piątek, 7 grudnia 2018

WARSZAWA: protest podwykonawców sparaliżował Warszawski Węzeł Kolejowy

Wczoraj blisko trzydzieści firm, będących podwykonawcami firmy Astaldi, którym PKP PLK obiecało wypłacić należne pieniądze za prace wykonane na linii kolejowej Warszawa - Lublin, przeprowadziło kolejny, drastyczny w skutkach protest. 18 października firmy zablokowały rondo w Żyrzynie, w ciągu DK 17. Tym razem miała zostać zablokowana Centralna Magistrala Kolejowa, jednak zdesperowani podwykonawcy postawili sprawę va banque, i zablokowali w Parzniewie obie linie kolejowe (1 i 447), uniemożliwiając na kilka godzin ruch pociągów między Pruszkowem a Grodziskiem Mazowieckim. Ruch pociągów został sparaliżowany. Kilkadziesiąt pociągów zostało odwołanych, inne prowadzono objazdami. Problemy dotyczyły nie tylko składów Kolei Mazowieckich i SKM, ale też składów PKP Intercity czy Przewozów Regionalnych w kierunkach południowo-zachodnich. Pasażerowie pociągów w kierunku Wrocławia, Łodzi, Krakowa, Katowic czy Gliwic mieli wczoraj koszmarny dzień. O 14:01 ruch odblokowano i zaczęły się rozmowy z PKP PLK i przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury. Wtórne opóźnienia dawały o sobie znać do wieczora.

Według wykonawców, PKP PLK wypłaciło do tej pory zaledwie 62 z obiecanych 140 milionów złotych, w tym głównie wykonawcom, którzy już wcześniej z zarządcą infrastruktury współpracowali. Nieuregulowane należności są dla wielu firm powodem do ogromnego napięcia, gdyż brak środków zagraża płynności finansowej przedsiębiorstw, często zalegających pracownikom z wynagrodzeniami. A przecież idą święta... Po czterech godzinach rozmów w starostwie powiatowym w Pruszkowie wiceminister Andrzej Bittel odtrąbił osiągnięcie porozumienia, jednocześnie podkreślając nieugięte stanowisko PKP PLK w sprawie konkretnych kwot. Co więcej, w opinii ministerstwa podwykonawcom nielegalnego protestu powinno się postawić zarzuty dotyczące zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu lądowym. PKP PLK nie wyklucza wypłacenia kolejnych pieniędzy przez Bożym Narodzeniem...

Serwis money.pl informuje z kolei, że podwykonawcy nie będą już blokować torowiska, choć żadne porozumienie nie zostało osiągnięte. Firmy jednocześnie ostrzegają, że jeśli sprawa nie zostanie uregulowana natychmiast, wówczas prowadzić będą kolejną blokadę torów, tym razem tuż przed świętami. Paranoja jest goła, chciałoby się powiedzieć. Do czego trzeba się posunąć, by walczyć o swoje? Jaka musi być desperacja ludzi, którzy decydują się na wejście w kolizję z prawem, ryzykują sądem i dotkliwymi karami, by pokazać, jak bardzo czują się oszukani? Dlaczego w Polsce nie walczy się z faktycznymi przestępcami, zamiast tego kreując na złoczyńców tych, którzy po prostu upominają się o coś, co im się należy? Nie ukradli, nie oszukali nikogo - wykonali swoją pracę i oczekują za nią umówionej zapłaty. Skoro PKP PLK wyrzuciła Astaldi z placu budowy, niech bierze odpowiedzialność za tych, którzy de facto dla niej realizowali inwestycję.

Niech mi ktoś tylko jeszcze raz powie, że w Polsce dzieje się coraz lepiej, a przysięgam - nie ręczę za siebie...

fot. PKP PLK

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane