poniedziałek, 27 maja 2019

WARSZAWA: mało odkrywcze efekty konkursu w Przewozach Regionalnych...

O tym, że restrukturyzujące się Przewozy Regionalne zamierzają uruchomić, po raz kolejny, komercyjną markę pociągów o charakterze dalekobieżnym, wiadomo od wielu miesięcy. Pierwszym zaskoczeniem było ogłoszenie konkursu wśród pracowników przewoźnika, w ramach którego miała zostać wyłoniona nowa nazwa tego segmentu. Konkurs rozstrzygnięto, i wreszcie padła ta wyczekiwana nazwa marki. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałem: Superregio. No odkrycie tysiąclecia, po prostu. Doprawdy nie wiem, czy dobrym pomysłem było takie zawierzenie kreatywności konduktorów, maszynistów i reszty ekipy, bez urazy dla nikogo...

Wcześnie było Interregio. Po okresie zachłyśnięcia się pasażerów możliwością taniego podróżowania na dalekie dystanse (rekordy biły składy Kraków - Warszawa), pasażerowie zaczęli odpływać. Na taki stan rzeczy wpływ miał kiepski standard podróży, dłuższy czas przejazdu i, ostatecznie, nieatrakcyjne trasy i rozkład jazdy. Koniec końców marka przestała przynosić jakiekolwiek pieniądze, więc zdecydowano się ją zlikwidować. Z niewiadomych względów władze Przewozów Regionalnych są przekonane, że tym razem będzie inaczej. No, może ten standard podróży się poprawi, na jakiś czas przynajmniej. Pierwsze pociągi pod nazwą Superregio mają ruszyć w czerwcu na trasie Ostrowiec Świętokrzyski - Kielce - Częstochowa - Wrocław oraz Kraków - Zator. Zastanawiającym jest fakt, że Przewozy Regionalne dostały zgodę na puszczanie składów dalej, bo do Sandomierza, a teraz okazuje się, że takich kursów nie będzie. A szkoda.

Reasumując, przewoźnik samorządowy, którego celem i misją jest realizowanie dotowanych połączeń dla mieszkańców różnych regionów Polski, a co za tym idzie zapewnianie codziennego dojazdu do szkoły, pracy, na uczelnie, do rodziny, wreszcie na zakupy, na cmentarz, do lekarza czy nawet do kościoła, zamierza ponownie zabawić się w zarabianie pieniędzy. Mówię zabawić się, bo przy uruchamianiu pojedynczych par kursów w soboty i niedziele o realnych wpływach można zapomnieć. Taka taktyka przy okazji Interregio doprowadziła do zagłady marki, dlaczego niby tym razem miałoby być inaczej? A, właśnie, jest jeden powód. Przewozy Regionalne zamierzają skierować do obsługi tych połączeń zmodernizowany tabor o wyższym standardzie. Zatem wszyscy Ci z państwa, którzy liczycie wreszcie na poprawę komfortu podróżowania codziennie do pracy czy szkoły wiedzcie, że to się prędko nie stanie. Nadal będziecie podróżować niezmodernizowanymi składami, gdzie albo jest zimno, albo gorąco, albo śmierdzi, a już z pewnością jest głośno i brudno, a przez okna widać głównie rdzę po drugiej stronie szyby. Takie są przecież EN57, stanowiące lwią część taboru Przewozów Regionalnych. Są oczywiście także składy nowe, należące do stosownych urzędów marszałkowskich, przy czym o nie także Przewozy Regionalne nie potrafią zadbać, więc wyglądają, jak wyglądają. Notabene Polregio ma często problemy z liczebnością taboru, a na to nie ma lepszego rozwiązania niż uruchomienie dodatkowych połączeń niekoniecznych. Taka taktyka najwyraźniej.

Wątpliwości można by mnożyć w nieskończoność. A ostatecznie wychodzi na to, że jest to zwyczajnie śmieszne. Abstrahując już od tego, jak się cała ta akcja z Superregio złoży finansowo w tzw. realu, a nie na papierze zapisanym w kreatywnych biurach marketingu Polregio, pojawia się pytanie: kto normalny będzie jeździł z Ostrowca Świętokrzyskiego do Wrocławia pociągiem prawie osobowym? Kto w ogóle będzie w tej relacji jeździł? Generalnie szkoda gadać. I to nawet nie chodzi o to, żebym był przeciwny takiej komercyjnej działalności, ale niech to ma jakiś sens! Czemu nie dodatkowe pociągi typowo turystyczne, w rodzaju Kraków - Wisła? Czemu nie wakacyjny pociąg z Krakowa do Popradu na Słowacji (przy odrobinie myślenia byłoby to do zrobienia)? Czemu nie połączenia Trójmiasta z Kołobrzegiem, Ustką, Mielnem? Czemu nie kursy do Ciechocinka? Przecież to są potencjalne generatory ruchu, i z pewnością takie trasy sprawdziłyby się doskonale, czego przykładem jest "Słoneczny" Kolei Mazowieckich z Warszawy nad Bałtyk, za każdym razem prawie pękający w szwach. Przewozy Regionalne niby przechodzą restrukturyzację, ale mam wrażenie, że jest to nakładanie na pryszcze grubej warstwy pudru w płynie. Patrząc realnie, przez cały ten czas poza malowaniem pociągów i wymianą terminali kasjerskich w pociągach, niewiele się zmieniło.

Czas pokaże, kto miał rację. Obawiam się jednak, że nie będą to Przewozy Regionalne...

fot. Polregio

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Anonimowe komentarze nie będą akceptowane