piątek, 22 marca 2019

WROCŁAW: pociągi KD do Lubina bez zatrzymań na przystankach pośrednich?

Dobiega końca modernizacja linii kolejowej 289 z Legnicy do Lubina. Na nami pierwsze testy, a uruchomienie regularnych kursów zaplanowano na czerwiec. Rynek Kolejowy donosi jednak, że nowe połączenia nie obsłużą przystanków: Rzeszotary, Raszówka, Chróstnik i Gorzelin. Jeśli do tego dojdzie, będzie to prawdziwy skandal, bo perony w tych lokalizacjach wyremontowało PKP PLK za kilkanaście milionów złotych. Nawet u zarządcy infrastruktury nie kryją zaskoczenia...

Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez dziennikarzy Rynku Kolejowego, UMWD zlecił Kolejom Dolnośląskim złożenie wniosku rozkładowego na kursy bez zatrzymań na przystankach pośrednich. Jest to tym bardziej kuriozalne, że i tak część pociągów będzie musiała minąć się w Raszówce, więc cała ta zabawa z postojami jest niepoważna. Zwłaszcza, że roczny rozkład jazdy przewiduje rzeczone postoje, z którymi czas przejazdu z Lubina do Legnicy na trwać jakieś 22-23 minuty. Czy to tak długo? W UMWD wskazują, że brak zatrzymań pośrednich pozwoli zaoszczędzić 4 minuty przy podróży z Lubina do Wrocławia. Ręce opadają daleko, daleko w dół...

W lokalnych mediach przytacza się zresztą także wątek polityczny, przyświecający całej tej makabrze. Otóż chodzi o to, że na rzecz braku zatrzymań między Lubinem a Legnicą ma lobbować w urzędzie marszałkowskim prezydent Lubina, Robert Raczyński, którego były bliski współpracownik, Tymoteusz Myrda, odpowiada obecnie za prace departamentu transportu w UMWD. Z kolei nowym prezesem Kolei Dolnośląskich jest Damian Stawikowski, współpracownik Raczyńskiego i sekretarz Lubina. Z drugiej strony chodzić może także o spór miasta Lubin z gminą Lubin, której część władze miasta chciałyby przyłączyć do siebie. I to jest właśnie problem, bo przystanki Gorzelin i Chrostnik, oraz stacja Raszówka, miałyby znaleźć się w granicach miasta Lubin.

Jeżeli władze Dolnego Śląska nie przemyślą sprawy i ustąpią durnemu poglądowi prezydenta Lubina, któremu wydaje się, że jeśli już ma szczęście zarządzać bogatym miastem, to ma prawo uprawiać jakieś dziwne akcje, to obawiam się, że sprawa reaktywacji połączeń na trasie Legnica - Lubin stanie się symbolem dziecinady władz samorządowych i spektakularną klapą. Szkoda tylko, że PKP PLK nie mogą odrzucić wniosku rozkładowego, jako szkodliwego dla lokalnej społeczności...

fot. PKP PLK

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane