Austrii ktoś zafundował pasażerom łącznik takich rozmiarów, w mieście doszłoby do zamieszek. W Warszawie budowa metra pędzi tak, jak całe to zimne miasto. I trochę w tym brakuje zdrowego rozsądku...

fot. Muri (CC BY-SA 4.0)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane